Kiedy już się trochę uspokoiłam
opadłam na łóżko.
-Kiedy mamy do niej jechać? –
zapytałam niepewnie. Bałam się spotkać jego mamę. Co jeśli mnie nie polubi?
Albo uzna, że nie jestem odpowiednia dla
jego syna? Załamie się.
- W ten weekend – widząc mój dziwny
grymas chłopak położył się obok mnie i położył głowę na moim brzuchu – Dlaczego
masz taką minę?
- Jaką minę?
- Tą minę – chłopak wskazał
palcem na moje usta.
- To nie żadna mina, to moja
twarz – oburzyłam się i przewróciłam się na drugi bok, tym samym zrzucając głowę
chłopaka z mojego brzucha.
- Skarbie, o co chodzi? – Niall
pogładził mnie lekko po włosach. Odwróciłam się w stronę chłopaka.
- Niall, co jeśli Twoja mama mnie
nie polubi?
- Co Ci przyszło do Twojej
pięknej główki? Oczywiście, że Cię polubi kotku – blondyn przytulił mnie do
siebie i pocałował w czoło.
- Niall, przecież weekend jest za
3 dni. W co ja mam się ubrać? Może jakąś sukienkę? – zleciałam z łóżka jak
poparzona i podbiegłam do szafy, w której są moje ubrania. Zaczęłam wyciągać z
niej pełno jakichś ubrań, które po chwili leżały już na podłodze. Niall leżał
na łóżku i przyglądał mi się z zaciekawieniem. Po jakiejś pół godzinie blondyn
stracił cierpliwość. Wziął mnie na ręce i zniósł do kuchni sadzając na blacie,
a sam zaczął robić nam jakieś kanapki.
- Kochanie, nie masz się czym
przejmować. Moja mama Cię pokocha, zobaczysz. Jesteś najwspanialszą kobietą w
moim życiu. Nie ma lepszej od Ciebie, uwierz mi – podszedł do mnie i dał mi
soczystego buziaka. Oplotłam go nogami w pasie i odwzajemniłam pocałunek. Niall
nie prosząc o pozwolenie wtargnął swoim językiem do moich ust. Z racji, iż
byłam bardzo głodna postanowiłam to przerwać i ugryzłam go w niego, a ten
szybko ode mnie odskoczył.
- Ała, to bolało – krzyknął
chłopak.
- Przepraszam skarbie – chwyciłam
go ręką za policzek i pogłaskałam go lekko – nie chciałam tak mocno, jestem
tylko straszliwie głodna
- Jak mnie pocałujesz w bolące
miejsce będzie mi dużo lepiej – uśmiechnął się cwaniacko i pokazał mi język.
Zeszłam z blatu i przytuliłam blondyna.
- Za dużo byś chciał –
uśmiechnęłam się i znów usiadłam na blacie. Niall podszedł do lodówki i
wygrzebał z niej szynkę i jakieś inne dodatki. Już po chwili kanapki byłe
gotowe. Chłopak wziął talerz i poszedł do salonu. Ja dalej siedziałam tak gdzie
siedziałam. Blondyn wystawił głowę z salonu.
- Kotku, chodź tu – zawołał mnie
robiąc słodką minkę. Ja podniosłam ręce do góry na znak, że ma mnie tam
zanieść. Chłopak podszedł do mnie i biorąc mnie na ręce zaniósł do salonu.
Posadził mnie na kanapie i podał pare kanapek.
- Podobno byłaś taka głodna, a
teraz nic nie jesz – chłopak posmutniał – nie smakują Ci?
- Oczywiście, że smakują, ale – w
tym momencie chłopak mi przerwał wpychając kanapkę do buzi.
- Nie ma żadnego „ale” –
uśmiechnął się słodko. Jak można nie kochać takiego słodziaka jakim jest Niall?
To jest po prostu niemożliwe. Przy nim czuje się jak przy nikim innym. Czuje
się taka kochana. Przy nim zawsze serce skacze mi aż do gardła, jest taki
idealny. Niall to najlepsze co mnie w życiu spotkało i za nic w świecie bym go
na nic nie zamieniła. Oczywiście reszta też jest wspaniała, kocham ich jak
braci i za każdego oddałabym życie. Są dla mnie jedyną rodziną i bardzo, bardzo
ich wszystkich kocham. Gdyby nie oni nie miałabym nikogo, byłabym sama. Jestem
wdzięczna losowi za to, że to właśnie mi się tak poszczęściło i spotkałam na
swojej drodze chłopaka, którego pokochałam.
- Słoneczko, o czym tak myślisz?
– szturchnął mnie lekko blondyn na co szybciutko się otrząsnęłam.
- Myślałam o tym, że moje życie
byłoby bez sensu gdybym Cię nie spotkała. Tak bardzo Cię kocham Niall – dałam
chłopakowi buziaka. Do pokoju wparowała reszta.
- Co my tu słyszymy? Nas to już
nie kocha chłopaki, idziemy stąd – Harry zrobił smutną minkę i obrócił się na
pięcie w stronę schodów. Szybko do niego podbiegłam i wskoczyłam mu na barana
całując go soczyście policzek.
- Jakbym Cię mogła nie kochać
wariacie? – szepnęłam mu na ucho na co on się zaśmiał. Zeskoczyłam z Harry’ego.
- KOCHAM WAS CHŁOPAKI! –
wykrzyczałam na cały dom po czym wszyscy uścisnęliśmy się w ogromnym
niedźwiadku. Oczywiście, jak to chłopaki zaczęli się wygłupiać i już po chwili
wszyscy leżeliśmy na podłodze.
- Ałaaaa! Ktoś mi zgniata nogę –
krzyknęłam śmiejąc się – Louis, złaź. Przygniatasz mi nogę.
- Cokolwiek powiesz księżniczko –
chłopak wstał z mojej nogi i ukłonił się przede mną.
- Tylko bez takich Tomlinson –
pogroziłam mu palcem – Nie jestem księżniczką, ja jestem królową – pokazałam
chłopakowi język za który mnie złapał i zaczął wrzeszczeć na cały dom: NIE WYSTAWIAJ
JĘZYKA, BO CI KROWA NASIKA! Ja tylko zaczęłam się śmiać, kocham tych wariatów.
Są najważniejsi w moim życiu.
- Okej, okej. Koniec tego –
wrzasnął na całe gardło Liam. Niall korzystając z okazji, że wszyscy gapią się
na Liama złapał mnie za rękę i pobiegł do naszego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam wymyślać co
będziemy robić przez resztę dnia. Niall postanowił pójść się umyć, więc ja
spakuje się na weekend. Zaczęłam przymierzać wszystkie sukienki, które miałam w
szafie. Z racji tego, iż Niall był w łazience przebierałam się w sypialni. Gdy
ściągałam jedną z sukienek z łazienki wyszedł chłopak w samych bokserkach.
- Mhmm.. Ślicznie wyglądasz –
zamruczał.
- Niall, nie jestem nawet ubrana
– zrobiłam zirytowaną minę.
- Bez ubrań wyglądasz jeszcze piękniej
– podszedł do mnie od tyłu i zaczął całować moją szyje.
- Niall proszę, nie teraz -
jęknęłam kiedy chłopak przyssał się do mojej szyi tym samym robiąc mi czerwony
ślad. Jak ja go pacne w ten zboczony łeb. Odwróciłam się w jego stronę i dałam
mu przelotnego buziaka.
- Idę się umyć – szepnęłam i
poszłam do łazienki. Po około 20 minutach wyszłam z pod prysznica i
zorientowałam się że nie wzięłam piżamy. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z
łazienki. Na moje szczęście Niall’a nie było w pokoju, więc nie musiałam
wysłuchiwać tych jego zbędnych komentarzy. Gdy już miałam wchodzić do łazienki
drzwi od pokoju się otworzyły, a w nich stanął Zayn? Czego on tutaj szukał?
- Um… Szukasz czegoś? – Nie powiem,
byłam trochę skrępowana obecnością chłopaka kiedy stałam w samym ręczniku.
- Chciałem z Tobą porozmawiać,
ale jak widze jesteś zajęta. Gdzie Niall, czyżby czekał na Ciebie w łazience –
w tej oto chwili moją twarz ozdobił czerwony rumieniec. Oni zawsze tylko o
jednym.
- Nie zboczuchu, nie wiem gdzie
jest. Jak się ubiore to przyjdę do Ciebie – wytłumaczyłam i czekałam na
jakąkolwiek reakcje chłopaka.
- Umm.. Czyli nie masz nic pod
tym ręczniczkiem? – Zayn podchodząc do mnie poruszał dziwnie brwiami. Boże, co
za zboczeńce tu mieszkają? A ja głupia zamiast uciec do łazienki stałam i
wpatrywałam się w niego jak słup. On tylko podszedł do mnie, przytulił i
pocałował w policzek.
- Niezłe kształty słoneczko –
rzucił ostatni zboczony uśmiech i wyszedł. Okej, to było dziwne. Obróciłam się
na pięcie i zaczęłam kierować się w stronę łazienki. Weszłam do niej,
przebrałam się i poszłam do pokoju Zayna. Chłopak chyba był w łazience, więc
czekając na niego usiadłam na łóżku i myślałam o czym to Zayn chciałby ze mną
pogadać. Moje rozmyślenia przerwał trzask drzwi od łazienki, a co ujrzałam?
Nagiego bruneta. Boże, dlaczego jesteś dla mnie dziś tak okrutny? Chłopak nie
zdając sobie sprawy że jestem obecna podszedł do szuflady i zaczął w niej
grzebać, nie żeby co ale tyłek to on ma niezły. Boże, mieszkanie z 5
zboczuchami daje się we znaki. Lekkim chrząknięciem dałam chłopakowi do
zrozumienia, że nie jest sam. Ten odwracając głowę w moją stronę otworzył
szeroko buzie i szybko pobiegł do łazienki. Po 5 minutach wyszedł już ubrany.
- Um.. Nat, przepraszam. Nie
wiedziałem, że jesteś w pokoju. Mam nadzieje, że Cię nie wystraszyłem czy coś? –
zaczął się tłumaczyć chłopak. Jaki on był uroczy gdy się denerwował.
- Jest okej – powiedziałam i
uśmiechnęłam się do bruneta – a tak na marginesie, niezły tyłek – szturchnęłam go
w ramie, na co ten parsknął niepochamowanym śmiechem. Jak to mówią, głupawka
przychodzi nie wiadomo kiedy i gdzie.
- Hahahahahahaha, dziękuje. Twój
też jest niczego sobie – co on właśnie powiedział? Kiedy on niby widział mój
tyłek? Boże, czy ja o czymś nie wiem?
- Zayn, czy chciałbyś mi o czymś
powiedzieć? – lekko skrępowana spuściłam głowę.
- Nie miałem na myśli, że Cię
podglądam czy coś. Po prostu masz niezły tyłek, tak o – uśmiechnął się do mnie
i objął mnie ramieniem. Jezu, ja nigdy nie ogarnę toku myślenia chłopaków.
- O czym chciałeś pogadać? –
zmieniłam temat. Jakoś nie chciało mi się dłużej rozmawiać o moim tyłku.
- Chciałbym się Ciebie zapytać
czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją
dziewczyną – teraz to ja dostałam głupawki – mam chłopaka
- Nat, nie wygłupiaj się. To
poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie jednakże po chwili też zaczął się
śmiać.
___________________________________________________________
Witam Was kochani. Tak wiem, nie jestem za dobra w tych moich dolnych monologach, ale cóż. Rozdział dedykowany Adze, której obiecałam że dodam jak najszybciej i od której dostałam dużo miłych słów na temat tego bloga. Miałam dzisiaj wene tak więc w jeden dzień napisałam ten rozdział. Pod poprzednim rozdziałem były 3 komentarze tak więc rozdział jest na 3 strony Worda. Im więcej komentarzy tym rozdział będzie dłuższy pamiętajcie <3 Kocham Was Wasza Waybooloo <3 *______*