- Jestem głodny - szepnął Niall odrywając się ode mnie.
Jak na rozkaz puściłam chłopaka, który popędził do szafy ubrał się i zleciał na dół do kuchni. Ja powoli przebrałam bluzkę i zgramoliłam się ze schodów do kuchni. Nie patrząc na blondyna podeszłam do lodówki z której chciałam wyciągnąć produkty na naleśniki. Gdy wyciągnęłam mleko ktoś zatrzasnął drzwiczki. Odwróciłam się i ujrzałam Niall'a opierającego się ręką o lodówkę.
- Niall, chcę zrobić śniadanie.
- Ja już zrobiłem Ci jedzenie - uśmiechnął się triumfująco chłopak.
- Czy Niall powiedział, że zrobił Ci śniadanie czy się przesłyszałem ? - krzyczał Zayn, wparowując do kuchni jak szaleniec.
- Nie przesłyszałeś się - prychnął blondyn.
- Uuuuuuuuuuu... Niall się zakochał ! - krzyczeli chłopcy, swoją drogą kiedy oni wszyscy znaleźli się w kuchni ? Mniejsza o to. Po czym oni poznali że się zakochał ?
- Ej chłopaki, czemu sądzicie, że Niall się zakochał ? - zapytałam z miną wyglądającą o tak : O.o
- Niall, dzieli się jedzeniem tylko z osobami, które kocha. Nawet z nami się nie dzieli - mruknął pod nosem Lous.
Hahahahahahaha, czy on był zazdrosny ? Zazdrosny o jedzenie Niall'a ? Czy tylko mi się to wydaje dziwne ?
- Yyyy... Wcale się nie zakochałem - prychnął blondyn - ja po prostu... po prostu chciałem być miły dla gościa.
Pięknie Horan wybrnąłeś z tej sytuacji, pięknie. Co ja gadam ? A jeśli on mówi poważnie, jeżeli ten pocałunek nic dla niego nie znaczył ? Może to prawda, on chciał być tylko dla mnie miły ?
- Niall, mówisz serio ? - gdy już chłopcy wyszli zapytałam go ze stoickim spokojem co do mnie nie podobne.
- No co ty... Ekhm.. Po prostu nie chce żeby chłopaki wiedzieli... No wiesz o co mi chodzi - jąkał się chłopak. Brzmiał przy tym tak słodko.
- Tak, wiem Niall - podeszłam, szepnęłam mu i pocałowałam. Chłopak uśmiechnął się uroczo i poszedł do salonu z tacą z kanapkami. Jak piesek ruszyłam za chłopakiem. W salonie zastałam całą 6 tzn. tych głupków i Carol. Usiadłam między Niall'em a Harry'm czyt. wepchnęłam się i zaczęłam konsumować kanapki przyrządzone przez naszego żarłoka. Kanapek na oko było z 20. Kiedy on je wszystkie zrobił ? Zjadłam 2 i myślałam że umrę. Gdy już skończyłam jeść ktoś objął mnie ramieniem. Obróciłam się i ujrzałam Harrey'ego.
- Ty.. Styles - zrzuciłam jego łapę z moich pleców - o co ci chodzi ?
- O co Tobie chodzi ? - powiedział z triumfem Hazza i znów mnie objął. Zrzuciłam jego łapę.
- Lecisz na dwa fronty, jak możesz tak traktować Caro, hmmm ...? Czym ona na to zasłużyła ? Zgadzała się nawet na twoją głupią zachciankę łóżkową, czego więc chcesz ode mnie ? - zanim się zorientowałam wszystkie oczy były skierowane na mnie i Harry'ego. Szybko wstałam z kanapy i pobiegłam do pokoju Niall'a. Usiadłam na łóżku i myślałam o Niall'u. Nagle do pokoju wpadł kędzierzawy, zamknął drzwi na klucz i usiadł koło mnie.
- Wiem, że krzywdzę tym Caro, ale kocham Cię - powiedział Harold po czym mnie pocałował. Odepchnęłam go i wstałam z łóżka, gdy chciałam wyjść z pokoju, chłopak chwycił mnie i pociągnął na łóżko. Spanikowana kopnęłam go w krocze i szybko uciekłam do łazienki. Wściekły Hazza dobijał się do drzwi. Zadzwoniłam szybko do Niall'a żeby przyszedł na górę jak najszybciej. Nagle walenie ustało, czyżby Naialler już przyszedł. Otworzyłam drzwi i nagle do łazienki wskoczył Harry. Nie mam pojęcia co chciał mi zrobić, ale nie miałam siły już z nim walczyć, poddałam się.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc tak. Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Nie będę się rozpisywać. Po prostu mam nadzieję że się spodoba i licze na wasze komentarze. Kocham Was xoxo
wtorek, 26 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
Rozdział #4
Obudziłam się dosyć wcześnie, bo o 5. Wyszłam po cichutku z łóżka w poszukiwaniu mojej przyjaciółki. Po kolei wchodziłam do każdego z pokoi. Został mi ostatni pokój, a mianowicie pokój Hazzy. Weszłam do środka i zobaczyłam Carol śpiącą na łóżku i Hazze na podłodze. Caro pewnie uparła się, że nie będzie z nim spała w jednym łóżku ponieważ się prawie nie znają, a jak ona coś zadecyduje to nigdy nie zmienia zdania. Gdy patrzałam jeszcze chwilkę w ten nieciekawy obrazek, Harold obudził się i szybko ulotnił się z pokoju tym samym wypychając mnie na korytarz. Chwycił mnie w pasie i zbliżył się do mnie "niebezpiecznie" blisko patrząc mi w oczy.
Skąd to wiedziałam ? Bo ja patrzyłam w jego piękne, zielone ślepka. Zahipnotyzowały mnie.
Harry coraz bardziej zbliżał się do mnie, nasze usta praktycznie już się stykały, gdy nagle z pokoju wyszedł Nialler. Gdy tylko nas zobaczył odskoczył do tyłu mówiąc cichutkie "przepraszam" i zamknął drzwi.
Harry nie zwracając na chłopaka uwagi musnął moje usta. Szybko odskoczyłam od chłopaka.
- Co ty robisz ? Oszalałeś ?
- Nie podobało Ci się ? - zapytał Harry znów przybliżając się do mnie.
- Yyyy... Nie ? - rzuciłam oschle i ruszyłam w stronę pokoju Niall'a.
Właśnie uświadomiłam sobie, że mi na nim zależy. I to cholernie mocno zależy, dlatego chciałam mu to jak najszybciej wyjaśnić.
- Niall, mogę wejść ? - zapytałam chłopaka lekko uchylając drzwi.
- Wejdź.
Zauważyłam lekko podpuchnięte, czerwone oczy blondyna. Czy on płakał ? I to przeze mnie ? Jak mogę być tak podłą osobą i sprawić, aby osoba na której mi zależy płakała i to właśnie przeze mnie ?
Usiadłam na łóżku obok blondaska i chwyciłam jego rękę.
- Niall, przepraszam. To Harry, ja nie chciałam. Przepraszam - jąkałam się, w dodatku miałam spuszczoną głowę, która wpatrywała się w nasze splecione ręce.
Spojrzałam w oczy chłopaka, były one wypełnione iskierkami szczęścia.
- Tala, dlaczego mi się tłumaczysz ? Przecież to twoja sprawa z kim się spotykasz, mnie to nie dotyczy - powiedział smutając blondyn.
- Ale Niall, mi zależy na Tobie. Tylko na Tobie, nie chcę być z nikim innym. Ja się... Ja się chyba zakochałam ... - powiedziałam jąkając się i spuszczając głowę.
Chłopak chwycił mój podbródek dwoma palcami, tym samym unosząc mój wzrok na jego twarz. Nic nie powiedział, musnął tylko moje suche wargi. - Ja chyba też - szepnął mi wprost do ucha po czym wpił się w moje usta, nie zastanawiając się odwzajemniłam pocałunek chłopaka. Nagle do pokoju wparowała Caro.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę Ci coś powiedzieć - zwróciła się do mnie - Chodź !
Powoli zgramoliłam się z łóżka i poszłam za moją przyjaciółką która kierowała się w stronę ubikacji. Weszłyśmy do środka.
- O co chodzi ?
- No bo wiesz, chciałam Ci powiedzieć, że... no, że z Harrym, zrobiliśmy to.. - mówiąc to strzeliła tak zwanego buraka.
Że jak to ? A on przystawiał się do mnie ? Jak mógł tak potraktować Carol.
- Dziewczyno, czyś ty oszalała ? - krzyczałam potrząsając przyjaciółką.
- Ale... przecież.. - jąkała się.
- Harry dziś rano, mnie pocałował i pewnie chciał zrobić ze mną to samo - dałam jej do zrozumienia, bo pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
- Ale Nat, ja się w nim zakochałam i chcę z nim być - protestowała.
- Okej, rób co chcesz, ale potem żeby nie było że nic nie mówiłam - zrobiłam triumfującą minę i wyszłam z łazienki. Ruszyłam w stronę pokoju blondyna. Gdy weszłam Niall właśnie się przebierał. Zastałam go w samych bokserkach. Gdy zatrzasnęłam drzwi chłopak zorientował się, że nie jest sam. Podszedł do mnie, chwycił mnie w biodrach i zaczął muskać moje usta. Ja przyciągnęłam chłopaka bliżej i przywarłam do jego warg.
Wtedy odpłynęłam, w jego ramionach czułam się jak księżniczka. Byłam szczęśliwa, że mam Niall'a. Zupełnie zapomniałam o otaczającym mnie świecie. Pierwszy raz w życiu myślę tak o chłopaku, ale to po prostu prawda. Nie wiem jeszcze czy to jest miłość, ale wiem że na pewno coś do niego czuję i to uczucie jest bardzo mocne.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam, bardzo mi smutno z powodu tak małego zainteresowania moim blogiem, nie wiem czy mam to dla kogo pisać. Bardzo proszę, żeby każda osoba, która to przeczytała dodała komentarz. To dla mnie bardzo ważne, na początku były 3 komentarze, a teraz ledwie jeden. Jest mi z tego powodu smutno, ale mam nadzieje że ktoś to czyta.
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział #3
Obudziłam się o godzinie 8. Wyglądając jak żona
Frankensteina zeszłam na śniadanie. Porozmawiałam chwilkę z Olgą i poszłam się
ubrać. Zadzwoniłam do Caroline i Umówiłyśmy się na kawę do Starbucks.
Opowiedziałam jej cały poprzedni dzień od "porwania" przez blondaska
przez leżenie na podłodze do oglądania ich kłótni. Nieźle się przy tym
uśmiałyśmy. Obiecałam Caro że kiedyś ich ze sobą poznam. Poszłyśmy do Nando's z
nadzieją zobaczenia Nialla jedzącego kanapki. Weszłyśmy i zobaczyłyśmy chłopaka
idącego z całą górą jedzenia. Gdy chłopak mnie zobaczył, jego piramida zaczęła się
niebezpiecznie kołysać. Na szczęście nic nie spadło. Gdyby tak się stało
chłopak dostał by chyba palpitacji serca. Razem z Caro podeszłyśmy do chłopaka.
Przedstawiłam im sobie nawzajem. Blondyn
od razu podał mi swój telefon i rozkazał mi w nim zapisać swój.
- Możesz szukać pod nazwą "pani kanapka" -
wydusiłam przez śmiech.
- No więc pani kanapko, czy wyjdzie pani za mnie ? -
Niall próbował zachowywać sie poważnie, jednak nie za bardzo mu się to udało,
ponieważ przez śmiech zaczął pluć jedzeniem na wszystkie strony świata. W tym
także na moją twarz.
- O Boże... przepraszam - jąkał się chłopak.
- Nie Boże tylko Tala - zaśmiałam się, a chłopak
udawał obrażonego.
Odważyłam się i zrobiłam dość dwuznaczny krok ? Ekhm
... Przytuliłam go. Tak przytuliłam i to na oczach wielu ludzi. Chłopak objął
mnie i odwzajemnił uścisk. Poczułam te przeklęte policzki, że grzeją mnie jak
opętane. Kurcze, pewnie wyglądam jak dorodny pomidor. Ale co tam, ważna była
tylko ta chwila. Tylko ona się teraz liczyła. Miałam gdzieś to że byłam w
miejscu publicznym i przytulałam prawie obcego mi chłopaka, który na swój sposób był bardzo, ale to bardzo uroczy.
Co ja mówię ? Czy... czy ja sie w nim.. Ugh... Czy ja
sie w nim zakochałam ? Zakochałam sie w obcym chłopaku ? To niemożliwe. To może
malutkie zauroczenie. Nic więcej.
Teraz uświadomiłam sobie, że przytulam go od ponad 2
minut. Poczułam jak fala gorąca znów opanowała moje policzki. Momentalnie
uwolniłam z uścisku chłopaka, który nie był z tego powodu zadowolony. Moją
uwagę zwróciła Carol, coś do mnie mówiła lecz nie za bardzo wiedziałam co.
- Ekhm.. Co ? - szepnęłam przyjaciółce.
- Może ja już pójdę.? - było to bardziej stwierdzenie
niż pytanie.
- Nie, zostań. Pojedziemy do mnie i poznasz resztę
ekipy - zaproponował blondyn i energicznym ruchem wstał i kierował się w stronę
wyjścia.
Razem z Carol ruszyłyśmy za chłopakiem.
Po 15 minutach jazdy byliśmy pod domkiem chłopaków.
Niall wyszedł z wozu i otworzył mi drzwiczki. Tą samą czynność powtórzył przy
drzwiczkach mojej przyjaciółki.
‘Ależ z niego gentelman’ – pomyślałam i uśmiechnęłam
się pod nosem.
Cała nasza trójka ruszyła w stronę budynku. Niall
otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Chłopaki oglądali film i byli tak
zapatrzeni, że aż nie zwrócili uwagi na to że ktoś wszedł do domu.
- Ekhm.. Chłopaki, patrzcie kogo przyprowadziłem –
krzyknął zwycięsko Niall i dumnie uniósł
pierś.
- NATHALIE – krzyknęli w tym samym czasie i rzucili
się na mnie jakby ze 100 lat mnie nie widzieli.
Carol patrząc na tę scenę śmiała się jak hiena. Nagle
Harry szybko się podniósł i podszedł do dziewczyny.
- Jestem Harry – mówiąc to, ruszał przy tym dziwacznie
brwiami. – A ty ?
- Jestem Caroline, ale mówicie mi Carol – dziewczyna przedstawiła
się i uśmiechała tak pięknie jak nigdy dotąd. Chyba nasz Haroldzik wpadł jej w
oko. Gdy już wszyscy przywitali się z moją przyjaciółką Louis zaproponował grę
w butelkę. Wszyscy z entuzjazmem zgodziliśmy się, ponieważ był to dobry pomysł.
Pasiasty szybko skoczył po butelkę i zaczęliśmy grać. Kręcić zaczynał ten kto wymyślił
zabawę. Wypadło na mnie.
- No więc, prawda czy wyzwanie ? – zapytał mnie Lou.
- Wyzwanie ?
- Tak więc, musisz pocałować któregoś z nas w policzek
– powiedział dumnie chłopak. Podeszłam do mojej przyjaciółki i pocałowałam jej
polik.
- Ej, to się nie liczy – oburzył się kędzierzawy.
- Okej – powiedziałam i podeszłam do loczka całując go
w policzek. Wtedy zaczęła się kłótnia, dlaczego to Harry dostał ode mnie buziaka.
Przeszłam więc dookoła kółeczka i pocałowałam wszystkich. Gra toczyła się i
toczyła, aż zobaczyłam która godzina, a była już 24.00.
Niall zaproponował mi i Carol nocowanie u nich.
Oczywiście z miłą chęcią się zgodziłam, mogłam wtedy lepiej poznać blondyna.
Caro oczywiście także się zgodziła.
Blondasek zaproponował mi jakąś jego luźną koszulkę,
zgodziłam się ponieważ w tym stroju niewygodnie by mi się spało. To co robiła
teraz Carol mnie nie za bardzo obchodziło, poradzi sobie.
Poszłam za chłopakiem do jego pokoju, wzięłam
proponowaną mi bluzkę i ruszyłam w stronę łazienki.
Podczas pobytu w ubikacji zastanawiałam się gdzie będę
spać. Pewnie w salonie.
Przebrana ruszyłam w stronę pokoju chłopaka i
ostrożnie otworzyłam drzwi.
- Niall, gdzie mogę spać ?
- Ze mną – powiedział rumieniąc się i spuszczając
głowę w dół.
- Naprawdę tego chcesz, wiedz że strasznie chrapie –
powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Niall poszedł w moje ślady.
- Ale moglibyśmy się lepiej poznać – rzucił blondyn z
zadziornym uśmieszkiem. Uległam.
- Dobrze – uśmiechnęłam się tak pięknie jak tylko
potrafiłam. Coś było w jego oczach, że nie mogłam mu odmówić. Chłopak zachęcił
mnie do wejścia pod kołderkę zgrabnym ruchem ręki. Podeszłam i położyłam się
obok niego, na szczęście łóżko było dość wielkie.
Przez około 30 minut opowiadałam mu o sobie. On
uważnie mnie słuchał, naprawdę bardzo polubiłam tego chłopaka. Postanowiliśmy
położyć się już spać. Niall objął mnie ramieniem w pasie i mocno przyciągnął do
siebie. Nie przeszkadzało mi to, nawet się cieszyłam, bowiem w jego ramionach
czułam się bezpiecznie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo przepraszam za tak długą przerwę. Na weekend byłam u babci i nie miałam jak dodać. Opowiadanie zajęło mi 3 dni choć wiem, że nie jest powalające. No cóż, na dzień dzisiejszy nic lepszego jie wpadło mi do głowy, ale i tak mam nadzieję że się spodoba. Bardzo proszę o komentarze, ta naprawdę daje dużą motywację do dalszych działań. Następny odcinek pojawi się prawdopodobnie około weekendu. Kocham, Waybooloo <3
czwartek, 14 marca 2013
Rozdział #2
- Wszystko dobrze ? – zapytał się mnie zaniepokojony
loczek.
- Tak, teraz już tak – odpowiedziałam i uśmiechnęłam
się promiennie.
- Okej, to teraz idziemy zwiedzać pokoje – uradował się
Zayn i pociągną mnie za rękę do swojego pokoju. Był on cały w lusterkach.
Zaczynając od małych kieszonkowych lustereczkach, kończąc na ogromnych,
ściennych lustrach. Zanim zdążyłam się odezwać pasiasty pociągnął mnie w stronę
swojego pokoju, który mieścił się naprzeciwko pokoju Zayn’a. W pokoju było
pełno pluszowych marchewek z którymi pasiak spał jak i marchewki prawdziwe,
którymi zajadał się po nocach.
Hmm… Czy można uzależnić się od marchewek ?
Najwidoczniej TAK odpowiedziałam sobie sama widząc chłopaka wyciągającego z
szafki nocnej cały ich stos.
- Smacznego – powiedziałam i poczułam czyjeś dłonie na
moich biodrach. Mimowolnie odwróciłam się by zobaczyć kto jest ich
właścicielem. Ujrzałam tam blondaska spoglądającego w moje oczy.
- Co ty robisz ? – zapytałam kiwając głową w stronę
jego dłoni.
- Yyy.. ja.. yyy.. ja nic – powiedział speszony
chłopak, na jego twarzy pojawił się wielki rumieniec, zabrał swoje dłonie z
moich bioder i ruszył w stronę swojego pokoju. Już chciałam za nim pójść, ale
Harry pociągnął mnie do swojego pokoju. Byłam zmuszona za nim iść, nie mam aż
tyle siły aby sprzeciwić się jego wielkim dłoniom, które bezproblemowo trzymały
mnie w nadgarstku.
W jego pokoju praktycznie nic nie rzucało się w oczy,
był tam taki porządek. Jego łóżko stało pod oknem, obok łóżka ogromna szafa.
Pewnie w niej chował wszystkie rzeczy walające się po pokoju. Teraz jeszcze
tylko pokój Liama i koniec tego zwiedzania. Po obejrzeniu pokoju Daddi’ego przypomniałam
sobie o Niallu. Pospieszyłam w stronę pokoju do którego wszedł i zapukałam.
- Chłopaki, dajcie mi już spokój, nie chce oglądać z
wami filmu – krzyknął zza drzwi chłopak.
- Niall, to ja – szepnęłam prawie nie słyszalnie,
jednak chłopak usłyszał mój cichy jęk.
- Wejdź – szepnął tak cicho jak ja. Chwyciłam klamkę i
już miałam ją pociągnąć, jednak coś mnie powstrzymało.
Miałam tam wejść i co powiedzieć ? – Hej Niall, wybacz
moje zachowanie ale tak na prawdę nie chciałam żebyś mnie puszczał ?
BOŻE, JAKA JA GŁUPIA.
Chwyciłam klamkę i weszłam do pomieszczenia. Chłopak
siedział na łóżku i jadł pizze.
- Niall, wszystko dobrze ?
- Tak, dobrze – chłopak obrócił się w moją stronę,
miał zaszklone oczka.
Nie wiem z jakiego powodu był smutny, czy to moja wina
?
- Czy to prze ze mnie ? – zapytałam i usiadłam obok
chłopaka.
- Nie, to po prostu… To nic – odpowiedział. Złapałam
blondaska za rękę, spojrzał na nasze dłonie z nie wiadomo jaką nadzieją.
Nie wiem czy to tylko moje urojenie czy chora
wyobraźnia, ale czy on coś do mnie czuje ? Nie mam pojęcia co mam o tym
wszystkim myśleć.
- Ekhm.. Może chodźmy na dół do chłopaków ?
- Ok, może być – chłopak wziął jeszcze jeden kawałek
pizzy, wstał z łóżka i poszedł w stronę salonu, w którym Ci znów się bili.
Ruszyłam za chłopakiem, gdy zeszłam prędkością żółwia do salonu ujrzałam
wszystkich pięciu leżących na dywanie i szarpiących się.
Wielki zegar zaczął bić pełną godzinę, a tą godziną
okazała się 23.00. Musiałam szybko wracać do domu, już mam kłopoty.
- Może mnie ktoś odwieźć do domu ? – zapytałam speszona
tak późnym pobytem poza domem.
- Ja cię odwiozę – krzyknął z szybkością światła Lou i
od razu znalazł się przy mnie. Po 20 min. byłam już w domu. Na szczęście mojej
mamy nie było, cóż. Nic w tym dziwnego, poszłam do łazienki, umyłam się i
położyłam się spać. To był bardzo ciekawy dzień.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc mamy drugi rozdział, bardzo proszę o komentarze. Dziękuje za trzy pod poprzednim rozdziałem i dziękuje za ponad 100 wyświetleń. Kocham Was !
poniedziałek, 11 marca 2013
Rozdział #1
Ranek. Siedziałam razem z moją gosposią Olgithą w
kuchni.
- Pójdę dziś na zakupy, potrzebujesz czegoś może ? -
jedynie do Olgi byłam zawsze miło nastawiona.
- Nic mi nie potrzeba, dziękuje za troskę -
odpowiedziała Olga i dała mi kuksańca w ramię. Poszłam tylko do mojego pokoju,
wzięłam telefon i pieniądze i wyszłam niesłyszalnie z budynku, który i od
środkowej i od zewnętrznej strony wyglądał jak więzienie. Ruszyłam w stronę
galerii. Na początek poszłam do mojej ulubionej restauracji Nando's. Przesiadywałam
tam godzinami, tylko to sprawiało mi przyjemność. No i może jeszcze moja
ulubiona kawa ze Starbucks. Nagle moim oczom ukazał się blondasek z wielka górą
jedzenia, biedak nie miał gdzie usiąść. Nigdy nie byłam miła do ludzi, a
szczególnie do nieznajomych, ale on wyglądał tak uroczo.
- Hej - kiwnęłam na chłopaka - jeżeli chcesz, możesz
sie dosiąść. Ten podskoczył z radości i ruszył w moją stronę.
- Dzieki, ze moge z tobą usiąść - oznajmił chłopak -
jak sie nazywasz ? - zapytał z zapchaną już jedzeniem buzią.
- Jestem Nathalie - uśmiechnęłam sie sztucznie - a jak
ty sie nazywasz ? - zapytałam obojętnie. Chłopak oderwał się od kanapki i
zaczął przyglądać mi sie jak kosmicie.
- Naprawdę nie wiesz ? - jego niebiesko-szare oczy
wydawały sie być zdziwione.
- A skąd mam to wiedzieć ? Przecież widzę cie pierwszy
raz w życiu. Tak mi sie przynajmniej wydaje - rzekłam oschle. Chłopak zrobił
zmieszaną minę.
- Nazywam się Niall - powiedział i podał mi uświnioną
ketchupem dłoń. Chwyciłam ją dwoma palcami i potrząsnęłam. Wstając od stolika
usłyszałam szept chłopaka.
- Może dasz zaprosić sie jutro na kawę ?
- Niestety, nie mam czasu. Wybacz - rzuciłam
oschle i wyszłam. Nie chciałam być dla niego zbyt ostra, wydaje się być miłym
chłopakiem, dlatego wyszłam. Usłyszałam piszczenie czyichś trampek, pisk przybliżał
się, jakby ktoś mnie gonił. Obróciłam się i zobaczyłam zdyszanego blondyna.
- Nathalie, poczekaj - wołał, łapiąc oddech. Kondycji
to on dobrej nie miał. Nagle jakaś dziewczyna spojrzała na chłopaka i zaczęła
piszczeć.
- Aaaaaaaaaaa... Niall Horan, to naprawdę on -
krzyczała. Niall szybko chwycił mnie za rękę i zaczął biec w stronę wyjścia.
- Co ty robisz ?! Puść mnie - krzyczałam na chłopaka,
niestety przewyższał mnie siłą jak i wzrostem. Gdy wybiegliśmy z budynku
chłopak wepchnął mnie do jednego z samochodów.
- Zapinaj się - powiedział i odpalił auto.
- Gdzie chcesz mnie zabrać? Nigdzie nie chce z tobą
jechać, nie znam cię - krzyczałam wyrywając się.
- Przestań, nic ci nie zrobię. Pojedziemy do mnie i poznamy
się lepiej.
- W ogóle co to była za dziewczyna? Skąd cię znała ? -
wypytywałam chłopaka podczas drogi. Uległam, bo wiedziałam że i tak nic sama
nie zdziałam.
- Więc tak, jestem Niall Horan. Razem z przyjaciółmi
jesteśmy dość sławnym zespołem One Direction. - Jasne, a ja jestem wróżką
zębuszką i rozdaje dzieciom pieniądze za ich zgniłe, mleczne ząbki -
powiedziałam zirytowana wypowiedzią chłopaka. On nie dał za wygraną. Puścił w
radiu jakąś piosenkę, była niezła.
- To jedna z naszych piosenek - powiedział chłopak i
zaczął ją śpiewać. Naprawdę miał dobry głos, ale dalej mu nie wierzyłam. Zanim się
zorientowałam, byliśmy prawdopodobnie pod domem chłopaka. Ten wysiadł, okrążył
samochód i otworzył mi drzwi po czym złapał za rękę i pociągnął w stronę
budynku. Otworzył drzwi i wszedł do środka ciągnąc mnie za sobą. Wchodząc do
salonu ujrzałam przekomiczny widok, czterech półnagich facetów ruszających
biodrami w rytm muzyki LMFAO - I'm sexy and I know it. Blondyn widząc ich
zachowanie zaczął krzyczeć :
- Czy wy choć raz nie możecie zachowywać się normalnie ? - wykrzyczał. - Jakbyście nie
zauważyli, mamy gościa. Chłopcy jak na komendę odwrócili się i zaczęli
lustrować mnie od stóp do głów. Pierwszy ze stołu zszedł chłopak o idealnie
ułożonych włosach i czekoladowych oczach. Zaraz po nim cała reszta. Zaczęli
dziwnie patrzeć na nas.
- Rozumiem że
jesteście razem - rzucił brunet ze smutną minką. Dopiero wtedy zorientowałam
się, że dalej trzymam rękę blondaska.
- Niall nie chwaliłeś się ze masz taką dupcię -
odezwał się chłopak z loczkami, popatrzył na mnie i oblizał się. Momentalnie puściłam
rękę chłopaka i zawstydzona spuściłam głowę. Poczułam ich wzrok na sobie i
zarumieniłam się. Chłopak o dobrze ułożonych włosach podniósł mi głowę tak że
patrzałam wprost w jego czekoladowe oczy.
- Jestem Zayn - powiedział i uśmiechnął się.
- Ja jestem Louis - popchnął czekoladowookiego w bok i
podał mi rękę. Reszta w międzyczasie zaczęła się bić, który oprowadzi mnie po
mieszkaniu.
- Jestem Harry, Harry Styles - krzyknął loczek, szarmancko
uśmiechnął się i pokiwał brwiami jakby coś wpadło mu do oka.
- A ja jestem Liam - powiedział chłopak potykając się
o dywan. Przewrócił się na mnie i nagle leżeliśmy obydwoje na podłodze, reszta
rzuciła się na nas.
- Chłopaki, schodźcie. Nie mogę oddychać – jąkałam się,
próbując złapać choć trochę tchu. Chłopaki po chwili zeszli ze mnie. Było
dobrze, jeszcze żyłam – pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.
niedziela, 10 marca 2013
Prolog
Siedziałam na parapecie, patrzałam przez okno na Londyn. Nie
mogłam narzekać na widoki, są piękne. Siedząc tak myślałam o tym co jest, było
i będzie. Owszem, mam uczucia. Niestety nie są one widzialne dla ludzkiego oka.
Myślałam kiedyś, że wszystko będzie dobrze. Dwa lata temu przeprowadziłam się z
mamą do Londynu. Na początku wszystko było dobrze, dopóki moja mama nie stała
się sławną, wpatrzoną w siebie piosenkarką. Dostałam od życia kopa w dupę i
musiałam żyć z myślą, że to już nie jest moja mama. Sprawiałam dużo kłopotów, chociaż
kochałam moją tak zwaną gosposię, dużo
razy musiała sprzątać bałagan, który wszędzie zostawiałam. Była ona jedyną
osobą, która jeszcze mnie zauważała. Mimo iż byłam wredną jędzą, ta dalej mnie
kochała. Tak, nazwałam siebie wredną jędzą. Taka już jestem i nie boję się do
tego przyznać. Życie już tyle razy mnie skrzywdziło, że uodporniłam się na ból.
Każdy kto mnie poznał po chwili tego żałował, nie do wiary że jestem córkom
słynnej piosenkarki, nieprawdaż ? Z moją rodzicielką widywałam się ledwo raz na
tydzień, była mi obcą osobą. Ale cóż, rodziny się nie wybiera. Nie łatwo jest
być 17 letnią dziewczyną, bez wsparcia osób które kiedyś bardzo się kochało. To
trudne, a za razem dość irytujące. Mam nadzieję, że moje życie wkrótce się
zmieni.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam, mam nadzieję, że blog się spodoba i będziecie na niego wpadać. Jeżeli to przeczytałeś/aś, proszę zostaw po sobie komentarz. Nie wiem czy ta historia przypadnie wam do gustu, mam nadzieję że tak.
P.S. nie jestem dobra w urządzaniu bloga, więc jeżeli znajdzie się osoba, która mogłaby mi pomóc bardzo proszę żeby napisała tu komentarz. Chodzi mi głównie o tło. Dziękuje za uwagę :*
Bohaterowie ;D
Nathalie Cook - 17 letnia zbuntowana nastolatka ze sławną mamą. Przyjaciele mówią jej Tala.
Caroline River - jest najlepszą przyjaciółką Tali jak i również jej rówieśniczką.
Harry Styles - 19 lat.
Niall Horan - 19 lat.
Liam Payne - 19 lat.
Louis Tomlinson - 21 lat.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



.jpg)


