Moje serce kołatało jak szalone. Powoli otwierałam oczy.
Oślepiło mnie białe, jasne światło, więc momentalnie je znów zamknęłam.
Następnym razem robiłam to wolniej szybko mrugając aby się przyzwyczaić.
Znajdowałam się w małym pokoiku z białymi ścianami. Zaczęłam intensywnie myśleć
co się stało i gdzie jestem. Ach tak.. Lou, basen. Głupek jeden. Porozglądałam
się dookoła. Obok łóżka na krześle spał Niall i mocno trzymał mnie za rękę. Pod
ścianą na ziemi spała pozostała czwórka. Awwww.. wyglądali tak bezbronnie i
niewinnie. Słodziaki. Dobra, nie czas teraz nad zachwycaniem się chłopakami.
Muszę dowiedzieć się co ze mną. Dotknęłam lekko drugą ręką dłoni Niall’a. Gdy
to nic nie dało pogładziłam go po policzku. Chłopak powoli uniósł powieki i
spojrzał na mnie swoimi pięknymi niebieskimi jak ocean oczami. Gdy tylko
zauważył, że już nie śpię szeroko się uśmiechnął.
- Słońce, jak się czujesz? – złapał obydwoma rękami moją
dłoń i lekko ją pocałował na co się uśmiechnęłam.
- Dobrze – odpowiedziałam i pocałowałam lekko chłopaka. W
tym momencie obudził się Liam i gdy tylko zauważył, że się obudziłam zaczął
drzeć ryjca i najprawdopodobniej pobudził cały szpital.
- Czego się drzesz ancymonie? – prychnęłam, po czym zaczęłam
się śmiać ze słowa, którego użyłam. Skąd ja to wytrzasnęłam.
- Bo mogę – no cóż, to riposta na poziomie chłopaków – i do
tego się obudziłaś. Cały świat powinien się o
tym dowiedzieć.
- No chyba Cię coś boli – puknęłam się palcem w głowę co
miało oznaczać, że jest on chory psychicznie – przecież nie spałam pół roku –
prychnęłam, ale widząc miny chłopaków trochę się przeraziłam – Prawda?
- Nie, nie pół roku. Dwa miesiące – odpowiedział Lou
podchodząc do mojego łóżka – Jejku, Nat tak strasznie Cię przepraszam. Nie
miałem pojęcia, że może stać się coś takiego. Tak strasznie mi przykro –
powiedział i spuścił głowę w dół. Ja nic nie powiedziałam tylko przytuliłam
tego głupka do siebie.
- Nic się nie stało. Najważniejsze, że już jest wszystko
okej – powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- No to co? Ide po lekarza i wynosimy się z tego więzienia.
Mam już dość siedzenia tutaj – Harry mówiąc to zatrząsł się dziwnie jakby chciał
pozbyć się złego wspomnienia.
- Siedzicie przy mnie dzień w dzień? – zapytałam z miną o.O
- Nie moglibyśmy Cię zostawić samej, przecież w każdej
chwili mogłaś się obudzić – odpowiedział Zayn i mocno mnie przytulił. Jejku,
stęsknił się za mną? Hahahahaahahaha, ja za nim nie.
- Puszczaj mnie grubasie. Zaraz mnie zgnieciesz.
- O nie! Tylko nie grubasie – oburzył się i czochrając mi
włosy zepsuł mi fryzurę.
- Zachowujesz się jak jakiś cnotliwy bóbr. Od dwóch miesięcy
Cię nie obrażałam, odpuść sobie – śmiejąc się odepchnęłam chłopaka na bok. Po
chwili do sali wszedł lekarz a za nim jak posłuszny piesek dreptał Harry.
- Dzień Dobry panno Cook. Jak się pani czuje? – zapytał mnie
lekarz przeglądając jakieś papierki, które miał w teczce.
- Dobrze, dziękuje – uśmiechnęłam się promiennie – Kiedy
będę mogła wyjść?
- Wszystkie wyniki są bardzo dobre, jutro Cię wypiszemy –
lekarz popatrzył na nas i się uśmiechnął opuszczając moją sale.
- Hej Niall, kupisz mi drożdżówkę w bufecie? – zapytałam blondyna,
który cały czas trzymał moją rękę.
- Jasne, z czym?
- Obojętnie – uśmiechnęłam się i chłopaka już nie było.
-Ej Nat, kiedy miałaś ten wypadek? – ni z tego, ni z owego
zapytał Louis.
- Z tego co mi mówiliście to dwa miesiące temu – zrobiłam dziwną
mine.
-Nie gadaj, że masz taki ryj od urodzenia
hahahahahahahahaahahahaha – spojrzałam na niego z miną typu WTF?
- Te, geniusz ciętych ripost. Coś Ci nie wyszło - zrobiłam
zeza i pokazałam mu język.
- Zgasiłbym Cię, ale gówno się nie pali ba dum tss –
uśmiechnął się zwycięsko.
- Lou, jak Cię widzę to wiem dlaczego Caritas i Unicef się
zjednoczyły – odpowiedziałam i pochwaliłam się w myślach za tak dobry pocisk.
No tak. Skromność dobra rzecz.
- Dobra, wygrałaś. Ale wiedz, że się zemszczę. Mam Cię na
oku – mówiąc to pokazał na dwoma palcami na swoje oczy, później na moje. Na
szczęście w tej chwili wrócił Niall z moją drożdżówką.
- Z czym mi wziąłeś? – zapytałam wyciągając rękę żeby
odebrać mój posiłek.
- Z dżemem truskawkowym – ta odpowiedź mnie usatysfakcjonowała,
więc od razu wzięłam gryza. Po 5 minutach jedzenia już nie było.
- Jezu Nat, żresz jak świnia – odezwał się znów pan żartowniś.
- Od tych 2 miesięcy schudłam gdzieś pewnie z 5 kg. Musze to
jakoś nadrobić heloł – pokazałam mu język.
- Ale jak? Tapetę Ci z twarzy zmyli? – zaśmiał się po czym
przybił sobie piątkę z Zaynem. Myśl Nat, myśl. Coś śmiesznego.
- Łał Lou, aleś się wyrobił – pokazałam mu kciuk w górę.
- Naprawdę? – wypiął pierś do przodu.
- Jak gówno w betoniarce – wszyscy parsknęli śmiechem oprócz
Louisa, który usiadł na fotelu z miną zbitego psa. Sam zaczynał, sorry – Ej chłopaki,
robi się późno. Jedźcie już do domu!
- Nigdzie nie jedziemy! – oburzył się Harry – siedzieliśmy z
Tobą przez te 2 miesiące, jeden dzień nas nie zbawi, a do tego nie zostawimy
Cię samej!
- No właśnie! – krzyknął Liam.
- No to niech ktoś przynajmniej pojedzie mi po jakieś czyste
ubrania – poprosiłam i z miną szczeniaczka spojrzałam na Zayna, a ten gdy tylko
to dostrzegł wiedział że o niego chodzi.
- Jasne, już jadę – uśmiechnął się nieśmiało i już go nie
było.
- Okej, nie wiem jak wy, ale ja jestem zmęczona i kładę się
spać – oznajmiłam i zaczęłam się układać do snu.
- O nie, nie, nie koleżanko – wykrzyczał Harry wskakując mi
do łóżka – nie ma tak. Bez Ciebie były takie nudy! Nie możesz teraz iść spać! –
rozkazał mi
- A bo co? – sprzeciwiłam się na co ten zrobił „groźną”
minę.
- Ugh.. Dobra wygrałaś, ale za to ja śpię z Tobą – poruszał dziwnie
brwiami i uśmiechnął się w ten pedofilski sposób.
- Ej Harry, wiesz co jest chamskie, niewychowane i
pedofilskie?
- Ja?
- Bingo – wykrzyknęłam i zrzuciłam go z łóżka. Harry zrobił
się czerwony. Nie wiem czy ze wstydu czy ze złości – Chłopcze, masz jakiś
problem?
- Tak
- To napisz go na kartce, włóż w kopertę i wsadź sobie w
dupe – gdy już to powiedziałam Niall prawie udławił się własną śliną.
- Wiesz co Ci powiem? – zaczął Harry – przez te 2 miesiące
zrobiłaś się strasznie chamska – i wyszedł z sali.
- Tylko się nie popłacz – zawołałam za nim.
- Nat, chyba serio trochę przegięłaś. Harry zaraz po Niallu
najbardziej się Tobą przejął – powiedział Liam z wyrzutem.
- Daj spokój, przecież tylko żartowałam – machnęłam ręką w
jego stronę
- Jemu jakoś nie było do śmiechu jak leżałaś tu nieprzytomna
– i kolejny wyszedł. Jezu, przez ten czas zrobili się strasznie wrażliwi.
- Liam ma racje, powinnaś go przeprosić – zaczął Niall – Naprawdę
się o Ciebie martwił.
- Jezu, że też musicie być takimi mazgajami – powiedziawszy to
zaczęłam się podnosić – Niall, pomóż mi wstać – chłopak podał mi rękę i już po
chwili stałam na nogach. Wyszłam z sali i na jednym z krzeseł przed nią
zobaczyłam siedzącego Liama.
- Gdzie on jest? – zapytałam go. Ten pokazał tylko palcem
jakieś drzwi. Dałam Niallowi niemy znak żeby mnie puścił i powolnym krokiem
ruszyłam w tamtym kierunku. Otworzyłam drzwi, które wskazał mi Liam i weszłam
do bufetu. Na fotelu w kącie siedział Harold. Gdy tylko mnie zobaczył odwrócił
się do mnie plecami. Palant, ale i tak go kocham.
- Możemy pogadać? – zapytałam kiedy już stanęłam obok
chłopaka.
- Nie
- I tak pogadamy – odpowiedziałam i klapnęłam sobie na
podparciu fotela – Harry, co się dzieje? Nigdy nie byłeś takim mięczakiem. O co
chodzi? Wiesz, że możesz mi powiedzieć. – pogłaskałam go po ramieniu i zaczęłam
bawić się jego loczkami. Jejku, tęskniłam za tym.
- Caroline ze mną zerwała..
- Co? Jak to możliwe? Na pewno nie! Nie mogłaby! Nie gadaj
głupot! – przerwałam chłopakowi na co ten zrobił minę typu ‘zamknij ryj
wariatko’. Gdy tylko ją zobaczyłam przestałam gadać.
- Powiedziała, że odkąd jesteś w szpitalu w ogóle nie
spędzamy razem czasu.
- Caroline nie przyjechała do szpitala?
- Ani razu – posmutniał – Nat, ona mnie zdradzała. A teraz
zostałaś mi tylko Ty. Moja mała, kochana siostrzyczka – mówiąc to przeciągnął
mnie na swoje kolana i przytulił. Wtuliłam się w jego ciało i lekko głaskałam
po głowie.
- Harry, ja przepraszam – zrobiło mi się głupio. Jak mogłam
być taka głupia. Chłopaki siedzieli przy mnie dzień w dzień kiedy byłam
nieprzytomna, a ja jestem dla nich tak strasznie wredna. Jestem głupia!
- Nic się nie stało. Nic nie wiedziałaś – spojrzał w moje
zaszklone oczy i się uśmiechnął. Ja nic nie mówiąc oplotłam nogi wokół jego
bioder i przytuliłam go.
- Tala, zaraz mnie udusisz – wycharczał Harry – chodź,
pójdziemy do reszty
- Nigdzie się nie ruszam – powiedziawszy to przytuliłam się
do niego jeszcze bardziej. Chłopak jakoś wstał i ze mną przyklejoną do niego
ruszył w stronę mojej sali. Przed nią siedzieli wszyscy. Zayn pewnie już wrócił
z ubraniami. Gdy tylko nas zobaczyli wstali z krzeseł i przytulili się do nas.
- Jeeeeeeej, grupowy huuuuuuuuug – wydarłam się tak głośno,
że aż pielęgniarka zwróciła mi uwagę. Po chwili chłopaki się oderwali, a ja
dalej byłam przyczepiona do Harry’ego.
- Niaaaaaaaall – wydarł się lokers – weeeeeeeeź jąąąąąąąąą! –
Niall podszedł do nas i próbował mnie odczepić od lokatego. Kiedy już mu się
udało przerzucił mnie przez ramie i wszedł do mojej sali. Kiedy byliśmy już w
środku postanowiłam złączyć łóżka żebyśmy wszyscy mogli się zmieścić. Niall
pomógł mi przenieść drugie łóżko i już po chwili całą szóstką wylegiwaliśmy się
na niewygodnych szpitalnych łóżkach.
- Dobra, teraz to już serio idę spać – ziewnęłam – Dobranoc –
powiedziałam i wtulając się w Nialla błyskawicznie zasnęłam.
________________________________________________________________________
Witam Was kochani (jeżeli jeszcze ktoś to czyta) po dość długiej przerwie. Jak widzicie w końcu udało mi się coś wyskrobać z czego naprawdę bardzo się ciesze ;)
Jeżeli ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach niech zostawi komentarz z jakimś kontaktem np. ask, tt cokolwiek ;)
Mam nadzieje, że tym rozdziałem Was nie zawiodłam.
Do następnego <3