czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział #21

Moje serce kołatało jak szalone. Powoli otwierałam oczy. Oślepiło mnie białe, jasne światło, więc momentalnie je znów zamknęłam. Następnym razem robiłam to wolniej szybko mrugając aby się przyzwyczaić. Znajdowałam się w małym pokoiku z białymi ścianami. Zaczęłam intensywnie myśleć co się stało i gdzie jestem. Ach tak.. Lou, basen. Głupek jeden. Porozglądałam się dookoła. Obok łóżka na krześle spał Niall i mocno trzymał mnie za rękę. Pod ścianą na ziemi spała pozostała czwórka. Awwww.. wyglądali tak bezbronnie i niewinnie. Słodziaki. Dobra, nie czas teraz nad zachwycaniem się chłopakami. Muszę dowiedzieć się co ze mną. Dotknęłam lekko drugą ręką dłoni Niall’a. Gdy to nic nie dało pogładziłam go po policzku. Chłopak powoli uniósł powieki i spojrzał na mnie swoimi pięknymi niebieskimi jak ocean oczami. Gdy tylko zauważył, że już nie śpię szeroko się uśmiechnął.
- Słońce, jak się czujesz? – złapał obydwoma rękami moją dłoń i lekko ją pocałował na co się uśmiechnęłam.
- Dobrze – odpowiedziałam i pocałowałam lekko chłopaka. W tym momencie obudził się Liam i gdy tylko zauważył, że się obudziłam zaczął drzeć ryjca i najprawdopodobniej pobudził cały szpital.
- Czego się drzesz ancymonie? – prychnęłam, po czym zaczęłam się śmiać ze słowa, którego użyłam. Skąd ja to wytrzasnęłam.
- Bo mogę – no cóż, to riposta na poziomie chłopaków – i do tego się obudziłaś. Cały świat powinien się o  tym dowiedzieć.
- No chyba Cię coś boli – puknęłam się palcem w głowę co miało oznaczać, że jest on chory psychicznie – przecież nie spałam pół roku – prychnęłam, ale widząc miny chłopaków trochę się przeraziłam – Prawda?
- Nie, nie pół roku. Dwa miesiące – odpowiedział Lou podchodząc do mojego łóżka – Jejku, Nat tak strasznie Cię przepraszam. Nie miałem pojęcia, że może stać się coś takiego. Tak strasznie mi przykro – powiedział i spuścił głowę w dół. Ja nic nie powiedziałam tylko przytuliłam tego głupka do siebie.
- Nic się nie stało. Najważniejsze, że już jest wszystko okej – powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- No to co? Ide po lekarza i wynosimy się z tego więzienia. Mam już dość siedzenia tutaj – Harry mówiąc to zatrząsł się dziwnie jakby chciał pozbyć się złego wspomnienia.
- Siedzicie przy mnie dzień w dzień? – zapytałam z miną o.O
- Nie moglibyśmy Cię zostawić samej, przecież w każdej chwili mogłaś się obudzić – odpowiedział Zayn i mocno mnie przytulił. Jejku, stęsknił się za mną? Hahahahaahahaha, ja za nim nie.
- Puszczaj mnie grubasie. Zaraz mnie zgnieciesz.
- O nie! Tylko nie grubasie – oburzył się i czochrając mi włosy zepsuł mi fryzurę.
- Zachowujesz się jak jakiś cnotliwy bóbr. Od dwóch miesięcy Cię nie obrażałam, odpuść sobie – śmiejąc się odepchnęłam chłopaka na bok. Po chwili do sali wszedł lekarz a za nim jak posłuszny piesek dreptał Harry.
- Dzień Dobry panno Cook. Jak się pani czuje? – zapytał mnie lekarz przeglądając jakieś papierki, które miał w teczce.
- Dobrze, dziękuje – uśmiechnęłam się promiennie – Kiedy będę mogła wyjść?
- Wszystkie wyniki są bardzo dobre, jutro Cię wypiszemy – lekarz popatrzył na nas i się uśmiechnął opuszczając moją sale.
- Hej Niall, kupisz mi drożdżówkę w bufecie? – zapytałam blondyna, który cały czas trzymał moją rękę.
- Jasne, z czym?
- Obojętnie – uśmiechnęłam się i chłopaka już nie było.
-Ej Nat, kiedy miałaś ten wypadek? – ni z tego, ni z owego zapytał Louis.
- Z tego co mi mówiliście to dwa miesiące temu – zrobiłam dziwną mine.
-Nie gadaj, że masz taki ryj od urodzenia hahahahahahahahaahahahaha – spojrzałam na niego z miną typu WTF?
- Te, geniusz ciętych ripost. Coś Ci nie wyszło - zrobiłam zeza i pokazałam mu język.
- Zgasiłbym Cię, ale gówno się nie pali ba dum tss – uśmiechnął się zwycięsko.
- Lou, jak Cię widzę to wiem dlaczego Caritas i Unicef się zjednoczyły – odpowiedziałam i pochwaliłam się w myślach za tak dobry pocisk. No tak. Skromność dobra rzecz.
- Dobra, wygrałaś. Ale wiedz, że się zemszczę. Mam Cię na oku – mówiąc to pokazał na dwoma palcami na swoje oczy, później na moje. Na szczęście w tej chwili wrócił Niall z moją drożdżówką.
- Z czym mi wziąłeś? – zapytałam wyciągając rękę żeby odebrać mój posiłek.
- Z dżemem truskawkowym – ta odpowiedź mnie usatysfakcjonowała, więc od razu wzięłam gryza. Po 5 minutach jedzenia już nie było.
- Jezu Nat, żresz jak świnia – odezwał się znów pan żartowniś.
- Od tych 2 miesięcy schudłam gdzieś pewnie z 5 kg. Musze to jakoś nadrobić heloł – pokazałam mu język.
- Ale jak? Tapetę Ci z twarzy zmyli? – zaśmiał się po czym przybił sobie piątkę z Zaynem. Myśl Nat, myśl. Coś śmiesznego.
- Łał Lou, aleś się wyrobił – pokazałam mu kciuk w górę.
- Naprawdę? – wypiął pierś do przodu.
- Jak gówno w betoniarce – wszyscy parsknęli śmiechem oprócz Louisa, który usiadł na fotelu z miną zbitego psa. Sam zaczynał, sorry – Ej chłopaki, robi się późno. Jedźcie już do domu!
- Nigdzie nie jedziemy! – oburzył się Harry – siedzieliśmy z Tobą przez te 2 miesiące, jeden dzień nas nie zbawi, a do tego nie zostawimy Cię samej!
- No właśnie! – krzyknął Liam.
- No to niech ktoś przynajmniej pojedzie mi po jakieś czyste ubrania – poprosiłam i z miną szczeniaczka spojrzałam na Zayna, a ten gdy tylko to dostrzegł wiedział że o niego chodzi.
- Jasne, już jadę – uśmiechnął się nieśmiało i już go nie było.
- Okej, nie wiem jak wy, ale ja jestem zmęczona i kładę się spać – oznajmiłam i zaczęłam się układać do snu.
- O nie, nie, nie koleżanko – wykrzyczał Harry wskakując mi do łóżka – nie ma tak. Bez Ciebie były takie nudy! Nie możesz teraz iść spać! – rozkazał mi
- A bo co? – sprzeciwiłam się na co ten zrobił „groźną” minę.
- Ugh.. Dobra wygrałaś, ale za to ja śpię z Tobą – poruszał dziwnie brwiami i uśmiechnął się w ten pedofilski sposób.
- Ej Harry, wiesz co jest chamskie, niewychowane i pedofilskie?
- Ja?
- Bingo – wykrzyknęłam i zrzuciłam go z łóżka. Harry zrobił się czerwony. Nie wiem czy ze wstydu czy ze złości – Chłopcze, masz jakiś problem?
- Tak
- To napisz go na kartce, włóż w kopertę i wsadź sobie w dupe – gdy już to powiedziałam Niall prawie udławił się własną śliną.
- Wiesz co Ci powiem? – zaczął Harry – przez te 2 miesiące zrobiłaś się strasznie chamska – i wyszedł z sali.
- Tylko się nie popłacz – zawołałam za nim.
- Nat, chyba serio trochę przegięłaś. Harry zaraz po Niallu najbardziej się Tobą przejął – powiedział Liam z wyrzutem.
- Daj spokój, przecież tylko żartowałam – machnęłam ręką w jego stronę
- Jemu jakoś nie było do śmiechu jak leżałaś tu nieprzytomna – i kolejny wyszedł. Jezu, przez ten czas zrobili się strasznie wrażliwi.
- Liam ma racje, powinnaś go przeprosić – zaczął Niall – Naprawdę się o Ciebie martwił.
- Jezu, że też musicie być takimi mazgajami – powiedziawszy to zaczęłam się podnosić – Niall, pomóż mi wstać – chłopak podał mi rękę i już po chwili stałam na nogach. Wyszłam z sali i na jednym z krzeseł przed nią zobaczyłam siedzącego Liama.
- Gdzie on jest? – zapytałam go. Ten pokazał tylko palcem jakieś drzwi. Dałam Niallowi niemy znak żeby mnie puścił i powolnym krokiem ruszyłam w tamtym kierunku. Otworzyłam drzwi, które wskazał mi Liam i weszłam do bufetu. Na fotelu w kącie siedział Harold. Gdy tylko mnie zobaczył odwrócił się do mnie plecami. Palant, ale i tak go kocham.
- Możemy pogadać? – zapytałam kiedy już stanęłam obok chłopaka.
- Nie
- I tak pogadamy – odpowiedziałam i klapnęłam sobie na podparciu fotela – Harry, co się dzieje? Nigdy nie byłeś takim mięczakiem. O co chodzi? Wiesz, że możesz mi powiedzieć. – pogłaskałam go po ramieniu i zaczęłam bawić się jego loczkami. Jejku, tęskniłam za tym.
- Caroline ze mną zerwała..
- Co? Jak to możliwe? Na pewno nie! Nie mogłaby! Nie gadaj głupot! – przerwałam chłopakowi na co ten zrobił minę typu ‘zamknij ryj wariatko’. Gdy tylko ją zobaczyłam przestałam gadać.
- Powiedziała, że odkąd jesteś w szpitalu w ogóle nie spędzamy razem czasu.
- Caroline nie przyjechała do szpitala?
- Ani razu – posmutniał – Nat, ona mnie zdradzała. A teraz zostałaś mi tylko Ty. Moja mała, kochana siostrzyczka – mówiąc to przeciągnął mnie na swoje kolana i przytulił. Wtuliłam się w jego ciało i lekko głaskałam po głowie.
- Harry, ja przepraszam – zrobiło mi się głupio. Jak mogłam być taka głupia. Chłopaki siedzieli przy mnie dzień w dzień kiedy byłam nieprzytomna, a ja jestem dla nich tak strasznie wredna. Jestem głupia!
- Nic się nie stało. Nic nie wiedziałaś – spojrzał w moje zaszklone oczy i się uśmiechnął. Ja nic nie mówiąc oplotłam nogi wokół jego bioder i przytuliłam go.
- Tala, zaraz mnie udusisz – wycharczał Harry – chodź, pójdziemy do reszty
- Nigdzie się nie ruszam – powiedziawszy to przytuliłam się do niego jeszcze bardziej. Chłopak jakoś wstał i ze mną przyklejoną do niego ruszył w stronę mojej sali. Przed nią siedzieli wszyscy. Zayn pewnie już wrócił z ubraniami. Gdy tylko nas zobaczyli wstali z krzeseł i przytulili się do nas.
- Jeeeeeeej, grupowy huuuuuuuuug – wydarłam się tak głośno, że aż pielęgniarka zwróciła mi uwagę. Po chwili chłopaki się oderwali, a ja dalej byłam przyczepiona do Harry’ego.
- Niaaaaaaaall – wydarł się lokers – weeeeeeeeź jąąąąąąąąą! – Niall podszedł do nas i próbował mnie odczepić od lokatego. Kiedy już mu się udało przerzucił mnie przez ramie i wszedł do mojej sali. Kiedy byliśmy już w środku postanowiłam złączyć łóżka żebyśmy wszyscy mogli się zmieścić. Niall pomógł mi przenieść drugie łóżko i już po chwili całą szóstką wylegiwaliśmy się na niewygodnych szpitalnych łóżkach.
- Dobra, teraz to już serio idę spać – ziewnęłam – Dobranoc – powiedziałam i wtulając się w Nialla błyskawicznie zasnęłam.
________________________________________________________________________
Witam Was kochani (jeżeli jeszcze ktoś to czyta) po dość długiej przerwie. Jak widzicie w końcu udało mi się coś wyskrobać z czego naprawdę bardzo się ciesze ;)
Jeżeli ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach niech zostawi komentarz z jakimś kontaktem np. ask, tt cokolwiek ;) 
Mam nadzieje, że tym rozdziałem Was nie zawiodłam.
Do następnego <3 

wtorek, 31 grudnia 2013

LIEBSTER AWARDS

  Ten blog został nominowany przez: @xHarrymyhusband

Co to jest Liebster Award? Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała . Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o ty) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od osoby nominującej i moje odpowiedzi:
1. Jak masz na imię ? Wiola ;)
2. Do jakiego fandomu należysz ? Directioner, Lovatic i Gleek
3. Chciałabyś mieć tatuaż? Jeśli tak, to gdzie i jaki? Najprawdopodobniej na nadgarstku, napis Believe lub Stay Strong ;)
4. Masz twittera? Mam ;)
5. Co skłoniło cię do pisania ff? Nuda. Zaczęło się czytaniem, a gdy zaczęło mi się nudzić zaczęłam pisać.
6. Jakie są twoje ulubione blogi? Moje ulubione blogi są wypisane w zakładce: Polecane ;)
7. Twoja ulubiona piosenka? Aktualnie Lea Michele – Battlefield i Demi Lovato – Believe In Me <3
8. Jaki jest twój wymarzony zawód? Nie mam pojęcia kim chciałabym być, nigdy nad tym poważnie nie myślałam.
9. Co sądzisz o przyjaźniach internetowych? Jestem zdecydowanie na tak ;) Moją najlepszą przyjaciółką jest dziewczyna mieszkająca po drugiej stronie Polski i poznałam ją właśnie przez internet ;)
10. Twoje ulubione słodycze? Czekolada Milka <3
11. Gdzie chciałabyś mieszkać? Londyn, Irlandia ;)

Moje pytania:
1. Jak masz na imię?
2. W jakich jesteś fandomach?
3. Twoja ulubiona potrawa?
4. Twój ulubiony napój?
5. Masz twittera?
6. Co zainspirowało Cię do pisania ff?
7. Ile blogów prowadzisz?
8. Ile masz lat?
9. Ulubiony cytat?
10. Twój ulubiony film?
11. Ulubiony przedmiot w szkole?

Nominowane blogi:

czwartek, 10 października 2013

Rozdział #20

- Mogę porwać przepiękną panią na kolację? – Horan wyciągnął przed siebie rękę i ukłonił się.
- Ależ oczywiście, z paniczem nawet na koniec świata – uśmiechnęłam się i złapałam jego dłoń splatając razem nasze palce. Niall wyprostował się i lekko musnął moje usta po czym pociągnął mnie w stronę samochodu.  Sam zasiadł na miejscy kierowcy i uruchomił auto, po czym ruszył.

„Nawet najmniej znaczące słowa, które wypowiedziałeś. Wszystkie do mnie dotarły”

Po 15 minutach dojechaliśmy do jakiegoś wzgórza. Niall zgasił silnik i wyszedł z auta. Obszedł je dookoła i otworzył drzwi po mojej stronie pomagając mi wysiąść. Złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę przepaści. Po chwili moim oczom ukazał się stolik z dwoma krzesełkami, ozdobiony kwiatami. Dookoła było pełno pozapalanych świeczek, co było niebezpieczne ponieważ byliśmy w lesie.
- Niall, lepiej zgaśmy te świeczki – upomniałam chłopaka, na co ten uniósł brwi do góry.
- Zorganizowałem nam kolację, w takim miejscu a jedynym czym się przejmujesz są świeczki – zirytował się – myślałem, że choć trochę Ci się spodoba.
- Och.. Niall – podeszłam do niego i złapałam go za rękę – jest pięknie, jestem zachwycona, tylko nie uważasz że te świeczki są trochę niebezpieczne?
- Dobrze, zgasimy – po tych słowach dałam mu buziaka i poszłam gasić świeczki.

„W twym głosie słyszę śpiewające anioły, kiedy przyciągasz mnie do siebie”

- Gotowe – ucieszyłam się i ruszyłam w stronę stolika. Niall szybko wyprzedził mnie i jak gentelman odsunął przede mną krzesełko. Gdy już usiadłam sam, obiegł stolik i usiadł na swoim miejscu. Praktycznie cały stolik zakrywała jakaś pokrywka, obok niej stało czerwone wino, a obok naszych talerzy po kieliszku.
- Niall, co tam jest? – wskazałam palcem na pokrywkę i z zaciekawieniem wpatrywałam się w blondyna
- Tam skarbie jest jedzenie – uśmiechnął się chłopak i pokazał mi język
- Naprawdę? Nie wiedziałam – pokręciłam głową na co on parsknął śmiechem – i co się śmiejesz? Poważnie mówię – teraz już musiałam się zaśmiać

„Uczucia, których nigdy nie znałam, znaczą dla mnie wszystko i nie pozostawiają mi żadnego wyboru”

- Mam to odsłonić?
- Poproszę – uśmiechnęłam się słodko, na co blondyn zrobił krótkie „awww”
- Okej, na trzy-czte-ry – uśmiechnął się – trzy-czte-ry! – krzyknął i podniósł przykrywkę, a moim oczom ukazała się pizza. Ten jak już wymyśli romantyczną kolacje.
- Wow Niall, postarałeś się – powiedziałam na co chłopak szeroko się uśmiechnął – zapamiętałeś, że nie lubię salami – uśmiechnęłam się – chociaż nie, nie podoba mi się ta romantyczna kolacja, nie chce pizzy! – zrobiłam focha
- Foszek pierdzioszek – powiedział Niall i odwrócił się ode mnie.
- Serio Niall? Hahahahaha, foszek pierdzioszek? Hahahahaha, serio? – zaczęłam się śmiać na co chłopak odwrócił się i pokazał mi język.

„Światło na moim sercu, światło na moich stopach, światło w twoich oczach”

- Oj Niall, przepraszam. Żartowałam, nie bądź zły. Jest cudownie – złapałam blondyna za rękę i lekko uśmiechnęłam się kiedy ten na mnie spojrzał. Zanim zaczęliśmy wcinać postanowiliśmy zrobić sobie pare zdjęć.

Po zjedzeniu pizzy poszliśmy usiąść nad przepaścią. Niall usiadł i przyciągnął mnie na swoje kolana. Przytulił mnie i schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Trzymał mnie tak mocno jakbym zaraz miała zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu i nigdy już nie wrócić. To było słodkie. Gdy blondyn się już ode mnie oderwał spojrzał w moje oczy.

„Nie mogę nawet mówić, czy ty w ogóle wiesz jak potrafisz sprawić, że czuję się słaba”

- Kocham Cię Nat – uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.
- Ja też Ciebie kocham Niall, bardzo mocno – wtuliłam się w chłopaka i przeszły mnie dreszcze. Rozbolał mnie brzuch i zrobiło mi się niedobrze. Tak samo jak pare dni temu.
- Możemy już wracać?
- Co się dzieje słońce? – chłopak odgarnął włosy z mojej twarzy i spojrzał mi w oczy jakby miał wyczytać z nich co mi dolega.
- Trochę rozbolał mnie brzuch. Nic strasznego, ale położyłabym się – zrobiłam grymas kiedy coś zakuło mnie w żołądku. Przynajmniej myślę, że był to żołądek. Niall wstał i biorąc mnie na ręcę ruszył w stronę samochodu. Otworzył go i delikatnie położył mnie na siedzeniu. Szybko zapiął mój pas i już po chwili byliśmy w drodze do domu. Niall puścił muzykę i zaczął cicho śpiewać, a ja zasnęłam.

„Jestem delikatna, więc uważaj na to co chcesz powiedzieć”

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 6:24. Niall słodko spał obok mnie. Powoli wyszłam z łóżka i gdy tylko stanęłam na prostych nogach zgięłam się wpół. Brzuch nie przestał mnie boleć. Poszłam do kuchni i zaczęłam szukać jakichś tabletek przeciwbólowych zanim jednak to zrobiłam nastawiłam wodę na herbatę miętową. Zaczęłam grzebać po szafkach. Nigdzie nic nie było. Na szczęście w kuchni zjawił się Zayn.
- Nat, dlaczego nie śpisz? – zapytał chrypowatym rannym głosem.
- Brzuch mnie boli, a ty dlaczego?
- Obudziłaś mnie Einsteinie – przetarł oczy – potrzebujesz czegoś?
- Jakbyś miał jakieś tabletki przeciwbólowe – uśmiechnęłam się, ale po minie Zayn’a wywnioskowałam, że moja mina do uśmiechu za bardzo podobna nie jest.

„Bo z każdym słowem gasnę, kontrolujesz moje serce”

Zayn zniknął na chwilę u góry, a po chwili wrócił z apteczką w ręce.
- Proszę – podał mi pudełko z tabletkami po czym nalał do szklanki trochę wody niegazowanej do popicia. Po połknięciu zalałam herbatę sobie i Zayn’owi i poszliśmy pooglądać telewizję do salonu. Mulat załączył jakąś stację muzyczną, a ja po wypiciu herbaty ponownie zasnęłam.

„Jestem delikatna, więc łatwo upadam i łamię się”

Gdy się obudziłam byłam przykryta kocem. Przy kanapie siedział Niall i trzymał mnie za rękę. Gdy zobaczył że już nie śpie uśmiechnął się i musnął swoimi ustami moje.
- Dzień Dobry księżniczko
- Dzień Dobry – uśmiechnęłam się lekko. Brzuch już mnie tak mocno nie bolał. Niall na chwilkę zniknął w kuchni, a po chwili wrócił z tacką ze śniadaniem.
- Śniadanie do łóżka dla mojej królewny – uśmiechnął się i położył tackę na stoliku obok kanapy. Po zjedzeniu tosta i popiciu sokiem pomarańczowym wstałam i poszłam do łazienki. Załatwiłam swoje potrzeby, rozczesałam włosy i poszłam się ubrać. Ubrałam się w jasne dresy i czarną bluzkę od Niall’a i zeszłam na dół. Wyszłam na taras i usiadłam na krześle pod parasolem. Wyłożyłam się i zamknąwszy oczy zaczęłam myśleć co mi dolega. Może jakaś grypa jelitowa? Nie mam pojęcia. Moje rozmyślania przerwał Louis, który podniósł mnie z krzesła i zaczął ze mną biec do basenu. Zatrzymał się przy brzegu, pocałował mnie w policzek i wrzucił mnie do wody. Niestety zrobił to tak niefortunnie, że uderzyłam głową o dno basenu. Ostatnie co pamiętam to szum.

„Z każdym ruchem mój cały świat się trzęsie. Trzymaj mnie, żebym się nie rozpadła”
_____________________________________________________________________
Witam Was moje kochane ziemniaczki ;*
W końcu doczekaliście się nowego rozdziału. Mam nadzieje, że się cieszycie ;)
Bardzo Was proszę o komentarze, anonimki też mogą komentować ;)
Do następnego kochani <3

czwartek, 26 września 2013

INFORMACJA

Witam Was po naprawdę długiej przerwie. Niestety nie mam jeszcze napisanego następnego rozdziału, choć minął już miesiąc. Powiem szczerze, jestem mega leniem i do tego mam naprawdę dużo nauki. Jestem dobrej myśli i ta miesięczna przerwa mam nadzieje dobrze mi zrobiła i że napiszę rozdział na następny tydzień. Oczywiście niczego nie obiecuję. Nie wiem czy mam poświęcać czas na pisanie, ponieważ nikt praktycznie nie czyta tych moich wypocin. Jak już mam pisać przydałaby mi się pomoc.
Zapewne nikt się nie zgłosi, ale SZUKAM OSOBY, KTÓRA POMOŻE MI W PROWADZENIU TEGO BLOGA. Mam jednak nadzieję, że ktoś jednak będzie chciał mi trochę pomóc.
Mam także prośbę. Wiem, że długo mnie nie było i macie prawo być na mnie obrażeni, ale może napiszecie komentarz jak to bardzo mnie nienawidzicie? Komentarze może trochę mnie nabuzują i szybciej napiszę rozdział ;) Dziękuje za przeczytanie, Waybooloo <3 xx

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział #19

***
- Chciałbym się Ciebie zapytać czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją dziewczyną – teraz to ja dostałam głupawki – mam chłopaka
- Nat, nie wygłupiaj się. To poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie jednakże po chwili też zaczął się śmiać.
- Chodzi o to, że ja tak trochę… rysuje i czy chciałabyś mi może pomóc wybrać jakiś obraz, który dałbym Perrie? – zapytał dość tchórzliwie, jakby bał się że go wyśmieje. Ale było naprawdę słodkie z jego strony.
- Zayn, oczywiście, że Ci pomogę – przytuliłam mocno chłopaka, jakbym chciała dodać mu otuchy. Razem z Zaynem poszliśmy do jego pokoju, w którym pokazywał mi pełno swoich obrazów. Zaciekawił mnie jeden z nich. Była na nim długowłosa blondynka w leniej białej sukience. Siedziała na łące otoczona pięknymi niebeskimi bratkami.
- Czy to Perrie?- zapytałam zauroczona tym pięknym obrazem. Zayn miał niesamowity talent.
-Nie Nat. To ty – mówiąc to podszedł do mnie i lekko musnął moje usta. Szybko zareagowałam odskakując od chłopaka – Umm.. Przepraszam.. Ja.. ja nie powinienem – spuścił wzrok.
- Zayn, nic się nie stało – uśmiechnęłam się do niego pocieszycielsko – zapomnijmy o tym – to powiedziawszy znów zaczęłam oglądać obrazy mulata.
***
- Boże, żeby tylko nic jej nie było – usłyszałam zmartwiony głos Carol. Poczułam, że ktoś cały czas trzyma mnie za rękę.
- Może lepiej jedźmy z nią do szpitala? A jeśli to coś poważnego? – zauważył Liam. Nie chce jechać do żadnego szpitala. Głowa bolała mnie potwornie, ale to na pewno przez alkohol. Trochę za bardzo zabalowałyśmy.
- Ej, budzi się! – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Gdy powoli otworzyłam oczy ujrzałam wszystkich moich przyjaciół pochylonych nade mną.
- Nat, wszystko dobrze? Jak się czujesz? – obok mnie przysiadł Liam i wręczył mi szklankę z wodą. Zrobiłam łyka i od razu mi się polepszyło.
- Czuje się dobrze, dziękuje – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się wesoło. Usiadłam, a obok mnie od razu znalazł się Niall do którego mocno się przytuliłam. Jak ja kocham się do niego przytulać. Czuć, że jest obok. Że nigdy mnie nie zostawi. To jak bardzo zakochałam się w tym blondynie jest nie do pojęcia. Jest dla mnie całym światem. Nie ma go, nie ma mnie.
- Ja chyba pójdę spać – powiedziałam wszystkim – jestem już zmęczona tym całym dniem. Dobranoc – wstałam i trochę się zachwiałam. Obok mnie od razu pojawił się Niall i wziął mnie na ręce, zaniósł do pokoju i położył do łóżka. Dalej dziwiła mnie siła, która była w tym chłopaku. Podnosił mnie jakbym była piórkiem. Nie miał z tym żadnych problemów. Przyniósł mi do łóżka swoją koszulkę i kazał się przebrać, a sam odwrócił się i czekał.
- Niall, czy mógłbyś mi pomóc z tymi spodniami? – rzuciłam marudnie, bo od jakiejś minuty się już z nimi męczę. Chłopak złapał za nogawki i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Po chwili spodnie leżały już na ziemi. Ściągnęłam bluzkę i byłam już w samej bieliźnie. Lekko się zarumieniłam kiedy Niall odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Szybko przeciągnęłam bluzkę przez głowę. Ściągnęłam stanik i rzuciłam go na podłogę.
- Niall, chodź już – zawołałam blondyna. Ten jak torpeda znalazł się obok mnie i lekko pogładził mnie po włosach.
- Tak bardzo Cię kocham – szepnął i dał mi buziaka. Pociągnęłam go za rękę tak żeby się położył. Mocno się do niego przytuliłam i pocałowałam.
- Ja też Cię kocham – powiedziałam i uśmiechnęłam się przez pocałunek.
- Chodź już spać – blondyn uśmiechnął i cmoknął mnie w usta.
- Nie chce mi się spać – znów zaczęłam marudzić jak małe dziecko.
- A co chcesz robić?
- Być z Tobą – zarumieniona i uśmiechnięta ukryłam twarz w jego torsie.
- Cały czas jesteś ze mną skarbie – pocałował mnie w czoło i mocniej mnie przytulił. Po chwili już nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje, ponieważ zasnęłam.
*Z perspektywy Niall’a*
Patrzyłem na dziewczynę, która słodko spała w moich ramionach. Zakochałem się w niej po uszy i nigdy nie chciałbym jej stracić. Kocham ją jak wariat. Gdy patrzę w jej niebieskie jak niebo oczy zatracam się. Kocham jej głos, jej charakter ten miły i ten nie miły, kocham jak marszczy nosek jak się złości, kocham jak kicha jak kot, kocham kiedy się o mnie martwi, kocham jak mówi że mnie kocha, kocham ją całą. Każdy milimetr jej ciała. Nie wyobrażam sobie życia bez tej małej osóbki.
***
Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Godzina 10:23. Nat spała jak zabita. Nie będę jej budzić. Niech sobie dzisiaj odpocznie. Po cichu wyszedłem z łóżka i na palcach udałem się do wyjścia z pokoju. Poszedłem do kuchni, aby przygotować sobie jakieś jedzenie. Zaparzyłem wodę na kawę i zrobiłem pare kanapek. Usiadłem przy stole i puściłem radio. Postanowiłem zrobić Nat niespodziankę. Na pewno się ucieszy. Będzie ktoś ją musiał zająć żeby się nie zorientowała że coś dla niej szykuje. Szybko zjadłem i wsadziłem talerz do zmywarki po czym udałem się do pokoju Liama. Zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Lekko uchyliłem drzwi i wsadziłem głowę. Liam spał jak zabity. Nie będę go budził. Postanowiłem przejść się po pokojach i sprawdzić kto już nie śpi. Po kolei pukałem do pokoju Hazzy i Carol, Zayna i Olgi. Wszyscy spali. Został mi Lou. Zapukałem do pokoju i usłyszałem ciche proszę. Wszedłem do środka i zastałem Louisa grzebiącego w szafie.
- Stary, mam do Ciebie prośbę – klepnąłem go po plecach.
- Dajesz – odwrócił się do mnie zakładając czystą koszulkę.
- Chcę zrobić Nat niespodziankę, ale nie chcę żeby się zorientowała że coś się kroi – uśmiechnąłem się – czy mógłbyś się nią jakoś zająć?
- No jasne – Lou uśmiechnął się zawiadacko i poruszał dziwnie brwiami.
- Nie w ten sposób ośle – klepnąłem go w tył głowy żeby wybić mu głupoty z tego pustego łba.
- Dobra stary. Bez nerwów. Zajmę ją czymś – uśmiechnął się przyjacielsko i wyszedł z pokoju. Ja poszedłem do pokoju się przebrać. Wziąłem portfel, okulary przeciwsłoneczne i kluczyki od auta i wyszedłem na dwór.
*Z perspektywy Louisa*
Siedziałem w kuchni. Czytałem gazetę co chwile chlipiąc gorącą kawę, kiedy w kuchni znalazła się Nat.
- Dzień Dobry – uśmiechnąłem się do dziewczyny – kawy?
- Poproszę – uśmiechnęła się siadając na krześle obok mojego. Nasypałem do kubka dwie łyżeczki kawy i zalałem wrzątkiem. Dolałem mleka i razem z cukierniczką podałem kawę Tali pod nos.
- Dziękuje – powiedziała sypiąc sobie łyżeczkę cukry do parującego napoju – Wiesz może gdzie jest Niall?
- Wychodził gdzieś rano. Powiedział że mamy się nie martwić – uśmiechnąłem się przyjacielsko – może masz ochotę zrobić babeczki? Chłopaki się ucieszą.
- Okej, czemu nie? – uśmiechnęła się do mnie i wzięła łyka kawy – pójdę się przebrać.
Gdy dziewczyna zniknęła na szczycie schodów postanowiłem przygotować wszystkie składniki na babeczki. Po chwili wróciła Tala w szarych dresach i jak się nie myle koszulce Nialla. Słodko tak wyglądała. Na czubku głowy miała koka. Bez makijażu wyglądała bardzo ładnie.
- Gotowa?
- Gotowa – uśmiechnęła się i wzięła z szafki przepis – okej, więc najpierw trzeba utrzeć masło.
Wzięła miskę i wrzuciła do niej kostkę masła i zaczęła miksować.
- Tomlinson, możesz pozbijać 3 jajka do szklanki?
- Jasne – wziąłem jedno jajko do ręki i walnąłem lekko o szafkę. Niestety nie poszło tak jak sobie to zaplanowałem i jajko wylądowało na podłodze.
- Boże, jaka z Ciebie ofiara – Nat strzeliła facepalma po czym zaczęła się śmiać. Reszta roboty poszła nam szybko i prawie bezproblemowo. Prawie dlatego, że była woja na mąkę, ale możemy to pominąć ponieważ to ja musiałem to sprzątać. Gdy babeczki się już piekły ja sprzątałem, a Tala robiła nam kawę mrożoną. Po 25 minutach kawa była już wypita, a babeczki w końcu się upiekły.
*Z perspektywy Nathalie*
Okej, coś mi się wydaje że chłopaki coś kombinują. Nialla nie ma, a Louis na siłe chce mnie czymś zaciekawić. Co chwile wymyśla co możemy robić. Mam już tego dość. Nienawidzę sekretów, a tym bardziej niespodzianek. Postanowiłam napisać do Niall’a.



Po paru minutach dostałam odpowiedź.



Nie miałam raczej po co już odpisywać, więc po prostu rzuciłam się biegiem do pokoju i zaczęłam przeszukiwać szafę. Nie wiedziałam jak się ubrać. Postanowiłam puścić sobie muzykę na uspokojenie. Podłączyłam telefon do głośników i już po chwili leciałby pierwsze słowa piosenki Always Be Together Little Mix. Później Pretend It’s OK, a jeszcze później Turn Your Face. Trzy moje ulubione piosenki, które gdy tylko słyszałam, nic innego nie istniało. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że Perrie to moja przyjaciółka. Muszę wybrać się kiedyś na koncert. Pewnie się ucieszy. Ani nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po 3 godzinach. Serio tak długo spałam?
O kurde, sukienka. Zapomniałam. Postawiłam na czarnej w kolorowe kwiatki do tego czarny żakiet.


Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam się aż tak nie śpieszyć. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ściągnęłam ubrania i weszłam do kabiny. Puściłam gorącą wodę i spryskałam nią swoje ciało. Nałożyłam na gąbkę brzoskwiniowego żelu pod prysznic, który uwielbiałam. Na włosy zaś nałożyłam truskawkowy szampon. Spłukałam pianę z mojego ciała i włosów i wyszłam z pod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po kosmetyczkę. Gdy wróciłam do łazienki umalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam eyeliner. Wysuszyłam włosy i lekko pofalowałam lokówką. Była godzina 18:23. Ubrałam się w sukienkę i zeszłam do salonu gdzie zastałam całą gromadkę oglądającą mecz. Gdy weszłam wszystkie oczy skierowane były na mnie.
- Nat.. wyg.. wyglądasz bajecznie – wyjąkał Lou.
- Zgodzę się z Tomlinsonem – wytrzeszczył oczy Liam – jesteś piękna.

Zarumieniłam się i usiadłam obok Zayna na kanapie. O 18:53 ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazał się najprzystojniejszy człowiek na ziemi. Niall.
_______________________________________________________________________
Okej, więc teraz czas na mój malutki monolog. Wiem, że rozdział jest strasznie chaotyczny i trochę dziwny. Kompletnie nie mam weny. Codziennie obiecuję moim koleżanką, że rozdział zostanie dodany dzisiaj, a jednak go nie ma. Nie mogę dłużej już zwlekać i dodałam coś takiego. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny. Mam nadzieję, że jak najszybciej, ale zobaczymy jak tam z moją weną. Jutro i pojutrze mnie nie ma w domu, więc nie będę pisać. W piątek idę na This Is Us, więc w czwartek też nic nie naskrobię. Rozdział może będzie w weekend, ale nic nie obiecuję. Wszystko zależy od mojej nieszczęsnej weny. Kocham Was <3 x

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział #18

Następnego ranka obudziłam się w łóżku. Jak ja się w nim znalazłam? Niall obok mnie jeszcze słodko spał. Postanowiłam pójść do sklepu po jakieś zakupy spożywcze. Poszłam do łazienki załatwić swoje potrzeby i zrobić inne duperele. Gdy moja twarz wyglądała już w miarę dobrze, wyszłam i się przebrałam. Po cichu wyszłam z pokoju, poprzednio biorąc torebkę z pieniędzmi i innymi ważnymi rzeczami. Wyszłam z domu i zaczęłam iść po zatłoczonej ulicy. Pomimo dość wczesnej godziny wszędzie było pełno ludzi śpieszących się gdzieś. Co chwila ktoś przebiegał mi pod nosem nie mówiąc ani jednego słowa. Wszyscy byli myślami gdzie indziej. Gdy dochodziłam do sklepu poczułam wibracje w prawej kieszeni. Znajdował się tam mój telefon. Nieśpiesznie wyjęłam go ze spodni i odblokowałam. Moim oczom ukazał się rząd liter. Liam.



Po przeczytaniu wystukałam parę literek, po czym kliknęłam przycisk i wiadomość została już wysłana.



Nie czekając długo dostałam odpowiedź. 



 Uśmiechnęłam i schowałam telefon z powrotem do przedniej kieszeni spodni. 
Weszłam do sklepu i zaczęłam przechadzać się między zapełnionymi półkami sklepowymi. Zwinęłam do koszyka to co było potrzebne do przeżycie przez najbliższe dni i ruszyłam do kasy. Nie było długiej kolejki, więc dość szybko się uwinęłam. W drodze powrotnej natknęłam się na kiosk, w którym zakupiłam proszoną przez Liama gazetę, a już po chwili byłam w domu. Ściągnęłam buty i poszłam do kuchni w celu rozpakowania towaru. Przy stole zastałam Liama, Louisa i Harry’ego jedzących jajecznice. Podałam krótko ściętemu brunetowi gazetę, a sama zaczęłam ustawiać wszystko w szafkach.
- Fiuuu, fiuuu – wyszczerzył się w moją i Harry’ego stronę Liam.
- O co Ci chodzi? – zapytałam dość zdezorientowana. Miałam coś na twarzy czy co?
- Piszą o Was w gazecie ciemniaki! – uświadomił nas brunet i wymachał gazetą przed moimi oczyma. Chwyciłam artykuł którym wymachiwał mi chłopak i zaczęłam czytać.
„Wczorajszego południa w okolicach parku mogliśmy spotkać spacerujące młode gwiazdy One Direction Harry’ego Styles’a z Caroline River i


Niall’a Horan’a z Nathalie Cook. 


Czy młode gwiazdy w końcu znalazły miłość? Miejmy nadzieję, że tak i że poszczęści im się w związkach. Oby tylko fanki zespołu nie były zawiedzione”
- Boże, jak ja wyglądam na tym zdjęciu! – zaczęłam lementować.
- Wyglądasz ładnie Nat – wyszczerzył się Louis.
- Założę się, że nawet nie widziałeś tego zdjęcia – zrobiłam zwycięską minę.
- Tak, ale ty zawsze wyglądasz ślicznie- odpowiedział chłopak za co dostał buziaka w policzek.
- Awwww..Jesteś słodki – uśmiechnęłam się do niego.
- Kto jest słodki? – do kuchni wparował zaspany Niall. O boziu, ten to dopiero jest słodki mimo iż nic nie powiedział.
- Ty kotku – podeszłam i dałam mu buziaka.
- Nie wcale nie. Nat powiedziała że ja jestem słodki – zaczął wykrzykiwać Lou z wielkim bananem na twarzy.
- No bo jesteś – Niall palcem wskazującym dotknął czubka jego nosa i zachichotał, na co ten odpowiedział grymasem.
- No dzięki – powiedział tak poważnie, że aż się wystraszyłam że coś mu się stało, ale po chwili zaczął się śmiać, więc już wszystko było okej.
- Piękna dziś pogoda, więc może skorzystamy w końcu z naszego basenu i popływamy? – zaproponował Harry, który od mojego przyjścia siedział cały czas cicho.
- Bardzo dobry pomysł – zawtórowałam chłopakowi i się uśmiechnęłam.
- Więc postanowione – uśmiechnął się Liam i zaczął zbierać talerzyki, aby wsadzić je do zmywarki.
- A gdzie śniadanie do mnie? – oburzył się blondyn.
- Um.. W moim brzuchu? – wyszczerzył się Louis czego po chwili pożałował, bo Niall rzucił się na niego. Brunet zaczął uciekać, ale Niall przed schodami go dopadł i chciał odgryźć mu rękę.
- Niall chodź tu! Ja Ci coś zrobię – zaczęłam wrzeszczeć na chłopaka żeby ten zostawił Lou w spokoju. Gdy ten już z niego zszedł brunet posłał mi dziękujące spojrzenie i jak najszybciej udał się do siebie. Wyciągnęłam z lodówki 5 jajek i zbiłam je wszystkie na patelnie, którą postawiłam na kuchence. Po chwili była już gotowa, więc przełożyłam ją na talerzyk i podałam Niallowi. W międzyczasie zrobiłam też kakao.  Po zjedzonym śniadaniu poszłam poszukać mojego stroju kąpielowego. Gdy go już znalazłam poszłam do łazienki i się przebrałam, po czym wyszłam na basen, w którym byli już wszyscy.
- Ej Nat! – krzyknął Zayn – zaraz przyjdzie Perrie i Danielle. Zajmiesz się nimi?
- No oczywiście – znając życie chodziło mu o alkohol więc się godziłam, bo w robieniu drinków jestem nienajgorsza. Podeszłam do Carol i Olgi, które siedziały pod parasolem i już sączyły jakieś procenty.
- Na stoliku jest do Ciebie – uśmiechnęła się do mnie Carol i palcem wskazała na szklankę z kolorowym płynem stojącą na szklanym stole. Podniosłam ją i usiadałam na leżaku obok mojej przyjaciółki. Chłopaki pływali, oprócz Zayna. Ten siedział na brzegu i pił zimne piwo, śmiejąc się w niebogłosy, gdy któryś z chłopaków zrobił coś śmiesznego. Gdy zrobiło mi się już mega gorąco, postanowiłam iść do wody się ochłodzić. Postawiłam już do połowy wypitego drinka na stoliczek i ruszyłam w stronę basenu. Usiadłam na brzegu obok Zayna zanurzając nogi w zimnej wodzie. Po chwili podpłynął do mnie Niall.
- Słońce, choć tu – złapał mnie za ręce i pociągnął do basenu. Na szczęście w tej części nie było, aż tak głęboko, więc nie zanurzyłam się cała. Weszłam Niallowi na barana, a Caroline zrobiła nam zdjęcie. Posiedziałam z nimi dość długo. Z tymi wariatami naprawdę nie ma nudy, ale musiałam iść bo przyszły dziewczyny. Poszłam do kuchni i zrobiłam wszystkim Mojito. Na tacy przyniosłam to nad basen i postawiłam na stoliku. Po jakiejś godzinie Niall zaczął marudzić, że jest głodny, więc postanowiliśmy zamówić pizzę. Postanowiliśmy się także przenieść do środka, żeby sąsiedzi się nie złościli. Po 30 minutach zajadaliśmy się już gorącą pizzą. Gdy już zjedliśmy postanowiłyśmy się z dziewczynami napić wina. Dowiedziałam się, że zostają tu na noc, więc nie musiałyśmy się pilnować.

- Hahahaha, a wtedy hahahaha Liam potknął się hahaha o węża ogrodowego hahaha i bam! – po paru kieliszkach wina tak właśnie wyglądała nasza rozmowa. Danielle właśnie opowiadała jak była z Liamem u jej rodziców. Biedny Liam, musiał czuć się strasznie jak przewalił się na ulubione kwiaty jej mamy i troszkę je uszkodził. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę. Około 1.00 zrobiło mi się mega niedobrze. Zanim zdążyłam powiedzieć o tym komukolwiek przed oczami zrobiło mi się ciemno.
____________________________________________________________________________
Jak na mnie rozdział dodany na prawdę mega szybko. Jestem z siebie dumna, że udało mi się go dzisiaj dodać ;) Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Dziękuje za wszystkie komentarze :)
P.S. Jeżeli chciałby ktoś być informowany o nowych rozdziałach możecie zostawić w komentarzu twittera ;)
Pozdrawiam Waybooloo ;3

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział #17

***
Następnego ranka obudziłam się dość wcześnie. Już za dwa dni jedziemy do mamy Niall’a, coraz bardziej martwi mnie to spotkanie. A tak w ogóle gdzie jest Niall? Postanowiłam iść go poszukać. Szybciutko przebrałam się w pierwsze dresy, które znalazłam w szafie i zbiegłam do kuchni. Tam też go nie ma? To jest już dość dziwne. Nialla nie ma w kuchni? Zaczęłam biegać po całym domu w poszukiwaniu mojego chłopaka, jednak nigdzie go nie znalazłam. Coraz bardziej zmartwiona wpadłam bez pukania do pokoju Zayna. Jasne. Ten oczywiście jeszcze śpi. Żeby jak najszybciej go obudzić, wskoczyłam na niego i zaczęłam nim energicznie potrząsać.
- ZAYN! NIALLA NIE MA! MARTWIĘ SIĘ! POMÓŻ MI GO SZUKAĆ! BŁAGAM! – zaczęłam wręcz błagalnie krzyczeć. Chłopak wyczuwszy mój niepokój podniósł się z wygodnego leżyska i podszedł do szafy. Na moje szczęście nie spał dziś nago jak to miał w zwyczaju. Nie żebym go podglądała czy coś. Z resztą nie ważne. Teraz najważniejsze było znalezienie mojego kochanego głodomorka.
- ZAYN! BŁAGAM, POŚPIESZ SIĘ! – zaczęłam skakać obok chłopaka żeby ten jakoś przyśpieszył, jednak ten nic sobie z tego nie robiąc poszedł pościelić łóżko. Jasne. Ciekawe od kiedy on był takim czyściochem? Już wiem, od nigdy. Coś mi to śmierdzi. I to wcale nie brudne skarpety bruneta. Korzystając z okazji w której chłopak sięgał po kołdrę, poprzednio rozpędzając się wskoczyłam na jego plecy. Ten nie spodziewając się ataku runął na łóżko, a ja razem z nim.
- Um… Nat. Nie żeby coś, ale CZY MOGŁABYŚ ZE MNIE ZEJŚĆ?
- A czemuż to? Mamy przecież dużo czasu, możemy tak sobie poleżeć. Mi jest bardzo wygodnie – pozwoliłam sobie na triumfujący uśmieszek kiedy poczułam jak chłopak się podnosi. Gdy był już w pozycji siedzącej postanowiłam zejść z jego pleców. Jednak coś mnie blokowało. Dobra. Nie coś, ręce Zayna umieszczone na moich udach. Coś mi się wydaje, że on nie chce w ogóle pomóc mi w poszukiwaniu Nialla.
- Zayn, cholera! Nie denerwuj mnie, albo idziesz ze mną szukać Nialla, albo pójdę do Louisa!
Ten nie czekając ani chwilę puścił moje nogi. Nie byłam przygotowana na to, że mnie puści więc w wyniku tego runęłam tyłkiem na ziemie. Zayn jak torpeda znalazł się przy mnie i pomógł mi wstać. Nie powiem, ale naprawdę jest dzisiaj tak pomocny jak nie wiem. Czujecie ten sarkazm? Gdy czułam już grunt pod nogami puściłam rękę chłopaka i otrzepałam sobie zadek.
- Może w tym też Ci pomóc? – położył dłoń na moim tyłku i puścił mi oczko. Ja stanęłam na palcach, tak aby dosięgnąć do jego twarzy. Pochyliłam się w stronę jego ucha.
- Chyba w twoich snach kochanie – zamruczałam mu wprost do ucha i lekko przygryzłam jego płatek, na co ten cicho jęknął ściskając mój pośladek. Hahahahaha, Nat, niezła jesteś. Stanęłam już normalnie i obróciłam się na pięcie. Zayn chwycił mnie za biodra.
- Dokąd się pani wybiera? Może pośnimy chwileczkę, hmmmm? – uśmiechnął się zawadiacko na co prychnęłam. Złapałam go za rękę i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Zdziwił mnie fakt, iż chłopak już nie stawiał żadnych oporów i szedł za mną. Jednakże po chwili zaczął pod nosem podszeptywać dość sprośne komentarze na mój temat.
- Zayn słońce, jaki masz problem? – rzuciłam trochę przesadnie groźnie bo chłopak aż się ode mnie odsunął. Czyżby zaczął się mną interesować, po tym jakże miłym wieczorze spędzonym razem? Nie wiem. Wiem tylko, że chłopak jest dobry w te klocki. I to jak dobry. Niall może się przy nim schować. I to bardzo głęboko.
- Um… Raczej nie – uśmiechnął się przyjaźnie i wyprzedzając mnie złapał mnie za rękę i ruszył w stronę schodów ciągnąc mnie za sobą. Boże, jak ten chłopak mnie zaskakuje. Wczoraj mnie mega zaskoczył, że jest taki dobry. Dzisiaj mnie zaskakuje. Postanówmy, że dziś już nie dam się zaskoczyć. A jednak. Z zamyśleń wyrwał mnie gwałtowny ból w okolicy prawej ręki. Co się okazało to dłoń chłopaka zacisnęła się mocnej wokół mojego nadgarstka gdy się zachwiał i zaczął spadać ze schodów. Oczywiście zamiast mnie puścić jeszcze mocniej mnie chwycił jakbym miała go utrzymać. Jego tok myślenia niekiedy mnie przeraża. Ale cóż ja miałam zrobić innego niż zlecieć z tych głupich schodów zaraz za nim? Ten człowiek zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Jeżeli jeszcze raz będzie chciał mnie zaciągnąć do swojej sypialni to CHYBA już nigdy w życiu się nie zgodzę. Po 1. Nie chce zrobić już 2 raz tego Niallowi, a po 2. Nie wiem co może być po 2. Może bym się skusiła na ten 2 raz, ale tylko gdybym dostała małe co nie co od Zayna. Byłoby ciekawie. Zanim się zorientowałam leżałam już… ummm… na czym ja leżałam? Zadarłam lekko głowę do góry i ujrzałam pode mną zmasakrowanego Zayna. Biedaczek, coś dużo razy na nim już dziś lądowałam. No dobra. Może nie dużo, 2 raz. Ale to dopiero 2 raz w życiu. Albo 3? A może 4? No dobra. Darujmy sobie to odliczanie. Podniosłam się szybko z chłopaka i usiadłam obok jego obolałego ciała. Hahahaha, powiedzmy że ja do najlżejszych nie należę. Chłopak odwrócił się na plecy i spojrzał na mnie.
- Nat.. Jakbyś nie zauważyła, to uratowałem Ci życie słońce. Może jakaś mała nagroda? – chłopak uśmiechnął się i dziwnie poruszał brwiami. Pochyliłam się nad nim i dałam mu buziaka w policzek, po czym podałam mu rękę żeby pomóc mu wstać. Gdy oboje już staliśmy byłam coraz bardziej zirytowana i zdenerwowana. Dlaczego brunet tak opóźnia nasze poszukiwanie mojego chłopaka? Nie czekając na chłopaka, szybkim krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Stanęłam w progu i zauważyłam blond czuprynę wystającą z nad stołu. Jak poparzona zaczęłam biec w stronę chłopaka. Gdy tylko zauważyłam że chłopak sprząta kawałki szkła odsunęłam się troszeczkę, ponieważ byłam boso a nie chciałam, żeby coś mi się wbiło.
- Niall, kochanie. Co się stało? – zapytałam chłopaka, gdy tylko wstał z podłogi. Chyba go wystraszyłam, bo ten aż podskoczył gdy się odezwałam.
- Och.. Nat. Nie śpisz już. Obudziłem Cię? – zapytał zmartwiony i spuścił głowę.
- Nie Niall. Sama się obudziłam i poszłam Cię szukać, ale nigdzie Cię nie było – uśmiechnęłam się, a moje policzki zaczęły mnie piec. Podeszłam do chłopaka, stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta. O Boże. Jakie one są perfekcyjne. Jak zresztą cały Nialler. Jest takim uroczym dzieckiem, które zaczyna się wszystkiego uczyć. Chłopak posadził mnie na blacie nie przestawiając mnie całować, jednakże jak już wygodnie się rozsiadłam rozłączył nasze usta.
- Co sobie pani życzy na śniadanie? – uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Um.. A co pan poleca? – moje policzki znów zaczęły mnie piec. Ugh… Jak ja nie lubię być tak nieśmiała. Choć nie zawsze taka jestem.
- Mnie – zadziornie się uśmiechnął, na co ja spuściłam głowę. Chłopak podszedł do mnie i podniósł mój podbródek, tak abym na niego spojrzała. Patrzyłam się prosto w jego niebieskie oczy, a on dał mi buziaka. Awwwwwww, jakie to było słodkie.
- No to może naleśniki? – uśmiechnął się do mnie i zaczął wyciągać potrzebne składniki. Po chwili gdy ciasto było już gotowe mój ukochany znów się odezwał.
- Idziemy dzisiaj na spacer z Harry’m i Caroline? – podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- Możemy iść, już dawno nigdzie razem nie byliśmy – uśmiechnęłam się, na co chłopak dał mi buziaka.
Po zjedzonym posiłku poszliśmy się przebrać, a później do Harry’ego i Carol powiedzieć im, że chętnie się z nimi gdzieś przejdziemy. Postanowiliśmy, że za 30 minut wychodzimy i najpierw pójdziemy do Starbucks napić się czegoś ciepłego, ponieważ pogoda dzisiaj nie była zachwycająca. Do wyjścia zostało jeszcze dużo czasu, więc z Niallem zasiedliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać telewizję. Po chwili dołączyli do nas jeszcze Zayn, Louis i Liam. Puściliśmy Eske i akurat leciała jedna z piosenek One Direction. A dokładniej Best Song Ever. Wszyscy zaczęliśmy się drzeć na cały dom i biegaliśmy po całym salonie jakby nam ktoś coś do picia dosypał. Oczywiście wynikiem tych wygłupów stłukliśmy wazon i przewróciliśmy głośnik. Ale to i tak małe straty jak na nich. Siedzieliśmy, cały czas śpiewając hity tych wakacji, które leciały w telewizji, aż przyszli Carol i Harry. Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy z domu. Ruszyliśmy do Starbucksa, po drodze chłopaki rozdali pare autografów i porobili sobie zdjęcia z fankami. Nie powiem, ale niektóre z nich były dużo ładniejsze ode mnie. Gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn całuje Nialla w policzek, zrobiło mi się trochę przykro. Nie chciałam, żeby Niall pogorszył swoje kontakty z fanami, ale to naprawdę był okropny widok. Gdy dziewczyny już poszły ruszyliśmy w dalszą drogę. W kawiarni było dość przytulnie. Jasnożółte ściany z dużymi obrazami przedstawiającymi Londyn tylko dodawały uroku temu miejscu. Zamówiliśmy wszyscy po kawie. Czekając na zamówienie Niall postanowił zrobić kilka zdjęć telefonem, bo stwierdził, że nie mamy jeszcze żadnego wspólnego zdjęcie. Harry i Carol też oczywiście poprosili, aby Niall zrobił im pare zdjęć. Było naprawdę miło.




Po jakiejś godzinie spędzonej w kawiarni poszliśmy się przejść po parku. Spędziliśmy razem na prawdę miło czas. Gdy wróciliśmy do domu, postanowiłam wziąć gorącą kąpiel. Poszłam do pokoju i zaczęłam szukać jakichś dresów. Jak już je znalazłam wzięłam bluzkę od Nialla i ruszyłam w stronę łazienki. Przed drzwiami Niall zastąpił mi drogę.
- Nat, może mógłbym pójść z Tobą? – zrobił minkę zbitego pieska. Wiedział, że tej minie się nie oprę.
- Nie Niall, nie dzisiaj – próbowałam na niego nie patrzeć, jednak gdy ten chwycił moją twarz dłońmi nie miałam jak uniknąć jego wzroku. Jak zrezygnowana prychnęłam ten wiedząc już, że wygrał wziął swoje dresy i wszedł za mną do łazienki. Zatkał korkiem spływ, puścił wodę i nalał płynu o zapachu różanym. Chłopak zaczął się rozbierać, a ja stałam i patrzałam na niego.
- Nat, czemu się nie rozbierasz? – zapytał zmartwiony. Po chwili odzyskałam rozumne myślenie i zaczęłam się rozbierać. Po chwili stałam przed blondynem w samej bieliźnie.
- Niall, nie patrz – zaczerwieniona spuściłam wzrok. Chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu kładąc brodę na moim ramieniu. Po chwili zaczął lekko całować mnie po karku, aby dodać mi otuchy. Ja stałam otępiała i się nie odzywałam. Pierwszy raz byłam aż tak skrępowana. Niall chyba to wyczuł i nie chciał, żebym się do tego zmuszała. Zostawił mnie i wyszedł z łazienki bez słowa. Zrobiło mi się głupio, bo przecież go kocham, a tak go potraktowałam. Szybko się umyłam i poszłam go poszukać.
Znalazłam go na tarasie, siedział i grał na gitarze. Lekko chrząknęłam. Chłopak przestał grać i odstawił gitarę obok fotela.
- Niall, przepraszam Cię. Ja… ja nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Ja Cię kocham i powinnam Ci ufać – spuściłam wzrok jakby moje stopy były aktualnie najciekawszą rzeczą na świecie. Blondyn złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach. Mocno mnie przytulił, a ja odwzajemniłam uścisk kładąc głowę w głębieniu jego szyi.

- Nic się nie stało kochanie – szepnął i pocałował mnie w głowę, to było słodkie z jego strony. Wieczór spędziliśmy właśnie na tarasie wtuleni w siebie. Gwiazdy dodawały uroku tej chwili. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam Niallowi na kolanach.
_________________________________________________________________________
Awwwww <3 Jesteście wspaniałe, 9 komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Kocham Was, jesteście niezastąpione <3 Zapraszam na bloga http://hej-swaggie.blogspot.com/ ;) Wiem, że jesteście wspaniałe i skomentujecie ;3 Jeszcze raz chcę Wam powiedzieć, że Was kocham <3 
MASSIVE THANK YOU <3