- Mogę porwać przepiękną panią na kolację? – Horan wyciągnął
przed siebie rękę i ukłonił się.
- Ależ oczywiście, z paniczem nawet na koniec świata –
uśmiechnęłam się i złapałam jego dłoń splatając razem nasze palce. Niall
wyprostował się i lekko musnął moje usta po czym pociągnął mnie w stronę
samochodu. Sam zasiadł na miejscy
kierowcy i uruchomił auto, po czym ruszył.
„Nawet najmniej
znaczące słowa, które wypowiedziałeś. Wszystkie do mnie dotarły”
Po 15 minutach dojechaliśmy do jakiegoś wzgórza. Niall
zgasił silnik i wyszedł z auta. Obszedł je dookoła i otworzył drzwi po mojej
stronie pomagając mi wysiąść. Złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę
przepaści. Po chwili moim oczom ukazał się stolik z dwoma krzesełkami,
ozdobiony kwiatami. Dookoła było pełno pozapalanych świeczek, co było
niebezpieczne ponieważ byliśmy w lesie.
- Niall, lepiej zgaśmy te świeczki – upomniałam chłopaka, na
co ten uniósł brwi do góry.
- Zorganizowałem nam kolację, w takim miejscu a jedynym czym
się przejmujesz są świeczki – zirytował się – myślałem, że choć trochę Ci się
spodoba.
- Och.. Niall – podeszłam do niego i złapałam go za rękę –
jest pięknie, jestem zachwycona, tylko nie uważasz że te świeczki są trochę
niebezpieczne?
- Dobrze, zgasimy – po tych słowach dałam mu buziaka i
poszłam gasić świeczki.
„W twym głosie słyszę
śpiewające anioły, kiedy przyciągasz mnie do siebie”
- Gotowe – ucieszyłam się i ruszyłam w stronę stolika. Niall
szybko wyprzedził mnie i jak gentelman odsunął przede mną krzesełko. Gdy już
usiadłam sam, obiegł stolik i usiadł na swoim miejscu. Praktycznie cały stolik
zakrywała jakaś pokrywka, obok niej stało czerwone wino, a obok naszych talerzy
po kieliszku.
- Niall, co tam jest? – wskazałam palcem na pokrywkę i z
zaciekawieniem wpatrywałam się w blondyna
- Tam skarbie jest jedzenie – uśmiechnął się chłopak i
pokazał mi język
- Naprawdę? Nie wiedziałam – pokręciłam głową na co on parsknął
śmiechem – i co się śmiejesz? Poważnie mówię – teraz już musiałam się zaśmiać
„Uczucia, których
nigdy nie znałam, znaczą dla mnie wszystko i nie pozostawiają mi żadnego
wyboru”
- Mam to odsłonić?
- Poproszę – uśmiechnęłam się słodko, na co blondyn zrobił
krótkie „awww”
- Okej, na trzy-czte-ry – uśmiechnął się – trzy-czte-ry! –
krzyknął i podniósł przykrywkę, a moim oczom ukazała się pizza. Ten jak już
wymyśli romantyczną kolacje.
- Wow Niall, postarałeś się – powiedziałam na co chłopak
szeroko się uśmiechnął – zapamiętałeś, że nie lubię salami – uśmiechnęłam się –
chociaż nie, nie podoba mi się ta romantyczna kolacja, nie chce pizzy! –
zrobiłam focha
- Foszek pierdzioszek – powiedział Niall i odwrócił się ode
mnie.
- Serio Niall? Hahahahaha, foszek pierdzioszek? Hahahahaha,
serio? – zaczęłam się śmiać na co chłopak odwrócił się i pokazał mi język.
„Światło na moim
sercu, światło na moich stopach, światło w twoich oczach”
- Oj Niall, przepraszam. Żartowałam, nie bądź zły. Jest
cudownie – złapałam blondyna za rękę i lekko uśmiechnęłam się kiedy ten na mnie
spojrzał. Zanim zaczęliśmy wcinać postanowiliśmy zrobić sobie pare zdjęć.
Po zjedzeniu pizzy poszliśmy usiąść nad przepaścią. Niall usiadł
i przyciągnął mnie na swoje kolana. Przytulił mnie i schował twarz w
zagłębieniu mojej szyi. Trzymał mnie tak mocno jakbym zaraz miała zniknąć,
rozpłynąć się w powietrzu i nigdy już nie wrócić. To było słodkie. Gdy blondyn
się już ode mnie oderwał spojrzał w moje oczy.
„Nie mogę nawet mówić,
czy ty w ogóle wiesz jak potrafisz sprawić, że czuję się słaba”
- Kocham Cię Nat – uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.
- Ja też Ciebie kocham Niall, bardzo mocno – wtuliłam się w
chłopaka i przeszły mnie dreszcze. Rozbolał mnie brzuch i zrobiło mi się
niedobrze. Tak samo jak pare dni temu.
- Możemy już wracać?
- Co się dzieje słońce? – chłopak odgarnął włosy z mojej
twarzy i spojrzał mi w oczy jakby miał wyczytać z nich co mi dolega.
- Trochę rozbolał mnie brzuch. Nic strasznego, ale
położyłabym się – zrobiłam grymas kiedy coś zakuło mnie w żołądku. Przynajmniej
myślę, że był to żołądek. Niall wstał i biorąc mnie na ręcę ruszył w stronę
samochodu. Otworzył go i delikatnie położył mnie na siedzeniu. Szybko zapiął
mój pas i już po chwili byliśmy w drodze do domu. Niall puścił muzykę i zaczął
cicho śpiewać, a ja zasnęłam.
„Jestem delikatna,
więc uważaj na to co chcesz powiedzieć”
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 6:24. Niall
słodko spał obok mnie. Powoli wyszłam z łóżka i gdy tylko stanęłam na prostych
nogach zgięłam się wpół. Brzuch nie przestał mnie boleć. Poszłam do kuchni i
zaczęłam szukać jakichś tabletek przeciwbólowych zanim jednak to zrobiłam
nastawiłam wodę na herbatę miętową. Zaczęłam grzebać po szafkach. Nigdzie nic
nie było. Na szczęście w kuchni zjawił się Zayn.
- Nat, dlaczego nie śpisz? – zapytał chrypowatym rannym
głosem.
- Brzuch mnie boli, a ty dlaczego?
- Obudziłaś mnie Einsteinie – przetarł oczy – potrzebujesz czegoś?
- Jakbyś miał jakieś tabletki przeciwbólowe – uśmiechnęłam się,
ale po minie Zayn’a wywnioskowałam, że moja mina do uśmiechu za bardzo podobna
nie jest.
„Bo z każdym słowem
gasnę, kontrolujesz moje serce”
Zayn zniknął na chwilę u góry, a po chwili wrócił z apteczką
w ręce.
- Proszę – podał mi pudełko z tabletkami po czym nalał do
szklanki trochę wody niegazowanej do popicia. Po połknięciu zalałam herbatę
sobie i Zayn’owi i poszliśmy pooglądać telewizję do salonu. Mulat załączył
jakąś stację muzyczną, a ja po wypiciu herbaty ponownie zasnęłam.
„Jestem delikatna,
więc łatwo upadam i łamię się”
Gdy się obudziłam byłam przykryta kocem. Przy kanapie
siedział Niall i trzymał mnie za rękę. Gdy zobaczył że już nie śpie uśmiechnął
się i musnął swoimi ustami moje.
- Dzień Dobry księżniczko
- Dzień Dobry – uśmiechnęłam się lekko. Brzuch już mnie tak
mocno nie bolał. Niall na chwilkę zniknął w kuchni, a po chwili wrócił z tacką
ze śniadaniem.
- Śniadanie do łóżka dla mojej królewny – uśmiechnął się i
położył tackę na stoliku obok kanapy. Po zjedzeniu tosta i popiciu sokiem pomarańczowym
wstałam i poszłam do łazienki. Załatwiłam swoje potrzeby, rozczesałam włosy i
poszłam się ubrać. Ubrałam się w jasne dresy i czarną bluzkę od Niall’a i
zeszłam na dół. Wyszłam na taras i usiadłam na krześle pod parasolem. Wyłożyłam
się i zamknąwszy oczy zaczęłam myśleć co mi dolega. Może jakaś grypa jelitowa?
Nie mam pojęcia. Moje rozmyślania przerwał Louis, który podniósł mnie z krzesła
i zaczął ze mną biec do basenu. Zatrzymał się przy brzegu, pocałował mnie w
policzek i wrzucił mnie do wody. Niestety zrobił to tak niefortunnie, że
uderzyłam głową o dno basenu. Ostatnie co pamiętam to szum.
„Z każdym ruchem mój
cały świat się trzęsie. Trzymaj mnie, żebym się nie rozpadła”
_____________________________________________________________________
Witam Was moje kochane ziemniaczki ;*
W końcu doczekaliście się nowego rozdziału. Mam nadzieje, że się cieszycie ;)
Bardzo Was proszę o komentarze, anonimki też mogą komentować ;)
Do następnego kochani <3

Jak Lou mógł wrzucić ciężarną do basenu ?
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że z nim porozmawiasz i zrobisz mu taki wykład, że się aż w gacie zesra xD
W końcu zaczęłaś pisać długie rozdziały ! Jestem z ciebie dumna ^.^
Mam nadzieje, że Carolajn zostanie chrzestną ;P
KOCHAM ! ! ! ;* <333
Skąd pomysł, że Nat jest w ciąży? ;p
OdpowiedzUsuńTak jakoś ;D
UsuńJej nareszcie! W sumie ostatni rozdziak byl tak dawno ze juz zapomnialam o co chodzilo xD
OdpowiedzUsuńOch.. przepraszam, wiem, że długo trzeba było czekać. Teraz postaram się dodawać częściej ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńFajny rozdział pisz tak dalej ;D<3
OdpowiedzUsuńNareszcie! super, czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńNareszcie! super, czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńHAHAHAHAHAHA , o Jezuu . Co za debil -,- Tommo rozwalasz mnie . XD ale Horanek jest taki slodki . ♥ awwwwwww ; 3 bralabym :* hahhahahaha . swietnee :)
OdpowiedzUsuń