wtorek, 31 grudnia 2013

LIEBSTER AWARDS

  Ten blog został nominowany przez: @xHarrymyhusband

Co to jest Liebster Award? Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała . Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o ty) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od osoby nominującej i moje odpowiedzi:
1. Jak masz na imię ? Wiola ;)
2. Do jakiego fandomu należysz ? Directioner, Lovatic i Gleek
3. Chciałabyś mieć tatuaż? Jeśli tak, to gdzie i jaki? Najprawdopodobniej na nadgarstku, napis Believe lub Stay Strong ;)
4. Masz twittera? Mam ;)
5. Co skłoniło cię do pisania ff? Nuda. Zaczęło się czytaniem, a gdy zaczęło mi się nudzić zaczęłam pisać.
6. Jakie są twoje ulubione blogi? Moje ulubione blogi są wypisane w zakładce: Polecane ;)
7. Twoja ulubiona piosenka? Aktualnie Lea Michele – Battlefield i Demi Lovato – Believe In Me <3
8. Jaki jest twój wymarzony zawód? Nie mam pojęcia kim chciałabym być, nigdy nad tym poważnie nie myślałam.
9. Co sądzisz o przyjaźniach internetowych? Jestem zdecydowanie na tak ;) Moją najlepszą przyjaciółką jest dziewczyna mieszkająca po drugiej stronie Polski i poznałam ją właśnie przez internet ;)
10. Twoje ulubione słodycze? Czekolada Milka <3
11. Gdzie chciałabyś mieszkać? Londyn, Irlandia ;)

Moje pytania:
1. Jak masz na imię?
2. W jakich jesteś fandomach?
3. Twoja ulubiona potrawa?
4. Twój ulubiony napój?
5. Masz twittera?
6. Co zainspirowało Cię do pisania ff?
7. Ile blogów prowadzisz?
8. Ile masz lat?
9. Ulubiony cytat?
10. Twój ulubiony film?
11. Ulubiony przedmiot w szkole?

Nominowane blogi:

czwartek, 10 października 2013

Rozdział #20

- Mogę porwać przepiękną panią na kolację? – Horan wyciągnął przed siebie rękę i ukłonił się.
- Ależ oczywiście, z paniczem nawet na koniec świata – uśmiechnęłam się i złapałam jego dłoń splatając razem nasze palce. Niall wyprostował się i lekko musnął moje usta po czym pociągnął mnie w stronę samochodu.  Sam zasiadł na miejscy kierowcy i uruchomił auto, po czym ruszył.

„Nawet najmniej znaczące słowa, które wypowiedziałeś. Wszystkie do mnie dotarły”

Po 15 minutach dojechaliśmy do jakiegoś wzgórza. Niall zgasił silnik i wyszedł z auta. Obszedł je dookoła i otworzył drzwi po mojej stronie pomagając mi wysiąść. Złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę przepaści. Po chwili moim oczom ukazał się stolik z dwoma krzesełkami, ozdobiony kwiatami. Dookoła było pełno pozapalanych świeczek, co było niebezpieczne ponieważ byliśmy w lesie.
- Niall, lepiej zgaśmy te świeczki – upomniałam chłopaka, na co ten uniósł brwi do góry.
- Zorganizowałem nam kolację, w takim miejscu a jedynym czym się przejmujesz są świeczki – zirytował się – myślałem, że choć trochę Ci się spodoba.
- Och.. Niall – podeszłam do niego i złapałam go za rękę – jest pięknie, jestem zachwycona, tylko nie uważasz że te świeczki są trochę niebezpieczne?
- Dobrze, zgasimy – po tych słowach dałam mu buziaka i poszłam gasić świeczki.

„W twym głosie słyszę śpiewające anioły, kiedy przyciągasz mnie do siebie”

- Gotowe – ucieszyłam się i ruszyłam w stronę stolika. Niall szybko wyprzedził mnie i jak gentelman odsunął przede mną krzesełko. Gdy już usiadłam sam, obiegł stolik i usiadł na swoim miejscu. Praktycznie cały stolik zakrywała jakaś pokrywka, obok niej stało czerwone wino, a obok naszych talerzy po kieliszku.
- Niall, co tam jest? – wskazałam palcem na pokrywkę i z zaciekawieniem wpatrywałam się w blondyna
- Tam skarbie jest jedzenie – uśmiechnął się chłopak i pokazał mi język
- Naprawdę? Nie wiedziałam – pokręciłam głową na co on parsknął śmiechem – i co się śmiejesz? Poważnie mówię – teraz już musiałam się zaśmiać

„Uczucia, których nigdy nie znałam, znaczą dla mnie wszystko i nie pozostawiają mi żadnego wyboru”

- Mam to odsłonić?
- Poproszę – uśmiechnęłam się słodko, na co blondyn zrobił krótkie „awww”
- Okej, na trzy-czte-ry – uśmiechnął się – trzy-czte-ry! – krzyknął i podniósł przykrywkę, a moim oczom ukazała się pizza. Ten jak już wymyśli romantyczną kolacje.
- Wow Niall, postarałeś się – powiedziałam na co chłopak szeroko się uśmiechnął – zapamiętałeś, że nie lubię salami – uśmiechnęłam się – chociaż nie, nie podoba mi się ta romantyczna kolacja, nie chce pizzy! – zrobiłam focha
- Foszek pierdzioszek – powiedział Niall i odwrócił się ode mnie.
- Serio Niall? Hahahahaha, foszek pierdzioszek? Hahahahaha, serio? – zaczęłam się śmiać na co chłopak odwrócił się i pokazał mi język.

„Światło na moim sercu, światło na moich stopach, światło w twoich oczach”

- Oj Niall, przepraszam. Żartowałam, nie bądź zły. Jest cudownie – złapałam blondyna za rękę i lekko uśmiechnęłam się kiedy ten na mnie spojrzał. Zanim zaczęliśmy wcinać postanowiliśmy zrobić sobie pare zdjęć.

Po zjedzeniu pizzy poszliśmy usiąść nad przepaścią. Niall usiadł i przyciągnął mnie na swoje kolana. Przytulił mnie i schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Trzymał mnie tak mocno jakbym zaraz miała zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu i nigdy już nie wrócić. To było słodkie. Gdy blondyn się już ode mnie oderwał spojrzał w moje oczy.

„Nie mogę nawet mówić, czy ty w ogóle wiesz jak potrafisz sprawić, że czuję się słaba”

- Kocham Cię Nat – uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.
- Ja też Ciebie kocham Niall, bardzo mocno – wtuliłam się w chłopaka i przeszły mnie dreszcze. Rozbolał mnie brzuch i zrobiło mi się niedobrze. Tak samo jak pare dni temu.
- Możemy już wracać?
- Co się dzieje słońce? – chłopak odgarnął włosy z mojej twarzy i spojrzał mi w oczy jakby miał wyczytać z nich co mi dolega.
- Trochę rozbolał mnie brzuch. Nic strasznego, ale położyłabym się – zrobiłam grymas kiedy coś zakuło mnie w żołądku. Przynajmniej myślę, że był to żołądek. Niall wstał i biorąc mnie na ręcę ruszył w stronę samochodu. Otworzył go i delikatnie położył mnie na siedzeniu. Szybko zapiął mój pas i już po chwili byliśmy w drodze do domu. Niall puścił muzykę i zaczął cicho śpiewać, a ja zasnęłam.

„Jestem delikatna, więc uważaj na to co chcesz powiedzieć”

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 6:24. Niall słodko spał obok mnie. Powoli wyszłam z łóżka i gdy tylko stanęłam na prostych nogach zgięłam się wpół. Brzuch nie przestał mnie boleć. Poszłam do kuchni i zaczęłam szukać jakichś tabletek przeciwbólowych zanim jednak to zrobiłam nastawiłam wodę na herbatę miętową. Zaczęłam grzebać po szafkach. Nigdzie nic nie było. Na szczęście w kuchni zjawił się Zayn.
- Nat, dlaczego nie śpisz? – zapytał chrypowatym rannym głosem.
- Brzuch mnie boli, a ty dlaczego?
- Obudziłaś mnie Einsteinie – przetarł oczy – potrzebujesz czegoś?
- Jakbyś miał jakieś tabletki przeciwbólowe – uśmiechnęłam się, ale po minie Zayn’a wywnioskowałam, że moja mina do uśmiechu za bardzo podobna nie jest.

„Bo z każdym słowem gasnę, kontrolujesz moje serce”

Zayn zniknął na chwilę u góry, a po chwili wrócił z apteczką w ręce.
- Proszę – podał mi pudełko z tabletkami po czym nalał do szklanki trochę wody niegazowanej do popicia. Po połknięciu zalałam herbatę sobie i Zayn’owi i poszliśmy pooglądać telewizję do salonu. Mulat załączył jakąś stację muzyczną, a ja po wypiciu herbaty ponownie zasnęłam.

„Jestem delikatna, więc łatwo upadam i łamię się”

Gdy się obudziłam byłam przykryta kocem. Przy kanapie siedział Niall i trzymał mnie za rękę. Gdy zobaczył że już nie śpie uśmiechnął się i musnął swoimi ustami moje.
- Dzień Dobry księżniczko
- Dzień Dobry – uśmiechnęłam się lekko. Brzuch już mnie tak mocno nie bolał. Niall na chwilkę zniknął w kuchni, a po chwili wrócił z tacką ze śniadaniem.
- Śniadanie do łóżka dla mojej królewny – uśmiechnął się i położył tackę na stoliku obok kanapy. Po zjedzeniu tosta i popiciu sokiem pomarańczowym wstałam i poszłam do łazienki. Załatwiłam swoje potrzeby, rozczesałam włosy i poszłam się ubrać. Ubrałam się w jasne dresy i czarną bluzkę od Niall’a i zeszłam na dół. Wyszłam na taras i usiadłam na krześle pod parasolem. Wyłożyłam się i zamknąwszy oczy zaczęłam myśleć co mi dolega. Może jakaś grypa jelitowa? Nie mam pojęcia. Moje rozmyślania przerwał Louis, który podniósł mnie z krzesła i zaczął ze mną biec do basenu. Zatrzymał się przy brzegu, pocałował mnie w policzek i wrzucił mnie do wody. Niestety zrobił to tak niefortunnie, że uderzyłam głową o dno basenu. Ostatnie co pamiętam to szum.

„Z każdym ruchem mój cały świat się trzęsie. Trzymaj mnie, żebym się nie rozpadła”
_____________________________________________________________________
Witam Was moje kochane ziemniaczki ;*
W końcu doczekaliście się nowego rozdziału. Mam nadzieje, że się cieszycie ;)
Bardzo Was proszę o komentarze, anonimki też mogą komentować ;)
Do następnego kochani <3

czwartek, 26 września 2013

INFORMACJA

Witam Was po naprawdę długiej przerwie. Niestety nie mam jeszcze napisanego następnego rozdziału, choć minął już miesiąc. Powiem szczerze, jestem mega leniem i do tego mam naprawdę dużo nauki. Jestem dobrej myśli i ta miesięczna przerwa mam nadzieje dobrze mi zrobiła i że napiszę rozdział na następny tydzień. Oczywiście niczego nie obiecuję. Nie wiem czy mam poświęcać czas na pisanie, ponieważ nikt praktycznie nie czyta tych moich wypocin. Jak już mam pisać przydałaby mi się pomoc.
Zapewne nikt się nie zgłosi, ale SZUKAM OSOBY, KTÓRA POMOŻE MI W PROWADZENIU TEGO BLOGA. Mam jednak nadzieję, że ktoś jednak będzie chciał mi trochę pomóc.
Mam także prośbę. Wiem, że długo mnie nie było i macie prawo być na mnie obrażeni, ale może napiszecie komentarz jak to bardzo mnie nienawidzicie? Komentarze może trochę mnie nabuzują i szybciej napiszę rozdział ;) Dziękuje za przeczytanie, Waybooloo <3 xx

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział #19

***
- Chciałbym się Ciebie zapytać czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją dziewczyną – teraz to ja dostałam głupawki – mam chłopaka
- Nat, nie wygłupiaj się. To poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie jednakże po chwili też zaczął się śmiać.
- Chodzi o to, że ja tak trochę… rysuje i czy chciałabyś mi może pomóc wybrać jakiś obraz, który dałbym Perrie? – zapytał dość tchórzliwie, jakby bał się że go wyśmieje. Ale było naprawdę słodkie z jego strony.
- Zayn, oczywiście, że Ci pomogę – przytuliłam mocno chłopaka, jakbym chciała dodać mu otuchy. Razem z Zaynem poszliśmy do jego pokoju, w którym pokazywał mi pełno swoich obrazów. Zaciekawił mnie jeden z nich. Była na nim długowłosa blondynka w leniej białej sukience. Siedziała na łące otoczona pięknymi niebeskimi bratkami.
- Czy to Perrie?- zapytałam zauroczona tym pięknym obrazem. Zayn miał niesamowity talent.
-Nie Nat. To ty – mówiąc to podszedł do mnie i lekko musnął moje usta. Szybko zareagowałam odskakując od chłopaka – Umm.. Przepraszam.. Ja.. ja nie powinienem – spuścił wzrok.
- Zayn, nic się nie stało – uśmiechnęłam się do niego pocieszycielsko – zapomnijmy o tym – to powiedziawszy znów zaczęłam oglądać obrazy mulata.
***
- Boże, żeby tylko nic jej nie było – usłyszałam zmartwiony głos Carol. Poczułam, że ktoś cały czas trzyma mnie za rękę.
- Może lepiej jedźmy z nią do szpitala? A jeśli to coś poważnego? – zauważył Liam. Nie chce jechać do żadnego szpitala. Głowa bolała mnie potwornie, ale to na pewno przez alkohol. Trochę za bardzo zabalowałyśmy.
- Ej, budzi się! – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Gdy powoli otworzyłam oczy ujrzałam wszystkich moich przyjaciół pochylonych nade mną.
- Nat, wszystko dobrze? Jak się czujesz? – obok mnie przysiadł Liam i wręczył mi szklankę z wodą. Zrobiłam łyka i od razu mi się polepszyło.
- Czuje się dobrze, dziękuje – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się wesoło. Usiadłam, a obok mnie od razu znalazł się Niall do którego mocno się przytuliłam. Jak ja kocham się do niego przytulać. Czuć, że jest obok. Że nigdy mnie nie zostawi. To jak bardzo zakochałam się w tym blondynie jest nie do pojęcia. Jest dla mnie całym światem. Nie ma go, nie ma mnie.
- Ja chyba pójdę spać – powiedziałam wszystkim – jestem już zmęczona tym całym dniem. Dobranoc – wstałam i trochę się zachwiałam. Obok mnie od razu pojawił się Niall i wziął mnie na ręce, zaniósł do pokoju i położył do łóżka. Dalej dziwiła mnie siła, która była w tym chłopaku. Podnosił mnie jakbym była piórkiem. Nie miał z tym żadnych problemów. Przyniósł mi do łóżka swoją koszulkę i kazał się przebrać, a sam odwrócił się i czekał.
- Niall, czy mógłbyś mi pomóc z tymi spodniami? – rzuciłam marudnie, bo od jakiejś minuty się już z nimi męczę. Chłopak złapał za nogawki i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Po chwili spodnie leżały już na ziemi. Ściągnęłam bluzkę i byłam już w samej bieliźnie. Lekko się zarumieniłam kiedy Niall odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Szybko przeciągnęłam bluzkę przez głowę. Ściągnęłam stanik i rzuciłam go na podłogę.
- Niall, chodź już – zawołałam blondyna. Ten jak torpeda znalazł się obok mnie i lekko pogładził mnie po włosach.
- Tak bardzo Cię kocham – szepnął i dał mi buziaka. Pociągnęłam go za rękę tak żeby się położył. Mocno się do niego przytuliłam i pocałowałam.
- Ja też Cię kocham – powiedziałam i uśmiechnęłam się przez pocałunek.
- Chodź już spać – blondyn uśmiechnął i cmoknął mnie w usta.
- Nie chce mi się spać – znów zaczęłam marudzić jak małe dziecko.
- A co chcesz robić?
- Być z Tobą – zarumieniona i uśmiechnięta ukryłam twarz w jego torsie.
- Cały czas jesteś ze mną skarbie – pocałował mnie w czoło i mocniej mnie przytulił. Po chwili już nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje, ponieważ zasnęłam.
*Z perspektywy Niall’a*
Patrzyłem na dziewczynę, która słodko spała w moich ramionach. Zakochałem się w niej po uszy i nigdy nie chciałbym jej stracić. Kocham ją jak wariat. Gdy patrzę w jej niebieskie jak niebo oczy zatracam się. Kocham jej głos, jej charakter ten miły i ten nie miły, kocham jak marszczy nosek jak się złości, kocham jak kicha jak kot, kocham kiedy się o mnie martwi, kocham jak mówi że mnie kocha, kocham ją całą. Każdy milimetr jej ciała. Nie wyobrażam sobie życia bez tej małej osóbki.
***
Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Godzina 10:23. Nat spała jak zabita. Nie będę jej budzić. Niech sobie dzisiaj odpocznie. Po cichu wyszedłem z łóżka i na palcach udałem się do wyjścia z pokoju. Poszedłem do kuchni, aby przygotować sobie jakieś jedzenie. Zaparzyłem wodę na kawę i zrobiłem pare kanapek. Usiadłem przy stole i puściłem radio. Postanowiłem zrobić Nat niespodziankę. Na pewno się ucieszy. Będzie ktoś ją musiał zająć żeby się nie zorientowała że coś dla niej szykuje. Szybko zjadłem i wsadziłem talerz do zmywarki po czym udałem się do pokoju Liama. Zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Lekko uchyliłem drzwi i wsadziłem głowę. Liam spał jak zabity. Nie będę go budził. Postanowiłem przejść się po pokojach i sprawdzić kto już nie śpi. Po kolei pukałem do pokoju Hazzy i Carol, Zayna i Olgi. Wszyscy spali. Został mi Lou. Zapukałem do pokoju i usłyszałem ciche proszę. Wszedłem do środka i zastałem Louisa grzebiącego w szafie.
- Stary, mam do Ciebie prośbę – klepnąłem go po plecach.
- Dajesz – odwrócił się do mnie zakładając czystą koszulkę.
- Chcę zrobić Nat niespodziankę, ale nie chcę żeby się zorientowała że coś się kroi – uśmiechnąłem się – czy mógłbyś się nią jakoś zająć?
- No jasne – Lou uśmiechnął się zawiadacko i poruszał dziwnie brwiami.
- Nie w ten sposób ośle – klepnąłem go w tył głowy żeby wybić mu głupoty z tego pustego łba.
- Dobra stary. Bez nerwów. Zajmę ją czymś – uśmiechnął się przyjacielsko i wyszedł z pokoju. Ja poszedłem do pokoju się przebrać. Wziąłem portfel, okulary przeciwsłoneczne i kluczyki od auta i wyszedłem na dwór.
*Z perspektywy Louisa*
Siedziałem w kuchni. Czytałem gazetę co chwile chlipiąc gorącą kawę, kiedy w kuchni znalazła się Nat.
- Dzień Dobry – uśmiechnąłem się do dziewczyny – kawy?
- Poproszę – uśmiechnęła się siadając na krześle obok mojego. Nasypałem do kubka dwie łyżeczki kawy i zalałem wrzątkiem. Dolałem mleka i razem z cukierniczką podałem kawę Tali pod nos.
- Dziękuje – powiedziała sypiąc sobie łyżeczkę cukry do parującego napoju – Wiesz może gdzie jest Niall?
- Wychodził gdzieś rano. Powiedział że mamy się nie martwić – uśmiechnąłem się przyjacielsko – może masz ochotę zrobić babeczki? Chłopaki się ucieszą.
- Okej, czemu nie? – uśmiechnęła się do mnie i wzięła łyka kawy – pójdę się przebrać.
Gdy dziewczyna zniknęła na szczycie schodów postanowiłem przygotować wszystkie składniki na babeczki. Po chwili wróciła Tala w szarych dresach i jak się nie myle koszulce Nialla. Słodko tak wyglądała. Na czubku głowy miała koka. Bez makijażu wyglądała bardzo ładnie.
- Gotowa?
- Gotowa – uśmiechnęła się i wzięła z szafki przepis – okej, więc najpierw trzeba utrzeć masło.
Wzięła miskę i wrzuciła do niej kostkę masła i zaczęła miksować.
- Tomlinson, możesz pozbijać 3 jajka do szklanki?
- Jasne – wziąłem jedno jajko do ręki i walnąłem lekko o szafkę. Niestety nie poszło tak jak sobie to zaplanowałem i jajko wylądowało na podłodze.
- Boże, jaka z Ciebie ofiara – Nat strzeliła facepalma po czym zaczęła się śmiać. Reszta roboty poszła nam szybko i prawie bezproblemowo. Prawie dlatego, że była woja na mąkę, ale możemy to pominąć ponieważ to ja musiałem to sprzątać. Gdy babeczki się już piekły ja sprzątałem, a Tala robiła nam kawę mrożoną. Po 25 minutach kawa była już wypita, a babeczki w końcu się upiekły.
*Z perspektywy Nathalie*
Okej, coś mi się wydaje że chłopaki coś kombinują. Nialla nie ma, a Louis na siłe chce mnie czymś zaciekawić. Co chwile wymyśla co możemy robić. Mam już tego dość. Nienawidzę sekretów, a tym bardziej niespodzianek. Postanowiłam napisać do Niall’a.



Po paru minutach dostałam odpowiedź.



Nie miałam raczej po co już odpisywać, więc po prostu rzuciłam się biegiem do pokoju i zaczęłam przeszukiwać szafę. Nie wiedziałam jak się ubrać. Postanowiłam puścić sobie muzykę na uspokojenie. Podłączyłam telefon do głośników i już po chwili leciałby pierwsze słowa piosenki Always Be Together Little Mix. Później Pretend It’s OK, a jeszcze później Turn Your Face. Trzy moje ulubione piosenki, które gdy tylko słyszałam, nic innego nie istniało. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że Perrie to moja przyjaciółka. Muszę wybrać się kiedyś na koncert. Pewnie się ucieszy. Ani nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po 3 godzinach. Serio tak długo spałam?
O kurde, sukienka. Zapomniałam. Postawiłam na czarnej w kolorowe kwiatki do tego czarny żakiet.


Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam się aż tak nie śpieszyć. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ściągnęłam ubrania i weszłam do kabiny. Puściłam gorącą wodę i spryskałam nią swoje ciało. Nałożyłam na gąbkę brzoskwiniowego żelu pod prysznic, który uwielbiałam. Na włosy zaś nałożyłam truskawkowy szampon. Spłukałam pianę z mojego ciała i włosów i wyszłam z pod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po kosmetyczkę. Gdy wróciłam do łazienki umalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam eyeliner. Wysuszyłam włosy i lekko pofalowałam lokówką. Była godzina 18:23. Ubrałam się w sukienkę i zeszłam do salonu gdzie zastałam całą gromadkę oglądającą mecz. Gdy weszłam wszystkie oczy skierowane były na mnie.
- Nat.. wyg.. wyglądasz bajecznie – wyjąkał Lou.
- Zgodzę się z Tomlinsonem – wytrzeszczył oczy Liam – jesteś piękna.

Zarumieniłam się i usiadłam obok Zayna na kanapie. O 18:53 ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazał się najprzystojniejszy człowiek na ziemi. Niall.
_______________________________________________________________________
Okej, więc teraz czas na mój malutki monolog. Wiem, że rozdział jest strasznie chaotyczny i trochę dziwny. Kompletnie nie mam weny. Codziennie obiecuję moim koleżanką, że rozdział zostanie dodany dzisiaj, a jednak go nie ma. Nie mogę dłużej już zwlekać i dodałam coś takiego. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny. Mam nadzieję, że jak najszybciej, ale zobaczymy jak tam z moją weną. Jutro i pojutrze mnie nie ma w domu, więc nie będę pisać. W piątek idę na This Is Us, więc w czwartek też nic nie naskrobię. Rozdział może będzie w weekend, ale nic nie obiecuję. Wszystko zależy od mojej nieszczęsnej weny. Kocham Was <3 x

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział #18

Następnego ranka obudziłam się w łóżku. Jak ja się w nim znalazłam? Niall obok mnie jeszcze słodko spał. Postanowiłam pójść do sklepu po jakieś zakupy spożywcze. Poszłam do łazienki załatwić swoje potrzeby i zrobić inne duperele. Gdy moja twarz wyglądała już w miarę dobrze, wyszłam i się przebrałam. Po cichu wyszłam z pokoju, poprzednio biorąc torebkę z pieniędzmi i innymi ważnymi rzeczami. Wyszłam z domu i zaczęłam iść po zatłoczonej ulicy. Pomimo dość wczesnej godziny wszędzie było pełno ludzi śpieszących się gdzieś. Co chwila ktoś przebiegał mi pod nosem nie mówiąc ani jednego słowa. Wszyscy byli myślami gdzie indziej. Gdy dochodziłam do sklepu poczułam wibracje w prawej kieszeni. Znajdował się tam mój telefon. Nieśpiesznie wyjęłam go ze spodni i odblokowałam. Moim oczom ukazał się rząd liter. Liam.



Po przeczytaniu wystukałam parę literek, po czym kliknęłam przycisk i wiadomość została już wysłana.



Nie czekając długo dostałam odpowiedź. 



 Uśmiechnęłam i schowałam telefon z powrotem do przedniej kieszeni spodni. 
Weszłam do sklepu i zaczęłam przechadzać się między zapełnionymi półkami sklepowymi. Zwinęłam do koszyka to co było potrzebne do przeżycie przez najbliższe dni i ruszyłam do kasy. Nie było długiej kolejki, więc dość szybko się uwinęłam. W drodze powrotnej natknęłam się na kiosk, w którym zakupiłam proszoną przez Liama gazetę, a już po chwili byłam w domu. Ściągnęłam buty i poszłam do kuchni w celu rozpakowania towaru. Przy stole zastałam Liama, Louisa i Harry’ego jedzących jajecznice. Podałam krótko ściętemu brunetowi gazetę, a sama zaczęłam ustawiać wszystko w szafkach.
- Fiuuu, fiuuu – wyszczerzył się w moją i Harry’ego stronę Liam.
- O co Ci chodzi? – zapytałam dość zdezorientowana. Miałam coś na twarzy czy co?
- Piszą o Was w gazecie ciemniaki! – uświadomił nas brunet i wymachał gazetą przed moimi oczyma. Chwyciłam artykuł którym wymachiwał mi chłopak i zaczęłam czytać.
„Wczorajszego południa w okolicach parku mogliśmy spotkać spacerujące młode gwiazdy One Direction Harry’ego Styles’a z Caroline River i


Niall’a Horan’a z Nathalie Cook. 


Czy młode gwiazdy w końcu znalazły miłość? Miejmy nadzieję, że tak i że poszczęści im się w związkach. Oby tylko fanki zespołu nie były zawiedzione”
- Boże, jak ja wyglądam na tym zdjęciu! – zaczęłam lementować.
- Wyglądasz ładnie Nat – wyszczerzył się Louis.
- Założę się, że nawet nie widziałeś tego zdjęcia – zrobiłam zwycięską minę.
- Tak, ale ty zawsze wyglądasz ślicznie- odpowiedział chłopak za co dostał buziaka w policzek.
- Awwww..Jesteś słodki – uśmiechnęłam się do niego.
- Kto jest słodki? – do kuchni wparował zaspany Niall. O boziu, ten to dopiero jest słodki mimo iż nic nie powiedział.
- Ty kotku – podeszłam i dałam mu buziaka.
- Nie wcale nie. Nat powiedziała że ja jestem słodki – zaczął wykrzykiwać Lou z wielkim bananem na twarzy.
- No bo jesteś – Niall palcem wskazującym dotknął czubka jego nosa i zachichotał, na co ten odpowiedział grymasem.
- No dzięki – powiedział tak poważnie, że aż się wystraszyłam że coś mu się stało, ale po chwili zaczął się śmiać, więc już wszystko było okej.
- Piękna dziś pogoda, więc może skorzystamy w końcu z naszego basenu i popływamy? – zaproponował Harry, który od mojego przyjścia siedział cały czas cicho.
- Bardzo dobry pomysł – zawtórowałam chłopakowi i się uśmiechnęłam.
- Więc postanowione – uśmiechnął się Liam i zaczął zbierać talerzyki, aby wsadzić je do zmywarki.
- A gdzie śniadanie do mnie? – oburzył się blondyn.
- Um.. W moim brzuchu? – wyszczerzył się Louis czego po chwili pożałował, bo Niall rzucił się na niego. Brunet zaczął uciekać, ale Niall przed schodami go dopadł i chciał odgryźć mu rękę.
- Niall chodź tu! Ja Ci coś zrobię – zaczęłam wrzeszczeć na chłopaka żeby ten zostawił Lou w spokoju. Gdy ten już z niego zszedł brunet posłał mi dziękujące spojrzenie i jak najszybciej udał się do siebie. Wyciągnęłam z lodówki 5 jajek i zbiłam je wszystkie na patelnie, którą postawiłam na kuchence. Po chwili była już gotowa, więc przełożyłam ją na talerzyk i podałam Niallowi. W międzyczasie zrobiłam też kakao.  Po zjedzonym śniadaniu poszłam poszukać mojego stroju kąpielowego. Gdy go już znalazłam poszłam do łazienki i się przebrałam, po czym wyszłam na basen, w którym byli już wszyscy.
- Ej Nat! – krzyknął Zayn – zaraz przyjdzie Perrie i Danielle. Zajmiesz się nimi?
- No oczywiście – znając życie chodziło mu o alkohol więc się godziłam, bo w robieniu drinków jestem nienajgorsza. Podeszłam do Carol i Olgi, które siedziały pod parasolem i już sączyły jakieś procenty.
- Na stoliku jest do Ciebie – uśmiechnęła się do mnie Carol i palcem wskazała na szklankę z kolorowym płynem stojącą na szklanym stole. Podniosłam ją i usiadałam na leżaku obok mojej przyjaciółki. Chłopaki pływali, oprócz Zayna. Ten siedział na brzegu i pił zimne piwo, śmiejąc się w niebogłosy, gdy któryś z chłopaków zrobił coś śmiesznego. Gdy zrobiło mi się już mega gorąco, postanowiłam iść do wody się ochłodzić. Postawiłam już do połowy wypitego drinka na stoliczek i ruszyłam w stronę basenu. Usiadłam na brzegu obok Zayna zanurzając nogi w zimnej wodzie. Po chwili podpłynął do mnie Niall.
- Słońce, choć tu – złapał mnie za ręce i pociągnął do basenu. Na szczęście w tej części nie było, aż tak głęboko, więc nie zanurzyłam się cała. Weszłam Niallowi na barana, a Caroline zrobiła nam zdjęcie. Posiedziałam z nimi dość długo. Z tymi wariatami naprawdę nie ma nudy, ale musiałam iść bo przyszły dziewczyny. Poszłam do kuchni i zrobiłam wszystkim Mojito. Na tacy przyniosłam to nad basen i postawiłam na stoliku. Po jakiejś godzinie Niall zaczął marudzić, że jest głodny, więc postanowiliśmy zamówić pizzę. Postanowiliśmy się także przenieść do środka, żeby sąsiedzi się nie złościli. Po 30 minutach zajadaliśmy się już gorącą pizzą. Gdy już zjedliśmy postanowiłyśmy się z dziewczynami napić wina. Dowiedziałam się, że zostają tu na noc, więc nie musiałyśmy się pilnować.

- Hahahaha, a wtedy hahahaha Liam potknął się hahaha o węża ogrodowego hahaha i bam! – po paru kieliszkach wina tak właśnie wyglądała nasza rozmowa. Danielle właśnie opowiadała jak była z Liamem u jej rodziców. Biedny Liam, musiał czuć się strasznie jak przewalił się na ulubione kwiaty jej mamy i troszkę je uszkodził. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę. Około 1.00 zrobiło mi się mega niedobrze. Zanim zdążyłam powiedzieć o tym komukolwiek przed oczami zrobiło mi się ciemno.
____________________________________________________________________________
Jak na mnie rozdział dodany na prawdę mega szybko. Jestem z siebie dumna, że udało mi się go dzisiaj dodać ;) Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Dziękuje za wszystkie komentarze :)
P.S. Jeżeli chciałby ktoś być informowany o nowych rozdziałach możecie zostawić w komentarzu twittera ;)
Pozdrawiam Waybooloo ;3

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział #17

***
Następnego ranka obudziłam się dość wcześnie. Już za dwa dni jedziemy do mamy Niall’a, coraz bardziej martwi mnie to spotkanie. A tak w ogóle gdzie jest Niall? Postanowiłam iść go poszukać. Szybciutko przebrałam się w pierwsze dresy, które znalazłam w szafie i zbiegłam do kuchni. Tam też go nie ma? To jest już dość dziwne. Nialla nie ma w kuchni? Zaczęłam biegać po całym domu w poszukiwaniu mojego chłopaka, jednak nigdzie go nie znalazłam. Coraz bardziej zmartwiona wpadłam bez pukania do pokoju Zayna. Jasne. Ten oczywiście jeszcze śpi. Żeby jak najszybciej go obudzić, wskoczyłam na niego i zaczęłam nim energicznie potrząsać.
- ZAYN! NIALLA NIE MA! MARTWIĘ SIĘ! POMÓŻ MI GO SZUKAĆ! BŁAGAM! – zaczęłam wręcz błagalnie krzyczeć. Chłopak wyczuwszy mój niepokój podniósł się z wygodnego leżyska i podszedł do szafy. Na moje szczęście nie spał dziś nago jak to miał w zwyczaju. Nie żebym go podglądała czy coś. Z resztą nie ważne. Teraz najważniejsze było znalezienie mojego kochanego głodomorka.
- ZAYN! BŁAGAM, POŚPIESZ SIĘ! – zaczęłam skakać obok chłopaka żeby ten jakoś przyśpieszył, jednak ten nic sobie z tego nie robiąc poszedł pościelić łóżko. Jasne. Ciekawe od kiedy on był takim czyściochem? Już wiem, od nigdy. Coś mi to śmierdzi. I to wcale nie brudne skarpety bruneta. Korzystając z okazji w której chłopak sięgał po kołdrę, poprzednio rozpędzając się wskoczyłam na jego plecy. Ten nie spodziewając się ataku runął na łóżko, a ja razem z nim.
- Um… Nat. Nie żeby coś, ale CZY MOGŁABYŚ ZE MNIE ZEJŚĆ?
- A czemuż to? Mamy przecież dużo czasu, możemy tak sobie poleżeć. Mi jest bardzo wygodnie – pozwoliłam sobie na triumfujący uśmieszek kiedy poczułam jak chłopak się podnosi. Gdy był już w pozycji siedzącej postanowiłam zejść z jego pleców. Jednak coś mnie blokowało. Dobra. Nie coś, ręce Zayna umieszczone na moich udach. Coś mi się wydaje, że on nie chce w ogóle pomóc mi w poszukiwaniu Nialla.
- Zayn, cholera! Nie denerwuj mnie, albo idziesz ze mną szukać Nialla, albo pójdę do Louisa!
Ten nie czekając ani chwilę puścił moje nogi. Nie byłam przygotowana na to, że mnie puści więc w wyniku tego runęłam tyłkiem na ziemie. Zayn jak torpeda znalazł się przy mnie i pomógł mi wstać. Nie powiem, ale naprawdę jest dzisiaj tak pomocny jak nie wiem. Czujecie ten sarkazm? Gdy czułam już grunt pod nogami puściłam rękę chłopaka i otrzepałam sobie zadek.
- Może w tym też Ci pomóc? – położył dłoń na moim tyłku i puścił mi oczko. Ja stanęłam na palcach, tak aby dosięgnąć do jego twarzy. Pochyliłam się w stronę jego ucha.
- Chyba w twoich snach kochanie – zamruczałam mu wprost do ucha i lekko przygryzłam jego płatek, na co ten cicho jęknął ściskając mój pośladek. Hahahahaha, Nat, niezła jesteś. Stanęłam już normalnie i obróciłam się na pięcie. Zayn chwycił mnie za biodra.
- Dokąd się pani wybiera? Może pośnimy chwileczkę, hmmmm? – uśmiechnął się zawadiacko na co prychnęłam. Złapałam go za rękę i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Zdziwił mnie fakt, iż chłopak już nie stawiał żadnych oporów i szedł za mną. Jednakże po chwili zaczął pod nosem podszeptywać dość sprośne komentarze na mój temat.
- Zayn słońce, jaki masz problem? – rzuciłam trochę przesadnie groźnie bo chłopak aż się ode mnie odsunął. Czyżby zaczął się mną interesować, po tym jakże miłym wieczorze spędzonym razem? Nie wiem. Wiem tylko, że chłopak jest dobry w te klocki. I to jak dobry. Niall może się przy nim schować. I to bardzo głęboko.
- Um… Raczej nie – uśmiechnął się przyjaźnie i wyprzedzając mnie złapał mnie za rękę i ruszył w stronę schodów ciągnąc mnie za sobą. Boże, jak ten chłopak mnie zaskakuje. Wczoraj mnie mega zaskoczył, że jest taki dobry. Dzisiaj mnie zaskakuje. Postanówmy, że dziś już nie dam się zaskoczyć. A jednak. Z zamyśleń wyrwał mnie gwałtowny ból w okolicy prawej ręki. Co się okazało to dłoń chłopaka zacisnęła się mocnej wokół mojego nadgarstka gdy się zachwiał i zaczął spadać ze schodów. Oczywiście zamiast mnie puścić jeszcze mocniej mnie chwycił jakbym miała go utrzymać. Jego tok myślenia niekiedy mnie przeraża. Ale cóż ja miałam zrobić innego niż zlecieć z tych głupich schodów zaraz za nim? Ten człowiek zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Jeżeli jeszcze raz będzie chciał mnie zaciągnąć do swojej sypialni to CHYBA już nigdy w życiu się nie zgodzę. Po 1. Nie chce zrobić już 2 raz tego Niallowi, a po 2. Nie wiem co może być po 2. Może bym się skusiła na ten 2 raz, ale tylko gdybym dostała małe co nie co od Zayna. Byłoby ciekawie. Zanim się zorientowałam leżałam już… ummm… na czym ja leżałam? Zadarłam lekko głowę do góry i ujrzałam pode mną zmasakrowanego Zayna. Biedaczek, coś dużo razy na nim już dziś lądowałam. No dobra. Może nie dużo, 2 raz. Ale to dopiero 2 raz w życiu. Albo 3? A może 4? No dobra. Darujmy sobie to odliczanie. Podniosłam się szybko z chłopaka i usiadłam obok jego obolałego ciała. Hahahaha, powiedzmy że ja do najlżejszych nie należę. Chłopak odwrócił się na plecy i spojrzał na mnie.
- Nat.. Jakbyś nie zauważyła, to uratowałem Ci życie słońce. Może jakaś mała nagroda? – chłopak uśmiechnął się i dziwnie poruszał brwiami. Pochyliłam się nad nim i dałam mu buziaka w policzek, po czym podałam mu rękę żeby pomóc mu wstać. Gdy oboje już staliśmy byłam coraz bardziej zirytowana i zdenerwowana. Dlaczego brunet tak opóźnia nasze poszukiwanie mojego chłopaka? Nie czekając na chłopaka, szybkim krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Stanęłam w progu i zauważyłam blond czuprynę wystającą z nad stołu. Jak poparzona zaczęłam biec w stronę chłopaka. Gdy tylko zauważyłam że chłopak sprząta kawałki szkła odsunęłam się troszeczkę, ponieważ byłam boso a nie chciałam, żeby coś mi się wbiło.
- Niall, kochanie. Co się stało? – zapytałam chłopaka, gdy tylko wstał z podłogi. Chyba go wystraszyłam, bo ten aż podskoczył gdy się odezwałam.
- Och.. Nat. Nie śpisz już. Obudziłem Cię? – zapytał zmartwiony i spuścił głowę.
- Nie Niall. Sama się obudziłam i poszłam Cię szukać, ale nigdzie Cię nie było – uśmiechnęłam się, a moje policzki zaczęły mnie piec. Podeszłam do chłopaka, stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta. O Boże. Jakie one są perfekcyjne. Jak zresztą cały Nialler. Jest takim uroczym dzieckiem, które zaczyna się wszystkiego uczyć. Chłopak posadził mnie na blacie nie przestawiając mnie całować, jednakże jak już wygodnie się rozsiadłam rozłączył nasze usta.
- Co sobie pani życzy na śniadanie? – uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Um.. A co pan poleca? – moje policzki znów zaczęły mnie piec. Ugh… Jak ja nie lubię być tak nieśmiała. Choć nie zawsze taka jestem.
- Mnie – zadziornie się uśmiechnął, na co ja spuściłam głowę. Chłopak podszedł do mnie i podniósł mój podbródek, tak abym na niego spojrzała. Patrzyłam się prosto w jego niebieskie oczy, a on dał mi buziaka. Awwwwwww, jakie to było słodkie.
- No to może naleśniki? – uśmiechnął się do mnie i zaczął wyciągać potrzebne składniki. Po chwili gdy ciasto było już gotowe mój ukochany znów się odezwał.
- Idziemy dzisiaj na spacer z Harry’m i Caroline? – podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- Możemy iść, już dawno nigdzie razem nie byliśmy – uśmiechnęłam się, na co chłopak dał mi buziaka.
Po zjedzonym posiłku poszliśmy się przebrać, a później do Harry’ego i Carol powiedzieć im, że chętnie się z nimi gdzieś przejdziemy. Postanowiliśmy, że za 30 minut wychodzimy i najpierw pójdziemy do Starbucks napić się czegoś ciepłego, ponieważ pogoda dzisiaj nie była zachwycająca. Do wyjścia zostało jeszcze dużo czasu, więc z Niallem zasiedliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać telewizję. Po chwili dołączyli do nas jeszcze Zayn, Louis i Liam. Puściliśmy Eske i akurat leciała jedna z piosenek One Direction. A dokładniej Best Song Ever. Wszyscy zaczęliśmy się drzeć na cały dom i biegaliśmy po całym salonie jakby nam ktoś coś do picia dosypał. Oczywiście wynikiem tych wygłupów stłukliśmy wazon i przewróciliśmy głośnik. Ale to i tak małe straty jak na nich. Siedzieliśmy, cały czas śpiewając hity tych wakacji, które leciały w telewizji, aż przyszli Carol i Harry. Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy z domu. Ruszyliśmy do Starbucksa, po drodze chłopaki rozdali pare autografów i porobili sobie zdjęcia z fankami. Nie powiem, ale niektóre z nich były dużo ładniejsze ode mnie. Gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn całuje Nialla w policzek, zrobiło mi się trochę przykro. Nie chciałam, żeby Niall pogorszył swoje kontakty z fanami, ale to naprawdę był okropny widok. Gdy dziewczyny już poszły ruszyliśmy w dalszą drogę. W kawiarni było dość przytulnie. Jasnożółte ściany z dużymi obrazami przedstawiającymi Londyn tylko dodawały uroku temu miejscu. Zamówiliśmy wszyscy po kawie. Czekając na zamówienie Niall postanowił zrobić kilka zdjęć telefonem, bo stwierdził, że nie mamy jeszcze żadnego wspólnego zdjęcie. Harry i Carol też oczywiście poprosili, aby Niall zrobił im pare zdjęć. Było naprawdę miło.




Po jakiejś godzinie spędzonej w kawiarni poszliśmy się przejść po parku. Spędziliśmy razem na prawdę miło czas. Gdy wróciliśmy do domu, postanowiłam wziąć gorącą kąpiel. Poszłam do pokoju i zaczęłam szukać jakichś dresów. Jak już je znalazłam wzięłam bluzkę od Nialla i ruszyłam w stronę łazienki. Przed drzwiami Niall zastąpił mi drogę.
- Nat, może mógłbym pójść z Tobą? – zrobił minkę zbitego pieska. Wiedział, że tej minie się nie oprę.
- Nie Niall, nie dzisiaj – próbowałam na niego nie patrzeć, jednak gdy ten chwycił moją twarz dłońmi nie miałam jak uniknąć jego wzroku. Jak zrezygnowana prychnęłam ten wiedząc już, że wygrał wziął swoje dresy i wszedł za mną do łazienki. Zatkał korkiem spływ, puścił wodę i nalał płynu o zapachu różanym. Chłopak zaczął się rozbierać, a ja stałam i patrzałam na niego.
- Nat, czemu się nie rozbierasz? – zapytał zmartwiony. Po chwili odzyskałam rozumne myślenie i zaczęłam się rozbierać. Po chwili stałam przed blondynem w samej bieliźnie.
- Niall, nie patrz – zaczerwieniona spuściłam wzrok. Chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu kładąc brodę na moim ramieniu. Po chwili zaczął lekko całować mnie po karku, aby dodać mi otuchy. Ja stałam otępiała i się nie odzywałam. Pierwszy raz byłam aż tak skrępowana. Niall chyba to wyczuł i nie chciał, żebym się do tego zmuszała. Zostawił mnie i wyszedł z łazienki bez słowa. Zrobiło mi się głupio, bo przecież go kocham, a tak go potraktowałam. Szybko się umyłam i poszłam go poszukać.
Znalazłam go na tarasie, siedział i grał na gitarze. Lekko chrząknęłam. Chłopak przestał grać i odstawił gitarę obok fotela.
- Niall, przepraszam Cię. Ja… ja nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Ja Cię kocham i powinnam Ci ufać – spuściłam wzrok jakby moje stopy były aktualnie najciekawszą rzeczą na świecie. Blondyn złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach. Mocno mnie przytulił, a ja odwzajemniłam uścisk kładąc głowę w głębieniu jego szyi.

- Nic się nie stało kochanie – szepnął i pocałował mnie w głowę, to było słodkie z jego strony. Wieczór spędziliśmy właśnie na tarasie wtuleni w siebie. Gwiazdy dodawały uroku tej chwili. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam Niallowi na kolanach.
_________________________________________________________________________
Awwwww <3 Jesteście wspaniałe, 9 komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Kocham Was, jesteście niezastąpione <3 Zapraszam na bloga http://hej-swaggie.blogspot.com/ ;) Wiem, że jesteście wspaniałe i skomentujecie ;3 Jeszcze raz chcę Wam powiedzieć, że Was kocham <3 
MASSIVE THANK YOU <3

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział #16

Kiedy już się trochę uspokoiłam opadłam na łóżko.
-Kiedy mamy do niej jechać? – zapytałam niepewnie. Bałam się spotkać jego mamę. Co jeśli mnie nie polubi? Albo uzna,  że nie jestem odpowiednia dla jego syna? Załamie się.
- W ten weekend – widząc mój dziwny grymas chłopak położył się obok mnie i położył głowę na moim brzuchu – Dlaczego masz taką minę?
- Jaką minę?
- Tą minę – chłopak wskazał palcem na moje usta.
- To nie żadna mina, to moja twarz – oburzyłam się i przewróciłam się na drugi bok, tym samym zrzucając głowę chłopaka z mojego brzucha.
- Skarbie, o co chodzi? – Niall pogładził mnie lekko po włosach. Odwróciłam się w stronę chłopaka.
- Niall, co jeśli Twoja mama mnie nie polubi?
- Co Ci przyszło do Twojej pięknej główki? Oczywiście, że Cię polubi kotku – blondyn przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło.
- Niall, przecież weekend jest za 3 dni. W co ja mam się ubrać? Może jakąś sukienkę? – zleciałam z łóżka jak poparzona i podbiegłam do szafy, w której są moje ubrania. Zaczęłam wyciągać z niej pełno jakichś ubrań, które po chwili leżały już na podłodze. Niall leżał na łóżku i przyglądał mi się z zaciekawieniem. Po jakiejś pół godzinie blondyn stracił cierpliwość. Wziął mnie na ręce i zniósł do kuchni sadzając na blacie, a sam zaczął robić nam jakieś kanapki.
- Kochanie, nie masz się czym przejmować. Moja mama Cię pokocha, zobaczysz. Jesteś najwspanialszą kobietą w moim życiu. Nie ma lepszej od Ciebie, uwierz mi – podszedł do mnie i dał mi soczystego buziaka. Oplotłam go nogami w pasie i odwzajemniłam pocałunek. Niall nie prosząc o pozwolenie wtargnął swoim językiem do moich ust. Z racji, iż byłam bardzo głodna postanowiłam to przerwać i ugryzłam go w niego, a ten szybko ode mnie odskoczył.
- Ała, to bolało – krzyknął chłopak.
- Przepraszam skarbie – chwyciłam go ręką za policzek i pogłaskałam go lekko – nie chciałam tak mocno, jestem tylko straszliwie głodna
- Jak mnie pocałujesz w bolące miejsce będzie mi dużo lepiej – uśmiechnął się cwaniacko i pokazał mi język. Zeszłam z blatu i przytuliłam blondyna.
- Za dużo byś chciał – uśmiechnęłam się i znów usiadłam na blacie. Niall podszedł do lodówki i wygrzebał z niej szynkę i jakieś inne dodatki. Już po chwili kanapki byłe gotowe. Chłopak wziął talerz i poszedł do salonu. Ja dalej siedziałam tak gdzie siedziałam. Blondyn wystawił głowę z salonu.
- Kotku, chodź tu – zawołał mnie robiąc słodką minkę. Ja podniosłam ręce do góry na znak, że ma mnie tam zanieść. Chłopak podszedł do mnie i biorąc mnie na ręce zaniósł do salonu. Posadził mnie na kanapie i podał pare kanapek.
- Podobno byłaś taka głodna, a teraz nic nie jesz – chłopak posmutniał – nie smakują Ci?
- Oczywiście, że smakują, ale – w tym momencie chłopak mi przerwał wpychając kanapkę do buzi.
- Nie ma żadnego „ale” – uśmiechnął się słodko. Jak można nie kochać takiego słodziaka jakim jest Niall? To jest po prostu niemożliwe. Przy nim czuje się jak przy nikim innym. Czuje się taka kochana. Przy nim zawsze serce skacze mi aż do gardła, jest taki idealny. Niall to najlepsze co mnie w życiu spotkało i za nic w świecie bym go na nic nie zamieniła. Oczywiście reszta też jest wspaniała, kocham ich jak braci i za każdego oddałabym życie. Są dla mnie jedyną rodziną i bardzo, bardzo ich wszystkich kocham. Gdyby nie oni nie miałabym nikogo, byłabym sama. Jestem wdzięczna losowi za to, że to właśnie mi się tak poszczęściło i spotkałam na swojej drodze chłopaka, którego pokochałam.
- Słoneczko, o czym tak myślisz? – szturchnął mnie lekko blondyn na co szybciutko się otrząsnęłam.
- Myślałam o tym, że moje życie byłoby bez sensu gdybym Cię nie spotkała. Tak bardzo Cię kocham Niall – dałam chłopakowi buziaka. Do pokoju wparowała reszta.
- Co my tu słyszymy? Nas to już nie kocha chłopaki, idziemy stąd – Harry zrobił smutną minkę i obrócił się na pięcie w stronę schodów. Szybko do niego podbiegłam i wskoczyłam mu na barana całując go soczyście policzek.
- Jakbym Cię mogła nie kochać wariacie? – szepnęłam mu na ucho na co on się zaśmiał. Zeskoczyłam z Harry’ego.
- KOCHAM WAS CHŁOPAKI! – wykrzyczałam na cały dom po czym wszyscy uścisnęliśmy się w ogromnym niedźwiadku. Oczywiście, jak to chłopaki zaczęli się wygłupiać i już po chwili wszyscy leżeliśmy na podłodze.
- Ałaaaa! Ktoś mi zgniata nogę – krzyknęłam śmiejąc się – Louis, złaź. Przygniatasz mi nogę.
- Cokolwiek powiesz księżniczko – chłopak wstał z mojej nogi i ukłonił się przede mną.
- Tylko bez takich Tomlinson – pogroziłam mu palcem – Nie jestem księżniczką, ja jestem królową – pokazałam chłopakowi język za który mnie złapał i zaczął wrzeszczeć na cały dom: NIE WYSTAWIAJ JĘZYKA, BO CI KROWA NASIKA! Ja tylko zaczęłam się śmiać, kocham tych wariatów. Są najważniejsi w moim życiu.
- Okej, okej. Koniec tego – wrzasnął na całe gardło Liam. Niall korzystając z okazji, że wszyscy gapią się na Liama złapał mnie za rękę i pobiegł do naszego pokoju.  Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam wymyślać co będziemy robić przez resztę dnia. Niall postanowił pójść się umyć, więc ja spakuje się na weekend. Zaczęłam przymierzać wszystkie sukienki, które miałam w szafie. Z racji tego, iż Niall był w łazience przebierałam się w sypialni. Gdy ściągałam jedną z sukienek z łazienki wyszedł chłopak w samych bokserkach.
- Mhmm.. Ślicznie wyglądasz – zamruczał.
- Niall, nie jestem nawet ubrana – zrobiłam zirytowaną minę.
- Bez ubrań wyglądasz jeszcze piękniej – podszedł do mnie od tyłu i zaczął całować moją szyje.
- Niall proszę, nie teraz - jęknęłam kiedy chłopak przyssał się do mojej szyi tym samym robiąc mi czerwony ślad. Jak ja go pacne w ten zboczony łeb. Odwróciłam się w jego stronę i dałam mu przelotnego buziaka.
- Idę się umyć – szepnęłam i poszłam do łazienki. Po około 20 minutach wyszłam z pod prysznica i zorientowałam się że nie wzięłam piżamy. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Na moje szczęście Niall’a nie było w pokoju, więc nie musiałam wysłuchiwać tych jego zbędnych komentarzy. Gdy już miałam wchodzić do łazienki drzwi od pokoju się otworzyły, a w nich stanął Zayn? Czego on tutaj szukał?
- Um… Szukasz czegoś? – Nie powiem, byłam trochę skrępowana obecnością chłopaka kiedy stałam w samym ręczniku.
- Chciałem z Tobą porozmawiać, ale jak widze jesteś zajęta. Gdzie Niall, czyżby czekał na Ciebie w łazience – w tej oto chwili moją twarz ozdobił czerwony rumieniec. Oni zawsze tylko o jednym.
- Nie zboczuchu, nie wiem gdzie jest. Jak się ubiore to przyjdę do Ciebie – wytłumaczyłam i czekałam na jakąkolwiek reakcje chłopaka.
- Umm.. Czyli nie masz nic pod tym ręczniczkiem? – Zayn podchodząc do mnie poruszał dziwnie brwiami. Boże, co za zboczeńce tu mieszkają? A ja głupia zamiast uciec do łazienki stałam i wpatrywałam się w niego jak słup. On tylko podszedł do mnie, przytulił i pocałował w policzek.
- Niezłe kształty słoneczko – rzucił ostatni zboczony uśmiech i wyszedł. Okej, to było dziwne. Obróciłam się na pięcie i zaczęłam kierować się w stronę łazienki. Weszłam do niej, przebrałam się i poszłam do pokoju Zayna. Chłopak chyba był w łazience, więc czekając na niego usiadłam na łóżku i myślałam o czym to Zayn chciałby ze mną pogadać. Moje rozmyślenia przerwał trzask drzwi od łazienki, a co ujrzałam? Nagiego bruneta. Boże, dlaczego jesteś dla mnie dziś tak okrutny? Chłopak nie zdając sobie sprawy że jestem obecna podszedł do szuflady i zaczął w niej grzebać, nie żeby co ale tyłek to on ma niezły. Boże, mieszkanie z 5 zboczuchami daje się we znaki. Lekkim chrząknięciem dałam chłopakowi do zrozumienia, że nie jest sam. Ten odwracając głowę w moją stronę otworzył szeroko buzie i szybko pobiegł do łazienki. Po 5 minutach wyszedł już ubrany.
- Um.. Nat, przepraszam. Nie wiedziałem, że jesteś w pokoju. Mam nadzieje, że Cię nie wystraszyłem czy coś? – zaczął się tłumaczyć chłopak. Jaki on był uroczy gdy się denerwował.
- Jest okej – powiedziałam i uśmiechnęłam się do bruneta – a tak na marginesie, niezły tyłek – szturchnęłam go w ramie, na co ten parsknął niepochamowanym śmiechem. Jak to mówią, głupawka przychodzi nie wiadomo kiedy i gdzie.
- Hahahahahahaha, dziękuje. Twój też jest niczego sobie – co on właśnie powiedział? Kiedy on niby widział mój tyłek? Boże, czy ja o czymś nie wiem?
- Zayn, czy chciałbyś mi o czymś powiedzieć? – lekko skrępowana spuściłam głowę.
- Nie miałem na myśli, że Cię podglądam czy coś. Po prostu masz niezły tyłek, tak o – uśmiechnął się do mnie i objął mnie ramieniem. Jezu, ja nigdy nie ogarnę toku myślenia chłopaków.
- O czym chciałeś pogadać? – zmieniłam temat. Jakoś nie chciało mi się dłużej rozmawiać o moim tyłku.
- Chciałbym się Ciebie zapytać czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją dziewczyną – teraz to ja dostałam głupawki – mam chłopaka

- Nat, nie wygłupiaj się. To poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie jednakże po chwili też zaczął się śmiać.
___________________________________________________________
Witam Was kochani. Tak wiem, nie jestem za dobra w tych moich dolnych monologach, ale cóż. Rozdział dedykowany Adze, której obiecałam że dodam jak najszybciej i od której dostałam dużo miłych słów na temat tego bloga. Miałam dzisiaj wene tak więc w jeden dzień napisałam ten rozdział. Pod poprzednim rozdziałem były 3 komentarze tak więc rozdział jest na 3 strony Worda. Im więcej komentarzy tym rozdział będzie dłuższy pamiętajcie <3 Kocham Was Wasza Waybooloo <3 *______* 

środa, 24 lipca 2013

Rozdział #15

-Wejdźcie.
Moi przyjaciele weszli do domu i ruszyli w stronę salonu w którym siedziała reszta.
-Chłopaki i Caroline, poznajcie Ole, Patrycję, Dominikę, Martę i Bartka –Powiedziałam przedstawiając moich przyjaciół 
- O Hej, jestem Liam – przedstawił się chłopak serdecznie uśmiechając się i podając wszystkim rękę.
- Ja Zayn – uśmiechnął się.
- Ja jestem Harry – szarmancko uśmiechnął się i mrugnął za co dostał groźną mine od Carol.
- Usuń się Haroldzie z mej drogi – palnął brunet podchodząc bliżej nas – Jestem Louis.
- Okej, okej. Koniec tych amorów kochasiu. Gdzie Niall ? – zapytałam.
- Był z Tobą.
- Idę zobaczyć czy nie ma go w sypialni. Zaraz wracam – uśmiechnęłam się serdecznie i znikłam za zakrętem prowadzącym na schody. Gdy byłam już u czubka ruszyłam w stronę naszego pokoju.
„Nasz pokój” to brzmi tak pięknie – pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Zanim spostrzegłam byłam już przed drzwiami. Lekko je uchyliłam i wetknęłam głowę do środka. Zastałam tam Niallera gadającego przez telefon.
- Nie, nie powiedziałem jej jeszcze… Powiem jej jutro… Tak, obiecuje… Ja też Cię kocham.
Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy. Zbiegłam szybko po schodach już cała zapłakana. Wybiegłam z mieszkania i pobiegłam w stronę wielkiego stawu, który znajdował się w parku mieszczącego się blisko naszego domu. Gdy byłam już na miejscu przysiadłam na ławeczce i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Czy to będzie koniec? Dopiero co się pogodziliśmy, myślałam że on naprawdę mnie kocha. Podwinęłam nogi pod brodę i oplotłam je ramionami. W tej sekundzie chciałam zniknąć z tego świata, zapaść się pod ziemię. Cokolwiek. Usłyszałam ciche skrzypnięcie ławeczki co oznaczało, że ktoś się przysiadł. Nie wiem kto to był i to chyba nawet lepiej, bo gdyby okazało się że to Niall to wpadłabym w jeszcze większą panikę. Więc tak siedzieliśmy w ciszy z tajemniczym nieznajomym. Po chwili osoba, która siedziała po drugiej stronie ławki przysunęła się do mnie i mnie przytuliła. Szybko oderwałam wzrok od moich kolan i spojrzałam na twarz chłopaka. Louis.
- Nat, co się stało? – zapytał mnie chłopak, głaszcząc mnie delikatnie po plecach.
- Nie ważne, Lou. Nie chcę żebyś się mną przejmował – lekko uśmiechnęłam się do bruneta, co w zaistniałej sytuacji nie wyglądało zapewne zbyt atrakcyjnie. Na policzkach miałam rozmazany tusz przez łzy co sprawiało efekt jakbym wyglądała jak panda. Ale nie taka słodka panda jak z bajek.
- Mi możesz powiedzieć wszystko, przecież wiesz – poklepał mnie lekko po plecach na zachętę. Wzięłam głęboki wdech i opowiedziałam mu całą historię zaistniałą z Niallem.  Chłopak zapewnił mnie, że to pewnie tylko nieporozumienie i że jak tylko przyjdziemy pójdzie się go zapytać o co chodzi. Przystałam na tą propozycje, ponieważ sama nie odważyłabym się pójść i zapytać o co chodziło w tej rozmowie. Lou, powiedział także że jakbym musiała coś sobie przemyśleć to mogę spać w jego pokoju. Postanowiliśmy już wracać do domu, bo reszta pewnie się już o nas martwi. Wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę domu. Po 10 min byliśmy na miejscu. Weszłam do mieszkania, zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Po chwili do kuchni zbiegli się wszyscy patrząc na mnie jak koń w malowane wrota. Nie powiem, troszkę się zestresowałam. Spuściłam głowę w dół, aby włosy, które były rozpuszczone mogły zakryć moje zaczerwienione policzki.
- Co Ci się stało? Dlaczego wybiegłaś? Czy to przez Niall’a? Jak ja mu nakopie.
Między innymi takie zdania usłyszałam z ust moich przyjaciół. Dzięki Bogu Louis pomógł wybrnąć mi z tej sytuacji. Wytłumaczył im, że zrobiło mi się niedobrze i że pobiegłam się tylko przewietrzyć. Wziął mnie za rękę, przebrnął przez „tłum” gapiów i zaczął wchodzić na górę, ciągnąc mnie za sobą. Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Usiadłam na jego ogromnym łóżku i przyglądałam się pluszowemu gołębiowi. Louis wyciągnął z szafki marchewkę i mnie nią poczęstował. Nie powiem, zdziwiłam się. Dorosły mężczyzna, dobra może nie mężczyzna, chłopak ma w pokoju pluszowe marchewki i gołębie z którymi śpi? I po szafkach chowa marchewki? To nie jest normalnie, ale przymknę na to oko, ponieważ Lou nie jest normalny.
- Czuj się jak u siebie – uśmiechnął się i ruszył w stronę drzwi.
- Lou, gdzie ty idziesz?
- No jak to gdzie? Porozmawiać z Niall’em – ostatni raz rzucił mi przyjazny uśmiech i wyszedł z pokoju zostawiając mnie zupełnie samą. Zaczęłam rozglądać się po całym pokoju w poszukiwaniu czegoś czym mogłabym się zająć. Najbardziej ciekawym obiektem w jego pokoju wydała mi się półka z płytami. Podeszłam do niej i usiadłam na podłodze podnosząc jedną z jego zdobyczy. Była to płyta Miley Cyrus Can’t Be Tamed. Jakoś nie za bardzo przypadła mi do gustu. Nie to, że nie lubię Miley, wręcz odwrotnie, bardzo ją lubię, tylko jakoś wolałabym posłuchać czegoś innego, więc sięgnęłam do półki i wzięłam z niej nową płytę Seleny Gomez Stars Dance i od razu włożyłam ją do radia, które stało obok. Pierwszą piosenką była Birthday. Jak poparzona wstałam i zaczęłam poruszać się w rytm muzyki. Zaczęłam wirować i zakręciło mi się w głowie. Przewróciłam się w tym samym czasie, w którym Lou wszedł do pokoju.
- Nat, stało Ci się coś? – chłopak szybko podbiegł do mnie i posadził mnie na łóżko. Ujął moją twarz w swoje dłonie i spojrzał mi prosto w oczy.
- Nic, po prostu tańczyłam i mi się trochę zakręciło w głowie. Już jest dobrze – uśmiechnęłam się do chłopaka i wstałam z łóżka – Co Ci Niall powiedział?
- Idź do niego to się sama dowiesz –brunet lekko uśmiechnął się i poklepał pocieszająco po plecach – Nat, jest dobrze – przytulił mnie i popchnął w stronę drzwi. Niepewnie złapałam klamkę i pociągnęłam ją w dół. Ostatni raz spojrzałam na uśmiechniętego Louisa i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Podeszłam pod pokój Niall’a. Lekko zapukałam w czego rezultacie usłyszałam tak samo ciche proszę. Wdech, wydech, wdech, wydech. Niepewnie  chwyciłam za klamkę i uchyliłam drzwi. Weszłam do środka i usiadłam na skraju łóżka.
- Masz mi coś do powiedzenia? – szepnęłam i spuściłam głowę. Bałam się najgorszego. Że po prostu już mnie nie kocha. Zanim się zorientowałam po policzku spływała mi łza. Niall podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Kochanie – podniósł moją głowę tak abym patrzała się mu wprost w oczy i starł moją łze – Co ty sobie wymyśliłaś? Rozmawiałem z moją mamą. Pytała się mnie czy powiedziałem Ci, że jedziemy do niej na weekend – opowiedział mi blondyn i pocałował w czoło – Tylko Ciebie kocham, jesteś dla mnie wszystkim.

- Ja też Ciebie kocham najbardziej na świecie – uśmiechnęłam się i cmoknęłam lekko usta Horana.
_________________________________________________________________________________
Witam Was po tej jakże długiej przerwie ;D Nie powiem, stęskniłam się za Wami. Mam nadzieje, że mogę liczyć na jakieś komentarze. Powiedzmy, że za każdy komentarz rozdział będzie o stronę dłuższy. Kocham Was i cieszę się, że już wróciłam do Was <3 

czwartek, 13 czerwca 2013

INFORMACJA.

Na wstępie chciałabym przeprosić za brak rozdziału. Myśle nad zawieszeniem bloga. Ja zawsze staram się pisać długie rozdziały, dodawać na czas a w zamian dostaje co ? Nic, kompletnie nic. Mam wrażenie, że pisze to wyłącznie dla siebie. Jeden komentarz, a wyświetleń jest dużo. Chociaż jak zobaczyłam te 9[69] wyświetleń to tak mi się fejs zaczął cieszyć ;3 Dziękuje za te wyświetlenia. Jeżeli liczba komentarzy się nie zwiększy zawieszam tego bloga. Przynajmniej na czas wakacji. Wszystko w Waszych rękach. Kocham Was i nie zapominajcie o tym <3

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział #14

Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. W ramionach blondyna czułam się bezpieczna. Wszystkie moje zmartwienia, smutki zniknęły. Byłam tylko ja i on. Nic więcej się nie liczyło. Zapomniałam o tym, że jesteśmy w łazience, a cała reszta się na nas gapi. Powróciłam do rzeczywistości gdy usłyszałam ciche chrząknięcie, był to Louis.
- Nat. Wiem, że to jak postąpiłem jest nie wybaczalne, więc nie będę prosił Cię o wybaczenie. Chcę tylko żebyś wiedziała, że nigdy nie chciałem popsuć niczego między tobą a Niall’em. Od samego początku mocno trzymałem za Was kciuki i nadal trzymam. Miałem po prostu chwilę słabości. Wiedz, że kocham Cię jak młodszą siostrę, którą jesteś i zawsze będę Cię chronił – spuścił głowę. Poczułam w brzuchu ciepło, którego brakowało mi od tych paru dni. Znalazłam swoje miejsce na ziemi, tym miejscem jest ten dom, wśród tych wspaniałych ludzi. Z małą pomocą Niall’a wstałam z kafelek i podeszłam do bruneta mocno go przytulając.
- Lou, jesteśmy rodziną. Jak mogłabym Ci nie wybaczyć ? – wyszeptałam, gdyż przez łzy które leciały mi strumieniami mój głos się załamał i tylko stać mnie było na szept. Po chwili i reszta do nas dołączyła i staliśmy tak wtuleni w siebie.
- Może dajmy im na razie spokój ? Niech pobędą sobie razem – powiedział Liam i zaczął poganiać resztę na dół. Niall złapał mnie za rękę i pociągnął do swoje.. naszego pokoju. Położyliśmy się wtuleni w siebie na łóżku. Żadne z nas nie chciało psuć tej chwili jednak los zaplanował to inaczej. Usłyszałam dzwonek do drzwi, a po chwili krzyk Harry’ego, który nie wskazywał nic dobrego. Powoli zgramoliłam się z łóżka poprzednio dając buziaka blondynowi i zeszłam na dół. W drzwiach ujrzałam moich przyjaciół ze szkoły. Nawet nie zauważyłam kiedy podbiegłam do nich i zaczęliśmy się przytulać.
- Boże, co wy tutaj robicie ? Skąd wiecie gdzie mieszkam ? – zaczęłam wypytywać przyjaciół.
- Kiedy oglądaliśmy wiadomości naszym oczom ukazał się zespół One Direction, później ty i Niall. No wiesz, jak mogłaś ani nie zadzwonić ? – mruknęła pretensjonalnie Marta.

- Yhm.. więc o to chodzi – puściłam jej oczko – Harry, poznaj moich przyjaciół ze szkoły. Marta, Julia, Ola, Dominika, Patrycja i Bartek – troszkę przypuszczam że także Bartek się wygadał, ale nawet dobrze że na niego wpadłam. Spotkanie z dziewczynami to dobry pomysł.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem. Krótki, nudny, bez ładu i składu. Jednak mam teraz dużo kartkówek, sprawdzianów. Musze popoprawiać oceny + brak weny. Obiecuje, że następny rozdział będzie dłuższy i dużo ciekawszy. Pojawi się on najprawdopodobniej w czwartek. W poniedziałek, wtorek, środe mnie nie ma więc nie mam możliwości dodania w tym terminie. Mam nadzieje, że choć troszkę Wam się spodobał i że zostaniecie ze mną. Liczę także choćby na komentarz typu : "dobrze Ci idzie" "czekam na więcej" lub nawet "nie za fajnie". Nie wiem czy mam dla kogo pisać ;c Wydaje mi się że piszę to tylko dla siebie. Napisanie komentarza na prawdę nie zajmuje całego dnia tylko minutę. Kocham Was xoxo

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział #13


Niall pokazał mi jakąś pustą szafkę do której miałam się rozpakować. Gdy już to zrobiłam zeszłam do chłopaków, którzy siedzieli przed telewizorem. Stanęłam obok sofy szukając gdzieś wolnego miejsca, gdzie mogłam usiąść, lecz żadnego nie znalazłam. Spojrzałam na Niall’a który pokazywał mi że mogę usiąść na jego kolanach. Lekko skrępowana obecnością Olgi w tym samym mieszkaniu, gdzie mogła bez problemowo widzieć wszystko co zachodzi między mną a Niall’em usiadłam mu na kolanach lekko wiercąc się, aby dobrze się ułożyć i aby mnie i Niall’owi było wygodnie. Wierciłam się tak przez chwilkę kiedy ręka Niall’a oplotła mnie wokół talii.
- Nie wierć się tak, skarbie. Doprowadzasz mnie tym do szaleństwa – wymruczał mi wprost do ucha lekko je przygryzając na co jęknęłam. Wtedy wszystkie pary oczu były skierowane w naszą stronę. Skrępowana schowałam głowę między ramionami blondyna.
- Jesteś taka słodka, kiedy się krępujesz – szepnął po czym podnosząc się z sofy, niosąc mnie na rękach zaniósł do „naszego” pokoju i położył na łóżku.
Podparł się rękami po obydwóch stronach mojej głowy i przywarł swoimi wargami do moich .
Usłyszawszy głośne chrząknięcie oderwaliśmy się do siebie i spojrzeliśmy na winowajcę.
-Ygkm …Przepraszam,  że przeszkadzam, ale zrobiłem kolację .Może jesteście głodni?-zaczął tłumaczyć nam Louis.
-Ekhm… Nie przeszkadzasz – zająkałam się – już idziemy.
Louis wyszedł z pokoju i poszedł do kuchni.
-Idź, ja się tylko przebiorę i zaraz będę – powiedział mi Niall. Dałam chłopakowi  buziaka i wyszłam z pokoju szepcząc „Okej’’. Gdy już zeszłam do kuchni ujrzałam Louisa przy czajniku, gotującego wodę na herbatę.
Zaczęłam grzebać po szafkach w poszukiwaniu szafeczki z herbatami, aby wziąć i je zaparzyć. Nagle ktoś chwycił mnie w talii i zaczął całować po karku. Myśląc, że to Niall pozwoliłam na to, jednak kiedy sprawca obrócił  mnie i pocałował prosto w usta zorientowałam się że dłonie nie należą do blondyna tylko do Louisa. Odpychając go zauważyłam zapłakanego Niall’a.
Z perspektywy Niall’a
Schodziłem po schodach. Gdy stanąłem na samym dole zamarłem. Louis całujący Nat po szyi, mocno oplatał ją w talii. Jednak gdy zobaczyłem jak się całują, to mnie przeraziło. To był cios poniżej pasa. To tak strasznie mnie zabolało, gdy Tala mnie zauważyła zaczęła iść w moją stronę jednak ja zacząłem uciekać. Jak już znalazłem się w moim zamkniętym na 4 spusty pokoju zsunąłem się po ścianie i zacząłem płakać. Ta cała sytuacja tak strasznie mnie skrzywdziła, że płacz był dla mnie teraz jedynym lekarstwem. Nathalie przez cały wieczór próbowała to wyjaśnić. Wiedziałem, że gdy tylko na nią spojrzę, złamię się i jej wybaczę. Ale nie mogę. Widziałem całe to zajście i to tak strasznie mnie zabolało. Około godziny 23:00 Liam zabrał dziewczynę do siebie, żeby mogła sobie odpocząć. Po chwili sam przyszedł pod moje drzwi i zaczął ją tłumaczyć. Po jakiejś pół godzinie poszedł do kuchni, a już po chwili postawił talerz z czymś do jedzenia pod moimi drzwiami po czym gdzieś zniknął. Bezszelestnie otworzyłem drzwi, zabrałem talerz i zjadłem to co na nim było i położyłem się spać, choć nie za bardzo udawało mi się zasnąć. O godzinie 3:18 w końcu zasnąłem.
Z perspektywy Nathalie
Przez cały wieczór próbowałam porozmawiać z Niall’em. On nie chciał mnie wysłuchać. Czuję się podle, to nie tak miało być. Nie miałam pojęcia, że tą osobą w kuchni był Louis. Gdybym szybciej się zorientowała, że to on nic takiego by się nie wydarzyło. Wszystko byłoby dobrze, a teraz nic takie nie jest. Nie wiem dlaczego Louis to zrobił. Czy ja mu coś zrobiłam za co mógłby się na mnie zemścić ? Nie mam pojęcia, wiem tylko, że muszę pogodzić się z Niall’em, a wiem, że to nie będzie łatwe zadanie. Ale po prostu jeden dzień bez usłyszenia jego głosu, bez zobaczenia jego uśmiechniętej buzi i roześmianych, niebieskich oczu to tortura. Nie wytrzymuje tego, że możemy się już nie pogodzić. Tak strasznie mnie to boli.
- Cześć Nat. Jak się czujesz ? – do pokoju wszedł Liam. Usiadł na skraju łóżka w którym leżałam i pogłaskał mnie po głowie. Widząc moje zapłakane oczy mocno mnie przytulił – Choć, idziemy na śniadanie – powiedział chłopak, odkrył mnie, wziął na ręce i ruszył w stronę kuchni. Posadził mnie na krześle i przyniósł talerz z naleśnikami.
- Liam, nie chce jeść – wykrzywiłam się. Na mojej twarzy pokazał się wyraźny grymas, jednak niczym nie skażony chłopak nie zaprzestawał.
- Albo zjesz sama albo będę Cię karmić. Twój wybór – powiedział już lekko zirytowany.
- Nie będę jeść, nie mam ochoty – moja twarz znów wyrażała grymas. Chłopak urwał kawałek ciasta i wepchnął mi je do buzi.
- Tala, chociaż jednego – najwyraźniej chłopak miał na myśli przeżucie jedzenia, które bezczelnie wepchnięto mi do buzi – Jeszcze chwila i pójdę po Olgę, ostrzegam ! – pokiwał na mnie palcem. Posłusznie zaczęłam przeżuwać jedzenie, choć ani trochę nie miałam na to ochoty. Na rozkaz Daddi’ego zjadłam jednego naleśnika. Niestety, nie uspokoił mnie on i po połknięciu ostatniego gryza wyszłam z kuchni. Położyłam się na kanapie i zaczęłam płakać.
- Nat, proszę nie płacz ! Niall na pewno Ci wybaczy. To rozsądny chłopak – zaczął pocieszać mnie chłopak – jeżeli mam Ci jakoś pomóc, mogłabyś opowiedzieć mi co się stało.
Nie było mi łatwo tego opowiedzieć, ale wiedziałam, ze Liam chce mi pomóc i mogę mu zaufać. Opowiedziałam mu szczegółowo całe zajście. Podczas całej opowieści łzy nie przestawały mi lecieć. Liam przytulił mnie mocno.
- Mała, wszystko będzie dobrze. Obiecuje Ci ! – wyszeptał mi do ucha po czym poszedł na górę zostawiając  mnie samą na kanapie w salonie.
Z perspektywy Liam’a
Poszedłem do pokoju Louisa, musiałem wiedzieć dlaczego wyrządził taką krzywdę Nathalie i Niall’owi. Lekko zapukałem do drzwi. Nie słyszałem żadnej odpowiedzi, więc uchyliłem drzwi.
- Mogę ? – zapytałem siedzącego na łóżku chłopaka.
- Wejdź – odpowiedział. Był jakby nieobecny. Żałował ?
- Louis, dlaczego to zrobiłeś ? – usiadłem obok niego i zapytałem głosem pełnym żalu.
- Liam, ja nie chciałem. Ja się w niej zakochałem i po prostu nie mogłem się powstrzymać. Wiem, że strasznie skrzywdziłem i ją i Niall’a, ale uwierz, to nie było celowe – rozryczał się jak małe dziecko. On naprawdę tego żałował. Nie mogę patrzeć jak przez taki mały błąd wszyscy cierpią. Muszę coś zrobić.
***
- Niall, możemy porozmawiać ? – zapytałem przez drzwi, które już od 3 dni oddzielają nas od blondyna. Usłyszałem brzdęk zamka, który najprawdopodobniej został właśnie przekręcony w celu otworzenia drzwi. Złapałem za klamkę i powoli pociągnąłem ją w dół lekko uchylając drzwi. Spostrzegłem skulonego blondyna siedzącego w kącie. Miał całe spuchnięte oczy co wskazywało płacz.
- Niall, posłuchaj, to nie tak jak myślisz. Nat tego nie chciała, myślała, że ty ty. Nie spodziewała się, że Louisowi coś odbije i zacznie się do niej przystawiać – zacząłem tłumaczyć, nie chciałem pogrążać Louisa, ale wiedziałem, że Niall musi poznać prawdę – Nathalie, gdy tylko zorientowała się, że to nir ty, odepchnęła Louisa od siebie. Wiem, że pewnie i tak to na Ciebie nie zadziała, ale Tala od tych 3 dni zjadła niecałego naleśnika, którego wepchnąłem jej na siłę, cały dzień płacze, nie wychodzi z pokoju. Cierpi tak samo jak ty. Louis też cierpi. Jest mu strasznie wstyd za to co zrobił. Nie chciał tego. Zakochał się w niej…
- Ale nigdy nie chciałem zepsuć Waszego związku – przerwał mi wchodzący właśnie do pokoju Louis – Stary, przepraszam. To wszystko moja wina. Nie wiń Nat za moją głupotę. Żałuję, że tak postąpiłem. Wybacz Nathalie za to, bo to nie jej wina. To wszystko moja wina. Jeżeli masz być na kogoś zły to na mnie – powiedział Louis, łzy mu już leciały. Nie chciał pokazać jak jest słaby, lecz nie wytrzymywał tego, że Niall jest na niego zły i że jego związek z Nathalie może się zakończyć właśnie przez niego. Niall wstał z podłogi i mocno przytulił bruneta.
Z perspektywy Nathalie
Leżałam na łóżku. Nagle zrobiło mi się strasznie niedobrze. Szybko podniosłam się z łóżka i pognałam do łazienki. Po drodze wpadłam na Liam’a wychodzącego z pokoju Niall’a. Nie miałam teraz głowy do tego, żeby zapytać się go co tam robił. Weszłam do łazienki, zamknęłam drzwi na klucz. Pochyliłam się nad muszlą i zaczęłam wymiotować. Gdy już zrobiło mi się lepiej, spuściłam wodę i usiadłam pod ścianą. Usłyszałam ciche pukanie i przerażony głos… Niall’a ? Po cichu przekręciłam klucz i usiadłam tam gdzie siedziałam. Po chwili moim oczom pojawiło się 7 osób. Niall wszedł do środka i kucnął obok mnie. Dwoma palcami podniósł mój podbródek do góry abym mogła spojrzeć mu w oczy.
- Wszystko w porządku ? – zapytał zaniepokojony.
- Ekhm.. Tak, wszystko dobrze.. Emmm.. Tęskniłam – ani nie spojrzałam a łzy zaczęły mi lecieć strumieniami. Tak strasznie tęskniłam za tym niebieskookim blondynie. Chłopak mocno mnie przytulił.
- Kochanie, wszystko dobrze. Jestem z tobą. Kocham Cię ! – wyszeptał.
- Ja też Cię kocham – szepnęłam i pocałowałam blondyna. Wreszcie zaczyna mi się układać.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam kochani ;3 Mam nadzieję, że rozdział się spodoba. Rozdział został pisany w ciągu 2 dni na lekcjach Angielskiego, Religi, Niemieckiego i WDŻ. WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA MOICH KOCHANYCH PRZYJACIÓŁEK, KTÓRE POMAGAŁY MI W PISANIU GO. Dziękuje dwóm Olom, Julii, Dominice, Marcie. Gdyby nie wasze pomysły ten rozdział penie byłby całkiem inny. Mam nadzieję, że postaracie się i podzielicie się ze mną swoimi opiniami na temat moich wypocin. KOCHAM WAS WSZYSTKICH, KTÓRZY ZE MNĄ JESTEŚCIE <3

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział #12


Już po chwili jechałam z Niall'em do mojego domu. Strasznie się stresowałam co mi powie    Olga, pewnie będzie niezadowolona. Ale cóż, jak tak ładnie proszą to trzeba spróbować.
Po chwili wysiadałam z auta patrząc na więzienie w którym mieszkam. Chwyciłam blondyna ze rękę i mocno ją ścisnęłam ruszając w stronę drzwi, które były zamknięte. Zadzwoniłam na dzwonek, ponieważ gdzieś zapodziałam klucze. Po paru sekundach drzwi otwarły się i ujrzałam w nich wesolutką Olgę.
- Dziecko drogie. Jak ja Cię dawno nie widziałam. Jak ty urosłaś - zaczęła wydzierać się Olga widząc moją lekko uśmiechniętą twarz.
- Olga, nie widziałyśmy się przez 3 dni, a nie rok - zirytowana powiedziałam gosposi, a ta chwyciła się za głowę.
- No faktycznie, ale 3 dni bez Ciebie to jak rok skarbie. - zaczerwieniła się - Ekhm.. Może przedstawisz mi...
- To mój chłopak Niall - przerwałam Oldze. Spodziewałam się, że zaraz palnie coś głupiego.
- Miło mi panią poznać - powiedział szarmancko blondyn i podał rękę gosposi, która ją uścisnęła.
- Wchodzicie czy będziemy tak stać w drzwiach ? - zapytała nas kobieta.
- Właściwie to my już musimy lecieć - wyjaśniłam i obróciłam się na pięcie, ale blondyn oplótł mnie rękami w pasie.
- Wejdziemy - odpowiedział, po czym przerzucił mnie przez ramię i ruszył za Olgą do salonu.
- NO WEŹ, POSTAW MNIE ! - darłam się w wniebogłosy i biłam chłopaka pięściami po plecach lecz on jakby niczego nie słyszał ani nie czuł szedł dalej – Niall, nie dobrze mi !
Chłopak szybko postawił mnie na podłodze.
- Co ci jest ? Nat, wszystko dobrze ? – wypytywał mnie blondyn patrząc mi głęboko w oczy.
- Teraz już dobrze – odparłam i dałam mu buziaka po czym usiadłam na kanapie.
- Więc ... Co się stało słońce ? - zapytała mnie Olga, gdy już Niall usiadł obok mnie.
- Mam do ciebie taką jakby ... propozycję - odpowiedziałam - ponieważ chłopcy zaproponowali mi żebym u nich zamieszkała ...
- Chcesz się wyprowadzić ? Zostawić mnie tu samą ? - zaczęła panikować szatynka.
 - Nie, chce cię wziąć ze sobą - szybko uspokoiłam zdenerwowaną kobietę.
- Proszę, nie żartuj sobie ze mnie - zirytowana kobieta nie dawała za wygraną.
- Proszę pani, Tala mówi poważnie. Ja razem z moimi przyjaciółmi chcielibyśmy aby pani i Nathalie zamieszkały z nami - wytłumaczył za mnie Niall.
- Zaraz, zaraz. Jacy przyjaciele ? - zdezorientowana Olga była na prawdę dość zabawna.
- Więc tak. Niall jest muzykiem. Mieszka ze swoimi przyjaciółmi, z którymi gra w zespole - wytłumaczyłam.
- Dziecko, a co na to twoja matka ? Jak się dowie ze bez jej pytania zniknęłyśmy z domu od razu mnie zwolni, a tobie… Hmmmm... nie wiem co może ci zrobić - zamyśliła się, lecz jak już się ocknęła na nowo zaczęła panikować - nie ważne co z tobą, ale mnie na pewno zwolni. A ja muszę mieć tą robotę.
 - My panią zatrudnimy - zaoferował Niall - będę oczekiwał od pani tylko gotowania nam. A zwłaszcza mi ! - uśmiechnął się uwodzicielsko blondyn na co ja parsknęłam śmiechem.
- No więc, jak mogłabym się nie zgodzić ? Będę blisko mojego skarba, poznam jakiś przystojniaków i do tego będę miała mniej pracy . Dziękuje ci kruszynko, że o mnie pamiętałaś - wzruszyła się kobieta i mocno mnie przytuliła.
- No to zbieraj się ! - wykrzyknęłam - wyprowadzka, dziś o godzinie 20.00, więc musisz się pośpieszyć - pogoniłam Olgę ruchem ręki do jej pokoju, po czym sama wstałam i weszłam do mojego wyciągając wielkie walizki z szafy.
Dałam blondynowi jedną walizkę i poprosiłam go aby zapakował w nią zawartość szafy. Ja sama wzięłam drugą i poszłam pakować rzeczy z łazienki. Około 19.00 byłam już całkowicie spakowana.
- Ale się cieszę, że nie będę musiała mieszkać już w tym więzieniu – uśmiechnęłam się i dałam buziaka blondynowi.
- Dlaczego mówisz, że to więzienie ?
- Po prostu nienawidzę przebywać w tym domu. Jest tu pusto, cicho. Mojej mamy nigdy nie ma. Wole być z Tobą, z Wami wszystkimi. Nie znam Was za długo, ale wiem że jesteście moją rodziną, którą kocham ponad życie – pojedyncze łzy spłynęły mi po policzku.
- Proszę, nie płacz – chłopak mocno mnie przytulił. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie, ale Olga musiała nam przerwać donośnym chrząknięciem. Jak poparzeni oderwaliśmy się od siebie po czym ja spadłam z łóżka lądując na tyłkiem na twardej podłodze.
- Ała ! – krzyknęłam choć w ogóle nie chciałam się odzywać. Ból przeszywający tyłek razem z plecami był w tej chwili nie do zniesienia. Niall szybko ruszył mi na ratunek podnosząc mnie z zimnej posadzki.
- Nic Ci nie jest ? – zapytał mnie. Usłyszałam w jego głosie troskę. Martwił się o mnie.
- Raczej nic, ale strasznie mnie tyłek boli – odpowiedziałam masując ręką obolałe miejsce. Nagle poczułam, że znów unoszę się w powietrze.
- Niall, znowu ? Przecież umiem sama chodzić – szarpałam się, ale to na nic się nie zdało. Już po chwili znaleźliśmy się w aucie jadąc do domu chłopaków. Już to widzę jak Olga zareaguje na widok takich przystojniaków. Z rozmyślań wyrwał mnie otwierający drzwi Niall. Wyszłam z samochodu i chciałam wyjąć moje walizki z bagażnika, lecz ktoś zrobił to już za mnie i szedł już w stronę domu. Za nim Olga, a ja zaraz za nią. Gdy wkroczyłam do domu Zayn akurat schodził z góry i wszedł prosto na mnie dając mi buziaka w policzek.
- Ekhm.. Zayn, poznaj Olgę – zwróciłam się do chłopaka szczerząc się, gdy zauważyłam zakłopotanie na jego twarzy – Olga, to jest Zayn.
Po chwili cała reszta stała już obok nas i zaczęli się po kolei przedstawiać. Po przedstawieniu Louis zaprowadził Olgę do jej „pokoju”. Ja poszłam z Niall’em do jego pokoju, który miał być teraz także moim pokojem z czego naprawdę bardzo się cieszyłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej, rozdział taki trochę nijaki. Mi nie za bardzo się podoba. Do tego miał być dużo dłuższy, jednak miałam dziś mało czasu na dokończenie. Jutro nie miałabym czasu dodać. Następny będzie pewnie na następny tydzień, lecz nie mogę powiedzieć kiedy dokładnie. Następny rozdział będzie dłuższy, będzie w nim dużo niespodziewanych decyzji, kłótnie. Zresztą, sami się przekonacie. Kocham Was xox