niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział #19

***
- Chciałbym się Ciebie zapytać czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją dziewczyną – teraz to ja dostałam głupawki – mam chłopaka
- Nat, nie wygłupiaj się. To poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie jednakże po chwili też zaczął się śmiać.
- Chodzi o to, że ja tak trochę… rysuje i czy chciałabyś mi może pomóc wybrać jakiś obraz, który dałbym Perrie? – zapytał dość tchórzliwie, jakby bał się że go wyśmieje. Ale było naprawdę słodkie z jego strony.
- Zayn, oczywiście, że Ci pomogę – przytuliłam mocno chłopaka, jakbym chciała dodać mu otuchy. Razem z Zaynem poszliśmy do jego pokoju, w którym pokazywał mi pełno swoich obrazów. Zaciekawił mnie jeden z nich. Była na nim długowłosa blondynka w leniej białej sukience. Siedziała na łące otoczona pięknymi niebeskimi bratkami.
- Czy to Perrie?- zapytałam zauroczona tym pięknym obrazem. Zayn miał niesamowity talent.
-Nie Nat. To ty – mówiąc to podszedł do mnie i lekko musnął moje usta. Szybko zareagowałam odskakując od chłopaka – Umm.. Przepraszam.. Ja.. ja nie powinienem – spuścił wzrok.
- Zayn, nic się nie stało – uśmiechnęłam się do niego pocieszycielsko – zapomnijmy o tym – to powiedziawszy znów zaczęłam oglądać obrazy mulata.
***
- Boże, żeby tylko nic jej nie było – usłyszałam zmartwiony głos Carol. Poczułam, że ktoś cały czas trzyma mnie za rękę.
- Może lepiej jedźmy z nią do szpitala? A jeśli to coś poważnego? – zauważył Liam. Nie chce jechać do żadnego szpitala. Głowa bolała mnie potwornie, ale to na pewno przez alkohol. Trochę za bardzo zabalowałyśmy.
- Ej, budzi się! – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Gdy powoli otworzyłam oczy ujrzałam wszystkich moich przyjaciół pochylonych nade mną.
- Nat, wszystko dobrze? Jak się czujesz? – obok mnie przysiadł Liam i wręczył mi szklankę z wodą. Zrobiłam łyka i od razu mi się polepszyło.
- Czuje się dobrze, dziękuje – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się wesoło. Usiadłam, a obok mnie od razu znalazł się Niall do którego mocno się przytuliłam. Jak ja kocham się do niego przytulać. Czuć, że jest obok. Że nigdy mnie nie zostawi. To jak bardzo zakochałam się w tym blondynie jest nie do pojęcia. Jest dla mnie całym światem. Nie ma go, nie ma mnie.
- Ja chyba pójdę spać – powiedziałam wszystkim – jestem już zmęczona tym całym dniem. Dobranoc – wstałam i trochę się zachwiałam. Obok mnie od razu pojawił się Niall i wziął mnie na ręce, zaniósł do pokoju i położył do łóżka. Dalej dziwiła mnie siła, która była w tym chłopaku. Podnosił mnie jakbym była piórkiem. Nie miał z tym żadnych problemów. Przyniósł mi do łóżka swoją koszulkę i kazał się przebrać, a sam odwrócił się i czekał.
- Niall, czy mógłbyś mi pomóc z tymi spodniami? – rzuciłam marudnie, bo od jakiejś minuty się już z nimi męczę. Chłopak złapał za nogawki i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Po chwili spodnie leżały już na ziemi. Ściągnęłam bluzkę i byłam już w samej bieliźnie. Lekko się zarumieniłam kiedy Niall odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Szybko przeciągnęłam bluzkę przez głowę. Ściągnęłam stanik i rzuciłam go na podłogę.
- Niall, chodź już – zawołałam blondyna. Ten jak torpeda znalazł się obok mnie i lekko pogładził mnie po włosach.
- Tak bardzo Cię kocham – szepnął i dał mi buziaka. Pociągnęłam go za rękę tak żeby się położył. Mocno się do niego przytuliłam i pocałowałam.
- Ja też Cię kocham – powiedziałam i uśmiechnęłam się przez pocałunek.
- Chodź już spać – blondyn uśmiechnął i cmoknął mnie w usta.
- Nie chce mi się spać – znów zaczęłam marudzić jak małe dziecko.
- A co chcesz robić?
- Być z Tobą – zarumieniona i uśmiechnięta ukryłam twarz w jego torsie.
- Cały czas jesteś ze mną skarbie – pocałował mnie w czoło i mocniej mnie przytulił. Po chwili już nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje, ponieważ zasnęłam.
*Z perspektywy Niall’a*
Patrzyłem na dziewczynę, która słodko spała w moich ramionach. Zakochałem się w niej po uszy i nigdy nie chciałbym jej stracić. Kocham ją jak wariat. Gdy patrzę w jej niebieskie jak niebo oczy zatracam się. Kocham jej głos, jej charakter ten miły i ten nie miły, kocham jak marszczy nosek jak się złości, kocham jak kicha jak kot, kocham kiedy się o mnie martwi, kocham jak mówi że mnie kocha, kocham ją całą. Każdy milimetr jej ciała. Nie wyobrażam sobie życia bez tej małej osóbki.
***
Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Godzina 10:23. Nat spała jak zabita. Nie będę jej budzić. Niech sobie dzisiaj odpocznie. Po cichu wyszedłem z łóżka i na palcach udałem się do wyjścia z pokoju. Poszedłem do kuchni, aby przygotować sobie jakieś jedzenie. Zaparzyłem wodę na kawę i zrobiłem pare kanapek. Usiadłem przy stole i puściłem radio. Postanowiłem zrobić Nat niespodziankę. Na pewno się ucieszy. Będzie ktoś ją musiał zająć żeby się nie zorientowała że coś dla niej szykuje. Szybko zjadłem i wsadziłem talerz do zmywarki po czym udałem się do pokoju Liama. Zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Lekko uchyliłem drzwi i wsadziłem głowę. Liam spał jak zabity. Nie będę go budził. Postanowiłem przejść się po pokojach i sprawdzić kto już nie śpi. Po kolei pukałem do pokoju Hazzy i Carol, Zayna i Olgi. Wszyscy spali. Został mi Lou. Zapukałem do pokoju i usłyszałem ciche proszę. Wszedłem do środka i zastałem Louisa grzebiącego w szafie.
- Stary, mam do Ciebie prośbę – klepnąłem go po plecach.
- Dajesz – odwrócił się do mnie zakładając czystą koszulkę.
- Chcę zrobić Nat niespodziankę, ale nie chcę żeby się zorientowała że coś się kroi – uśmiechnąłem się – czy mógłbyś się nią jakoś zająć?
- No jasne – Lou uśmiechnął się zawiadacko i poruszał dziwnie brwiami.
- Nie w ten sposób ośle – klepnąłem go w tył głowy żeby wybić mu głupoty z tego pustego łba.
- Dobra stary. Bez nerwów. Zajmę ją czymś – uśmiechnął się przyjacielsko i wyszedł z pokoju. Ja poszedłem do pokoju się przebrać. Wziąłem portfel, okulary przeciwsłoneczne i kluczyki od auta i wyszedłem na dwór.
*Z perspektywy Louisa*
Siedziałem w kuchni. Czytałem gazetę co chwile chlipiąc gorącą kawę, kiedy w kuchni znalazła się Nat.
- Dzień Dobry – uśmiechnąłem się do dziewczyny – kawy?
- Poproszę – uśmiechnęła się siadając na krześle obok mojego. Nasypałem do kubka dwie łyżeczki kawy i zalałem wrzątkiem. Dolałem mleka i razem z cukierniczką podałem kawę Tali pod nos.
- Dziękuje – powiedziała sypiąc sobie łyżeczkę cukry do parującego napoju – Wiesz może gdzie jest Niall?
- Wychodził gdzieś rano. Powiedział że mamy się nie martwić – uśmiechnąłem się przyjacielsko – może masz ochotę zrobić babeczki? Chłopaki się ucieszą.
- Okej, czemu nie? – uśmiechnęła się do mnie i wzięła łyka kawy – pójdę się przebrać.
Gdy dziewczyna zniknęła na szczycie schodów postanowiłem przygotować wszystkie składniki na babeczki. Po chwili wróciła Tala w szarych dresach i jak się nie myle koszulce Nialla. Słodko tak wyglądała. Na czubku głowy miała koka. Bez makijażu wyglądała bardzo ładnie.
- Gotowa?
- Gotowa – uśmiechnęła się i wzięła z szafki przepis – okej, więc najpierw trzeba utrzeć masło.
Wzięła miskę i wrzuciła do niej kostkę masła i zaczęła miksować.
- Tomlinson, możesz pozbijać 3 jajka do szklanki?
- Jasne – wziąłem jedno jajko do ręki i walnąłem lekko o szafkę. Niestety nie poszło tak jak sobie to zaplanowałem i jajko wylądowało na podłodze.
- Boże, jaka z Ciebie ofiara – Nat strzeliła facepalma po czym zaczęła się śmiać. Reszta roboty poszła nam szybko i prawie bezproblemowo. Prawie dlatego, że była woja na mąkę, ale możemy to pominąć ponieważ to ja musiałem to sprzątać. Gdy babeczki się już piekły ja sprzątałem, a Tala robiła nam kawę mrożoną. Po 25 minutach kawa była już wypita, a babeczki w końcu się upiekły.
*Z perspektywy Nathalie*
Okej, coś mi się wydaje że chłopaki coś kombinują. Nialla nie ma, a Louis na siłe chce mnie czymś zaciekawić. Co chwile wymyśla co możemy robić. Mam już tego dość. Nienawidzę sekretów, a tym bardziej niespodzianek. Postanowiłam napisać do Niall’a.



Po paru minutach dostałam odpowiedź.



Nie miałam raczej po co już odpisywać, więc po prostu rzuciłam się biegiem do pokoju i zaczęłam przeszukiwać szafę. Nie wiedziałam jak się ubrać. Postanowiłam puścić sobie muzykę na uspokojenie. Podłączyłam telefon do głośników i już po chwili leciałby pierwsze słowa piosenki Always Be Together Little Mix. Później Pretend It’s OK, a jeszcze później Turn Your Face. Trzy moje ulubione piosenki, które gdy tylko słyszałam, nic innego nie istniało. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że Perrie to moja przyjaciółka. Muszę wybrać się kiedyś na koncert. Pewnie się ucieszy. Ani nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po 3 godzinach. Serio tak długo spałam?
O kurde, sukienka. Zapomniałam. Postawiłam na czarnej w kolorowe kwiatki do tego czarny żakiet.


Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam się aż tak nie śpieszyć. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ściągnęłam ubrania i weszłam do kabiny. Puściłam gorącą wodę i spryskałam nią swoje ciało. Nałożyłam na gąbkę brzoskwiniowego żelu pod prysznic, który uwielbiałam. Na włosy zaś nałożyłam truskawkowy szampon. Spłukałam pianę z mojego ciała i włosów i wyszłam z pod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po kosmetyczkę. Gdy wróciłam do łazienki umalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam eyeliner. Wysuszyłam włosy i lekko pofalowałam lokówką. Była godzina 18:23. Ubrałam się w sukienkę i zeszłam do salonu gdzie zastałam całą gromadkę oglądającą mecz. Gdy weszłam wszystkie oczy skierowane były na mnie.
- Nat.. wyg.. wyglądasz bajecznie – wyjąkał Lou.
- Zgodzę się z Tomlinsonem – wytrzeszczył oczy Liam – jesteś piękna.

Zarumieniłam się i usiadłam obok Zayna na kanapie. O 18:53 ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazał się najprzystojniejszy człowiek na ziemi. Niall.
_______________________________________________________________________
Okej, więc teraz czas na mój malutki monolog. Wiem, że rozdział jest strasznie chaotyczny i trochę dziwny. Kompletnie nie mam weny. Codziennie obiecuję moim koleżanką, że rozdział zostanie dodany dzisiaj, a jednak go nie ma. Nie mogę dłużej już zwlekać i dodałam coś takiego. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny. Mam nadzieję, że jak najszybciej, ale zobaczymy jak tam z moją weną. Jutro i pojutrze mnie nie ma w domu, więc nie będę pisać. W piątek idę na This Is Us, więc w czwartek też nic nie naskrobię. Rozdział może będzie w weekend, ale nic nie obiecuję. Wszystko zależy od mojej nieszczęsnej weny. Kocham Was <3 x

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział #18

Następnego ranka obudziłam się w łóżku. Jak ja się w nim znalazłam? Niall obok mnie jeszcze słodko spał. Postanowiłam pójść do sklepu po jakieś zakupy spożywcze. Poszłam do łazienki załatwić swoje potrzeby i zrobić inne duperele. Gdy moja twarz wyglądała już w miarę dobrze, wyszłam i się przebrałam. Po cichu wyszłam z pokoju, poprzednio biorąc torebkę z pieniędzmi i innymi ważnymi rzeczami. Wyszłam z domu i zaczęłam iść po zatłoczonej ulicy. Pomimo dość wczesnej godziny wszędzie było pełno ludzi śpieszących się gdzieś. Co chwila ktoś przebiegał mi pod nosem nie mówiąc ani jednego słowa. Wszyscy byli myślami gdzie indziej. Gdy dochodziłam do sklepu poczułam wibracje w prawej kieszeni. Znajdował się tam mój telefon. Nieśpiesznie wyjęłam go ze spodni i odblokowałam. Moim oczom ukazał się rząd liter. Liam.



Po przeczytaniu wystukałam parę literek, po czym kliknęłam przycisk i wiadomość została już wysłana.



Nie czekając długo dostałam odpowiedź. 



 Uśmiechnęłam i schowałam telefon z powrotem do przedniej kieszeni spodni. 
Weszłam do sklepu i zaczęłam przechadzać się między zapełnionymi półkami sklepowymi. Zwinęłam do koszyka to co było potrzebne do przeżycie przez najbliższe dni i ruszyłam do kasy. Nie było długiej kolejki, więc dość szybko się uwinęłam. W drodze powrotnej natknęłam się na kiosk, w którym zakupiłam proszoną przez Liama gazetę, a już po chwili byłam w domu. Ściągnęłam buty i poszłam do kuchni w celu rozpakowania towaru. Przy stole zastałam Liama, Louisa i Harry’ego jedzących jajecznice. Podałam krótko ściętemu brunetowi gazetę, a sama zaczęłam ustawiać wszystko w szafkach.
- Fiuuu, fiuuu – wyszczerzył się w moją i Harry’ego stronę Liam.
- O co Ci chodzi? – zapytałam dość zdezorientowana. Miałam coś na twarzy czy co?
- Piszą o Was w gazecie ciemniaki! – uświadomił nas brunet i wymachał gazetą przed moimi oczyma. Chwyciłam artykuł którym wymachiwał mi chłopak i zaczęłam czytać.
„Wczorajszego południa w okolicach parku mogliśmy spotkać spacerujące młode gwiazdy One Direction Harry’ego Styles’a z Caroline River i


Niall’a Horan’a z Nathalie Cook. 


Czy młode gwiazdy w końcu znalazły miłość? Miejmy nadzieję, że tak i że poszczęści im się w związkach. Oby tylko fanki zespołu nie były zawiedzione”
- Boże, jak ja wyglądam na tym zdjęciu! – zaczęłam lementować.
- Wyglądasz ładnie Nat – wyszczerzył się Louis.
- Założę się, że nawet nie widziałeś tego zdjęcia – zrobiłam zwycięską minę.
- Tak, ale ty zawsze wyglądasz ślicznie- odpowiedział chłopak za co dostał buziaka w policzek.
- Awwww..Jesteś słodki – uśmiechnęłam się do niego.
- Kto jest słodki? – do kuchni wparował zaspany Niall. O boziu, ten to dopiero jest słodki mimo iż nic nie powiedział.
- Ty kotku – podeszłam i dałam mu buziaka.
- Nie wcale nie. Nat powiedziała że ja jestem słodki – zaczął wykrzykiwać Lou z wielkim bananem na twarzy.
- No bo jesteś – Niall palcem wskazującym dotknął czubka jego nosa i zachichotał, na co ten odpowiedział grymasem.
- No dzięki – powiedział tak poważnie, że aż się wystraszyłam że coś mu się stało, ale po chwili zaczął się śmiać, więc już wszystko było okej.
- Piękna dziś pogoda, więc może skorzystamy w końcu z naszego basenu i popływamy? – zaproponował Harry, który od mojego przyjścia siedział cały czas cicho.
- Bardzo dobry pomysł – zawtórowałam chłopakowi i się uśmiechnęłam.
- Więc postanowione – uśmiechnął się Liam i zaczął zbierać talerzyki, aby wsadzić je do zmywarki.
- A gdzie śniadanie do mnie? – oburzył się blondyn.
- Um.. W moim brzuchu? – wyszczerzył się Louis czego po chwili pożałował, bo Niall rzucił się na niego. Brunet zaczął uciekać, ale Niall przed schodami go dopadł i chciał odgryźć mu rękę.
- Niall chodź tu! Ja Ci coś zrobię – zaczęłam wrzeszczeć na chłopaka żeby ten zostawił Lou w spokoju. Gdy ten już z niego zszedł brunet posłał mi dziękujące spojrzenie i jak najszybciej udał się do siebie. Wyciągnęłam z lodówki 5 jajek i zbiłam je wszystkie na patelnie, którą postawiłam na kuchence. Po chwili była już gotowa, więc przełożyłam ją na talerzyk i podałam Niallowi. W międzyczasie zrobiłam też kakao.  Po zjedzonym śniadaniu poszłam poszukać mojego stroju kąpielowego. Gdy go już znalazłam poszłam do łazienki i się przebrałam, po czym wyszłam na basen, w którym byli już wszyscy.
- Ej Nat! – krzyknął Zayn – zaraz przyjdzie Perrie i Danielle. Zajmiesz się nimi?
- No oczywiście – znając życie chodziło mu o alkohol więc się godziłam, bo w robieniu drinków jestem nienajgorsza. Podeszłam do Carol i Olgi, które siedziały pod parasolem i już sączyły jakieś procenty.
- Na stoliku jest do Ciebie – uśmiechnęła się do mnie Carol i palcem wskazała na szklankę z kolorowym płynem stojącą na szklanym stole. Podniosłam ją i usiadałam na leżaku obok mojej przyjaciółki. Chłopaki pływali, oprócz Zayna. Ten siedział na brzegu i pił zimne piwo, śmiejąc się w niebogłosy, gdy któryś z chłopaków zrobił coś śmiesznego. Gdy zrobiło mi się już mega gorąco, postanowiłam iść do wody się ochłodzić. Postawiłam już do połowy wypitego drinka na stoliczek i ruszyłam w stronę basenu. Usiadłam na brzegu obok Zayna zanurzając nogi w zimnej wodzie. Po chwili podpłynął do mnie Niall.
- Słońce, choć tu – złapał mnie za ręce i pociągnął do basenu. Na szczęście w tej części nie było, aż tak głęboko, więc nie zanurzyłam się cała. Weszłam Niallowi na barana, a Caroline zrobiła nam zdjęcie. Posiedziałam z nimi dość długo. Z tymi wariatami naprawdę nie ma nudy, ale musiałam iść bo przyszły dziewczyny. Poszłam do kuchni i zrobiłam wszystkim Mojito. Na tacy przyniosłam to nad basen i postawiłam na stoliku. Po jakiejś godzinie Niall zaczął marudzić, że jest głodny, więc postanowiliśmy zamówić pizzę. Postanowiliśmy się także przenieść do środka, żeby sąsiedzi się nie złościli. Po 30 minutach zajadaliśmy się już gorącą pizzą. Gdy już zjedliśmy postanowiłyśmy się z dziewczynami napić wina. Dowiedziałam się, że zostają tu na noc, więc nie musiałyśmy się pilnować.

- Hahahaha, a wtedy hahahaha Liam potknął się hahaha o węża ogrodowego hahaha i bam! – po paru kieliszkach wina tak właśnie wyglądała nasza rozmowa. Danielle właśnie opowiadała jak była z Liamem u jej rodziców. Biedny Liam, musiał czuć się strasznie jak przewalił się na ulubione kwiaty jej mamy i troszkę je uszkodził. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę. Około 1.00 zrobiło mi się mega niedobrze. Zanim zdążyłam powiedzieć o tym komukolwiek przed oczami zrobiło mi się ciemno.
____________________________________________________________________________
Jak na mnie rozdział dodany na prawdę mega szybko. Jestem z siebie dumna, że udało mi się go dzisiaj dodać ;) Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Dziękuje za wszystkie komentarze :)
P.S. Jeżeli chciałby ktoś być informowany o nowych rozdziałach możecie zostawić w komentarzu twittera ;)
Pozdrawiam Waybooloo ;3

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział #17

***
Następnego ranka obudziłam się dość wcześnie. Już za dwa dni jedziemy do mamy Niall’a, coraz bardziej martwi mnie to spotkanie. A tak w ogóle gdzie jest Niall? Postanowiłam iść go poszukać. Szybciutko przebrałam się w pierwsze dresy, które znalazłam w szafie i zbiegłam do kuchni. Tam też go nie ma? To jest już dość dziwne. Nialla nie ma w kuchni? Zaczęłam biegać po całym domu w poszukiwaniu mojego chłopaka, jednak nigdzie go nie znalazłam. Coraz bardziej zmartwiona wpadłam bez pukania do pokoju Zayna. Jasne. Ten oczywiście jeszcze śpi. Żeby jak najszybciej go obudzić, wskoczyłam na niego i zaczęłam nim energicznie potrząsać.
- ZAYN! NIALLA NIE MA! MARTWIĘ SIĘ! POMÓŻ MI GO SZUKAĆ! BŁAGAM! – zaczęłam wręcz błagalnie krzyczeć. Chłopak wyczuwszy mój niepokój podniósł się z wygodnego leżyska i podszedł do szafy. Na moje szczęście nie spał dziś nago jak to miał w zwyczaju. Nie żebym go podglądała czy coś. Z resztą nie ważne. Teraz najważniejsze było znalezienie mojego kochanego głodomorka.
- ZAYN! BŁAGAM, POŚPIESZ SIĘ! – zaczęłam skakać obok chłopaka żeby ten jakoś przyśpieszył, jednak ten nic sobie z tego nie robiąc poszedł pościelić łóżko. Jasne. Ciekawe od kiedy on był takim czyściochem? Już wiem, od nigdy. Coś mi to śmierdzi. I to wcale nie brudne skarpety bruneta. Korzystając z okazji w której chłopak sięgał po kołdrę, poprzednio rozpędzając się wskoczyłam na jego plecy. Ten nie spodziewając się ataku runął na łóżko, a ja razem z nim.
- Um… Nat. Nie żeby coś, ale CZY MOGŁABYŚ ZE MNIE ZEJŚĆ?
- A czemuż to? Mamy przecież dużo czasu, możemy tak sobie poleżeć. Mi jest bardzo wygodnie – pozwoliłam sobie na triumfujący uśmieszek kiedy poczułam jak chłopak się podnosi. Gdy był już w pozycji siedzącej postanowiłam zejść z jego pleców. Jednak coś mnie blokowało. Dobra. Nie coś, ręce Zayna umieszczone na moich udach. Coś mi się wydaje, że on nie chce w ogóle pomóc mi w poszukiwaniu Nialla.
- Zayn, cholera! Nie denerwuj mnie, albo idziesz ze mną szukać Nialla, albo pójdę do Louisa!
Ten nie czekając ani chwilę puścił moje nogi. Nie byłam przygotowana na to, że mnie puści więc w wyniku tego runęłam tyłkiem na ziemie. Zayn jak torpeda znalazł się przy mnie i pomógł mi wstać. Nie powiem, ale naprawdę jest dzisiaj tak pomocny jak nie wiem. Czujecie ten sarkazm? Gdy czułam już grunt pod nogami puściłam rękę chłopaka i otrzepałam sobie zadek.
- Może w tym też Ci pomóc? – położył dłoń na moim tyłku i puścił mi oczko. Ja stanęłam na palcach, tak aby dosięgnąć do jego twarzy. Pochyliłam się w stronę jego ucha.
- Chyba w twoich snach kochanie – zamruczałam mu wprost do ucha i lekko przygryzłam jego płatek, na co ten cicho jęknął ściskając mój pośladek. Hahahahaha, Nat, niezła jesteś. Stanęłam już normalnie i obróciłam się na pięcie. Zayn chwycił mnie za biodra.
- Dokąd się pani wybiera? Może pośnimy chwileczkę, hmmmm? – uśmiechnął się zawadiacko na co prychnęłam. Złapałam go za rękę i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Zdziwił mnie fakt, iż chłopak już nie stawiał żadnych oporów i szedł za mną. Jednakże po chwili zaczął pod nosem podszeptywać dość sprośne komentarze na mój temat.
- Zayn słońce, jaki masz problem? – rzuciłam trochę przesadnie groźnie bo chłopak aż się ode mnie odsunął. Czyżby zaczął się mną interesować, po tym jakże miłym wieczorze spędzonym razem? Nie wiem. Wiem tylko, że chłopak jest dobry w te klocki. I to jak dobry. Niall może się przy nim schować. I to bardzo głęboko.
- Um… Raczej nie – uśmiechnął się przyjaźnie i wyprzedzając mnie złapał mnie za rękę i ruszył w stronę schodów ciągnąc mnie za sobą. Boże, jak ten chłopak mnie zaskakuje. Wczoraj mnie mega zaskoczył, że jest taki dobry. Dzisiaj mnie zaskakuje. Postanówmy, że dziś już nie dam się zaskoczyć. A jednak. Z zamyśleń wyrwał mnie gwałtowny ból w okolicy prawej ręki. Co się okazało to dłoń chłopaka zacisnęła się mocnej wokół mojego nadgarstka gdy się zachwiał i zaczął spadać ze schodów. Oczywiście zamiast mnie puścić jeszcze mocniej mnie chwycił jakbym miała go utrzymać. Jego tok myślenia niekiedy mnie przeraża. Ale cóż ja miałam zrobić innego niż zlecieć z tych głupich schodów zaraz za nim? Ten człowiek zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Jeżeli jeszcze raz będzie chciał mnie zaciągnąć do swojej sypialni to CHYBA już nigdy w życiu się nie zgodzę. Po 1. Nie chce zrobić już 2 raz tego Niallowi, a po 2. Nie wiem co może być po 2. Może bym się skusiła na ten 2 raz, ale tylko gdybym dostała małe co nie co od Zayna. Byłoby ciekawie. Zanim się zorientowałam leżałam już… ummm… na czym ja leżałam? Zadarłam lekko głowę do góry i ujrzałam pode mną zmasakrowanego Zayna. Biedaczek, coś dużo razy na nim już dziś lądowałam. No dobra. Może nie dużo, 2 raz. Ale to dopiero 2 raz w życiu. Albo 3? A może 4? No dobra. Darujmy sobie to odliczanie. Podniosłam się szybko z chłopaka i usiadłam obok jego obolałego ciała. Hahahaha, powiedzmy że ja do najlżejszych nie należę. Chłopak odwrócił się na plecy i spojrzał na mnie.
- Nat.. Jakbyś nie zauważyła, to uratowałem Ci życie słońce. Może jakaś mała nagroda? – chłopak uśmiechnął się i dziwnie poruszał brwiami. Pochyliłam się nad nim i dałam mu buziaka w policzek, po czym podałam mu rękę żeby pomóc mu wstać. Gdy oboje już staliśmy byłam coraz bardziej zirytowana i zdenerwowana. Dlaczego brunet tak opóźnia nasze poszukiwanie mojego chłopaka? Nie czekając na chłopaka, szybkim krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Stanęłam w progu i zauważyłam blond czuprynę wystającą z nad stołu. Jak poparzona zaczęłam biec w stronę chłopaka. Gdy tylko zauważyłam że chłopak sprząta kawałki szkła odsunęłam się troszeczkę, ponieważ byłam boso a nie chciałam, żeby coś mi się wbiło.
- Niall, kochanie. Co się stało? – zapytałam chłopaka, gdy tylko wstał z podłogi. Chyba go wystraszyłam, bo ten aż podskoczył gdy się odezwałam.
- Och.. Nat. Nie śpisz już. Obudziłem Cię? – zapytał zmartwiony i spuścił głowę.
- Nie Niall. Sama się obudziłam i poszłam Cię szukać, ale nigdzie Cię nie było – uśmiechnęłam się, a moje policzki zaczęły mnie piec. Podeszłam do chłopaka, stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta. O Boże. Jakie one są perfekcyjne. Jak zresztą cały Nialler. Jest takim uroczym dzieckiem, które zaczyna się wszystkiego uczyć. Chłopak posadził mnie na blacie nie przestawiając mnie całować, jednakże jak już wygodnie się rozsiadłam rozłączył nasze usta.
- Co sobie pani życzy na śniadanie? – uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Um.. A co pan poleca? – moje policzki znów zaczęły mnie piec. Ugh… Jak ja nie lubię być tak nieśmiała. Choć nie zawsze taka jestem.
- Mnie – zadziornie się uśmiechnął, na co ja spuściłam głowę. Chłopak podszedł do mnie i podniósł mój podbródek, tak abym na niego spojrzała. Patrzyłam się prosto w jego niebieskie oczy, a on dał mi buziaka. Awwwwwww, jakie to było słodkie.
- No to może naleśniki? – uśmiechnął się do mnie i zaczął wyciągać potrzebne składniki. Po chwili gdy ciasto było już gotowe mój ukochany znów się odezwał.
- Idziemy dzisiaj na spacer z Harry’m i Caroline? – podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- Możemy iść, już dawno nigdzie razem nie byliśmy – uśmiechnęłam się, na co chłopak dał mi buziaka.
Po zjedzonym posiłku poszliśmy się przebrać, a później do Harry’ego i Carol powiedzieć im, że chętnie się z nimi gdzieś przejdziemy. Postanowiliśmy, że za 30 minut wychodzimy i najpierw pójdziemy do Starbucks napić się czegoś ciepłego, ponieważ pogoda dzisiaj nie była zachwycająca. Do wyjścia zostało jeszcze dużo czasu, więc z Niallem zasiedliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać telewizję. Po chwili dołączyli do nas jeszcze Zayn, Louis i Liam. Puściliśmy Eske i akurat leciała jedna z piosenek One Direction. A dokładniej Best Song Ever. Wszyscy zaczęliśmy się drzeć na cały dom i biegaliśmy po całym salonie jakby nam ktoś coś do picia dosypał. Oczywiście wynikiem tych wygłupów stłukliśmy wazon i przewróciliśmy głośnik. Ale to i tak małe straty jak na nich. Siedzieliśmy, cały czas śpiewając hity tych wakacji, które leciały w telewizji, aż przyszli Carol i Harry. Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy z domu. Ruszyliśmy do Starbucksa, po drodze chłopaki rozdali pare autografów i porobili sobie zdjęcia z fankami. Nie powiem, ale niektóre z nich były dużo ładniejsze ode mnie. Gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn całuje Nialla w policzek, zrobiło mi się trochę przykro. Nie chciałam, żeby Niall pogorszył swoje kontakty z fanami, ale to naprawdę był okropny widok. Gdy dziewczyny już poszły ruszyliśmy w dalszą drogę. W kawiarni było dość przytulnie. Jasnożółte ściany z dużymi obrazami przedstawiającymi Londyn tylko dodawały uroku temu miejscu. Zamówiliśmy wszyscy po kawie. Czekając na zamówienie Niall postanowił zrobić kilka zdjęć telefonem, bo stwierdził, że nie mamy jeszcze żadnego wspólnego zdjęcie. Harry i Carol też oczywiście poprosili, aby Niall zrobił im pare zdjęć. Było naprawdę miło.




Po jakiejś godzinie spędzonej w kawiarni poszliśmy się przejść po parku. Spędziliśmy razem na prawdę miło czas. Gdy wróciliśmy do domu, postanowiłam wziąć gorącą kąpiel. Poszłam do pokoju i zaczęłam szukać jakichś dresów. Jak już je znalazłam wzięłam bluzkę od Nialla i ruszyłam w stronę łazienki. Przed drzwiami Niall zastąpił mi drogę.
- Nat, może mógłbym pójść z Tobą? – zrobił minkę zbitego pieska. Wiedział, że tej minie się nie oprę.
- Nie Niall, nie dzisiaj – próbowałam na niego nie patrzeć, jednak gdy ten chwycił moją twarz dłońmi nie miałam jak uniknąć jego wzroku. Jak zrezygnowana prychnęłam ten wiedząc już, że wygrał wziął swoje dresy i wszedł za mną do łazienki. Zatkał korkiem spływ, puścił wodę i nalał płynu o zapachu różanym. Chłopak zaczął się rozbierać, a ja stałam i patrzałam na niego.
- Nat, czemu się nie rozbierasz? – zapytał zmartwiony. Po chwili odzyskałam rozumne myślenie i zaczęłam się rozbierać. Po chwili stałam przed blondynem w samej bieliźnie.
- Niall, nie patrz – zaczerwieniona spuściłam wzrok. Chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu kładąc brodę na moim ramieniu. Po chwili zaczął lekko całować mnie po karku, aby dodać mi otuchy. Ja stałam otępiała i się nie odzywałam. Pierwszy raz byłam aż tak skrępowana. Niall chyba to wyczuł i nie chciał, żebym się do tego zmuszała. Zostawił mnie i wyszedł z łazienki bez słowa. Zrobiło mi się głupio, bo przecież go kocham, a tak go potraktowałam. Szybko się umyłam i poszłam go poszukać.
Znalazłam go na tarasie, siedział i grał na gitarze. Lekko chrząknęłam. Chłopak przestał grać i odstawił gitarę obok fotela.
- Niall, przepraszam Cię. Ja… ja nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Ja Cię kocham i powinnam Ci ufać – spuściłam wzrok jakby moje stopy były aktualnie najciekawszą rzeczą na świecie. Blondyn złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach. Mocno mnie przytulił, a ja odwzajemniłam uścisk kładąc głowę w głębieniu jego szyi.

- Nic się nie stało kochanie – szepnął i pocałował mnie w głowę, to było słodkie z jego strony. Wieczór spędziliśmy właśnie na tarasie wtuleni w siebie. Gwiazdy dodawały uroku tej chwili. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam Niallowi na kolanach.
_________________________________________________________________________
Awwwww <3 Jesteście wspaniałe, 9 komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Kocham Was, jesteście niezastąpione <3 Zapraszam na bloga http://hej-swaggie.blogspot.com/ ;) Wiem, że jesteście wspaniałe i skomentujecie ;3 Jeszcze raz chcę Wam powiedzieć, że Was kocham <3 
MASSIVE THANK YOU <3