***
- Chciałbym się Ciebie zapytać czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją dziewczyną – teraz to ja dostałam
głupawki – mam chłopaka
- Nat, nie wygłupiaj się. To poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie
jednakże po chwili też zaczął się śmiać.
- Chodzi o to, że ja tak trochę… rysuje i czy chciałabyś mi może pomóc
wybrać jakiś obraz, który dałbym Perrie? – zapytał dość tchórzliwie, jakby bał
się że go wyśmieje. Ale było naprawdę słodkie z jego strony.
- Zayn, oczywiście, że Ci pomogę – przytuliłam mocno chłopaka, jakbym
chciała dodać mu otuchy. Razem z Zaynem poszliśmy do jego pokoju, w którym
pokazywał mi pełno swoich obrazów. Zaciekawił mnie jeden z nich. Była na nim
długowłosa blondynka w leniej białej sukience. Siedziała na łące otoczona
pięknymi niebeskimi bratkami.
- Czy to Perrie?-
zapytałam zauroczona tym pięknym obrazem. Zayn miał niesamowity talent.
-Nie Nat. To ty –
mówiąc to podszedł do mnie i lekko musnął moje usta. Szybko zareagowałam
odskakując od chłopaka – Umm.. Przepraszam.. Ja.. ja nie powinienem – spuścił
wzrok.
- Zayn, nic się nie
stało – uśmiechnęłam się do niego pocieszycielsko – zapomnijmy o tym – to
powiedziawszy znów zaczęłam oglądać obrazy mulata.
***
- Boże, żeby tylko nic jej nie było – usłyszałam zmartwiony
głos Carol. Poczułam, że ktoś cały czas trzyma mnie za rękę.
- Może lepiej jedźmy z nią do szpitala? A jeśli to coś
poważnego? – zauważył Liam. Nie chce jechać do żadnego szpitala. Głowa bolała
mnie potwornie, ale to na pewno przez alkohol. Trochę za bardzo zabalowałyśmy.
- Ej, budzi się! – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Gdy
powoli otworzyłam oczy ujrzałam wszystkich moich przyjaciół pochylonych nade
mną.
- Nat, wszystko dobrze? Jak się czujesz? – obok mnie
przysiadł Liam i wręczył mi szklankę z wodą. Zrobiłam łyka i od razu mi się
polepszyło.
- Czuje się dobrze, dziękuje – odpowiedziałam i uśmiechnęłam
się wesoło. Usiadłam, a obok mnie od razu znalazł się Niall do którego mocno
się przytuliłam. Jak ja kocham się do niego przytulać. Czuć, że jest obok. Że
nigdy mnie nie zostawi. To jak bardzo zakochałam się w tym blondynie jest nie
do pojęcia. Jest dla mnie całym światem. Nie ma go, nie ma mnie.
- Ja chyba pójdę spać – powiedziałam wszystkim – jestem już
zmęczona tym całym dniem. Dobranoc – wstałam i trochę się zachwiałam. Obok mnie
od razu pojawił się Niall i wziął mnie na ręce, zaniósł do pokoju i położył do
łóżka. Dalej dziwiła mnie siła, która była w tym chłopaku. Podnosił mnie jakbym
była piórkiem. Nie miał z tym żadnych problemów. Przyniósł mi do łóżka swoją
koszulkę i kazał się przebrać, a sam odwrócił się i czekał.
- Niall, czy mógłbyś mi pomóc z tymi spodniami? – rzuciłam marudnie,
bo od jakiejś minuty się już z nimi męczę. Chłopak złapał za nogawki i zaczął
ciągnąć w swoją stronę. Po chwili spodnie leżały już na ziemi. Ściągnęłam
bluzkę i byłam już w samej bieliźnie. Lekko się zarumieniłam kiedy Niall
odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Szybko przeciągnęłam bluzkę przez głowę.
Ściągnęłam stanik i rzuciłam go na podłogę.
- Niall, chodź już – zawołałam blondyna. Ten jak torpeda
znalazł się obok mnie i lekko pogładził mnie po włosach.
- Tak bardzo Cię kocham – szepnął i dał mi buziaka.
Pociągnęłam go za rękę tak żeby się położył. Mocno się do niego przytuliłam i
pocałowałam.
- Ja też Cię kocham – powiedziałam i uśmiechnęłam się przez
pocałunek.
- Chodź już spać – blondyn uśmiechnął i cmoknął mnie w usta.
- Nie chce mi się spać – znów zaczęłam marudzić jak małe
dziecko.
- A co chcesz robić?
- Być z Tobą – zarumieniona i uśmiechnięta ukryłam twarz w
jego torsie.
- Cały czas jesteś ze mną skarbie – pocałował mnie w czoło i
mocniej mnie przytulił. Po chwili już nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje,
ponieważ zasnęłam.
*Z perspektywy Niall’a*
Patrzyłem na dziewczynę, która słodko spała w moich
ramionach. Zakochałem się w niej po uszy i nigdy nie chciałbym jej stracić.
Kocham ją jak wariat. Gdy patrzę w jej niebieskie jak niebo oczy zatracam się. Kocham
jej głos, jej charakter ten miły i ten nie miły, kocham jak marszczy nosek jak
się złości, kocham jak kicha jak kot, kocham kiedy się o mnie martwi, kocham
jak mówi że mnie kocha, kocham ją całą. Każdy milimetr jej ciała. Nie wyobrażam
sobie życia bez tej małej osóbki.
***
Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Godzina 10:23. Nat
spała jak zabita. Nie będę jej budzić. Niech sobie dzisiaj odpocznie. Po cichu
wyszedłem z łóżka i na palcach udałem się do wyjścia z pokoju. Poszedłem do
kuchni, aby przygotować sobie jakieś jedzenie. Zaparzyłem wodę na kawę i
zrobiłem pare kanapek. Usiadłem przy stole i puściłem radio. Postanowiłem
zrobić Nat niespodziankę. Na pewno się ucieszy. Będzie ktoś ją musiał zająć
żeby się nie zorientowała że coś dla niej szykuje. Szybko zjadłem i wsadziłem
talerz do zmywarki po czym udałem się do pokoju Liama. Zapukałem, ale nikt nie
odpowiedział. Lekko uchyliłem drzwi i wsadziłem głowę. Liam spał jak zabity.
Nie będę go budził. Postanowiłem przejść się po pokojach i sprawdzić kto już
nie śpi. Po kolei pukałem do pokoju Hazzy i Carol, Zayna i Olgi. Wszyscy spali.
Został mi Lou. Zapukałem do pokoju i usłyszałem ciche proszę. Wszedłem do
środka i zastałem Louisa grzebiącego w szafie.
- Stary, mam do Ciebie prośbę – klepnąłem go po plecach.
- Dajesz – odwrócił się do mnie zakładając czystą koszulkę.
- Chcę zrobić Nat niespodziankę, ale nie chcę żeby się
zorientowała że coś się kroi – uśmiechnąłem się – czy mógłbyś się nią jakoś
zająć?
- No jasne – Lou uśmiechnął się zawiadacko i poruszał
dziwnie brwiami.
- Nie w ten sposób ośle – klepnąłem go w tył głowy żeby wybić
mu głupoty z tego pustego łba.
- Dobra stary. Bez nerwów. Zajmę ją czymś – uśmiechnął się
przyjacielsko i wyszedł z pokoju. Ja poszedłem do pokoju się przebrać. Wziąłem
portfel, okulary przeciwsłoneczne i kluczyki od auta i wyszedłem na dwór.
*Z perspektywy Louisa*
Siedziałem w kuchni. Czytałem gazetę co chwile chlipiąc
gorącą kawę, kiedy w kuchni znalazła się Nat.
- Dzień Dobry – uśmiechnąłem się do dziewczyny – kawy?
- Poproszę – uśmiechnęła się siadając na krześle obok
mojego. Nasypałem do kubka dwie łyżeczki kawy i zalałem wrzątkiem. Dolałem
mleka i razem z cukierniczką podałem kawę Tali pod nos.
- Dziękuje – powiedziała sypiąc sobie łyżeczkę cukry do
parującego napoju – Wiesz może gdzie jest Niall?
- Wychodził gdzieś rano. Powiedział że mamy się nie martwić –
uśmiechnąłem się przyjacielsko – może masz ochotę zrobić babeczki? Chłopaki się
ucieszą.
- Okej, czemu nie? – uśmiechnęła się do mnie i wzięła łyka
kawy – pójdę się przebrać.
Gdy dziewczyna zniknęła na szczycie schodów postanowiłem
przygotować wszystkie składniki na babeczki. Po chwili wróciła Tala w szarych
dresach i jak się nie myle koszulce Nialla. Słodko tak wyglądała. Na czubku
głowy miała koka. Bez makijażu wyglądała bardzo ładnie.
- Gotowa?
- Gotowa – uśmiechnęła się i wzięła z szafki przepis – okej,
więc najpierw trzeba utrzeć masło.
Wzięła miskę i wrzuciła do niej kostkę masła i zaczęła
miksować.
- Tomlinson, możesz pozbijać 3 jajka do szklanki?
- Jasne – wziąłem jedno jajko do ręki i walnąłem lekko o
szafkę. Niestety nie poszło tak jak sobie to zaplanowałem i jajko wylądowało na
podłodze.
- Boże, jaka z Ciebie ofiara – Nat strzeliła facepalma po
czym zaczęła się śmiać. Reszta roboty poszła nam szybko i prawie bezproblemowo.
Prawie dlatego, że była woja na mąkę, ale możemy to pominąć ponieważ to ja
musiałem to sprzątać. Gdy babeczki się już piekły ja sprzątałem, a Tala robiła
nam kawę mrożoną. Po 25 minutach kawa była już wypita, a babeczki w końcu się
upiekły.
*Z perspektywy Nathalie*
Okej, coś mi się wydaje że chłopaki coś kombinują. Nialla
nie ma, a Louis na siłe chce mnie czymś zaciekawić. Co chwile wymyśla co możemy
robić. Mam już tego dość. Nienawidzę sekretów, a tym bardziej niespodzianek.
Postanowiłam napisać do Niall’a.
Po paru minutach dostałam odpowiedź.
Nie miałam raczej po co już odpisywać, więc po prostu
rzuciłam się biegiem do pokoju i zaczęłam przeszukiwać szafę. Nie wiedziałam
jak się ubrać. Postanowiłam puścić sobie muzykę na uspokojenie. Podłączyłam
telefon do głośników i już po chwili leciałby pierwsze słowa piosenki Always Be
Together Little Mix. Później Pretend It’s OK, a jeszcze później Turn Your Face.
Trzy moje ulubione piosenki, które gdy tylko słyszałam, nic innego nie
istniało. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że Perrie to moja przyjaciółka.
Muszę wybrać się kiedyś na koncert. Pewnie się ucieszy. Ani nie wiem kiedy
zasnęłam. Obudziłam się po 3 godzinach. Serio tak długo spałam?
O kurde, sukienka. Zapomniałam. Postawiłam na czarnej w
kolorowe kwiatki do tego czarny żakiet.
Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam się aż tak
nie śpieszyć. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ściągnęłam ubrania i weszłam
do kabiny. Puściłam gorącą wodę i spryskałam nią swoje ciało. Nałożyłam na
gąbkę brzoskwiniowego żelu pod prysznic, który uwielbiałam. Na włosy zaś
nałożyłam truskawkowy szampon. Spłukałam pianę z mojego ciała i włosów i
wyszłam z pod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po
kosmetyczkę. Gdy wróciłam do łazienki umalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam
eyeliner. Wysuszyłam włosy i lekko pofalowałam lokówką. Była godzina 18:23.
Ubrałam się w sukienkę i zeszłam do salonu gdzie zastałam całą gromadkę oglądającą
mecz. Gdy weszłam wszystkie oczy skierowane były na mnie.
- Nat.. wyg.. wyglądasz bajecznie – wyjąkał Lou.
- Zgodzę się z Tomlinsonem – wytrzeszczył oczy Liam – jesteś
piękna.
Zarumieniłam się i usiadłam obok Zayna na kanapie. O 18:53
ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazał się
najprzystojniejszy człowiek na ziemi. Niall.
_______________________________________________________________________
Okej, więc teraz czas na mój malutki monolog. Wiem, że rozdział jest strasznie chaotyczny i trochę dziwny. Kompletnie nie mam weny. Codziennie obiecuję moim koleżanką, że rozdział zostanie dodany dzisiaj, a jednak go nie ma. Nie mogę dłużej już zwlekać i dodałam coś takiego. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny. Mam nadzieję, że jak najszybciej, ale zobaczymy jak tam z moją weną. Jutro i pojutrze mnie nie ma w domu, więc nie będę pisać. W piątek idę na This Is Us, więc w czwartek też nic nie naskrobię. Rozdział może będzie w weekend, ale nic nie obiecuję. Wszystko zależy od mojej nieszczęsnej weny. Kocham Was <3 x










