niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział #19

***
- Chciałbym się Ciebie zapytać czy chciałabyś …
- Nie Zayn, nie zostanę Twoją dziewczyną – teraz to ja dostałam głupawki – mam chłopaka
- Nat, nie wygłupiaj się. To poważna sprawa – spojrzał na mnie poważnie jednakże po chwili też zaczął się śmiać.
- Chodzi o to, że ja tak trochę… rysuje i czy chciałabyś mi może pomóc wybrać jakiś obraz, który dałbym Perrie? – zapytał dość tchórzliwie, jakby bał się że go wyśmieje. Ale było naprawdę słodkie z jego strony.
- Zayn, oczywiście, że Ci pomogę – przytuliłam mocno chłopaka, jakbym chciała dodać mu otuchy. Razem z Zaynem poszliśmy do jego pokoju, w którym pokazywał mi pełno swoich obrazów. Zaciekawił mnie jeden z nich. Była na nim długowłosa blondynka w leniej białej sukience. Siedziała na łące otoczona pięknymi niebeskimi bratkami.
- Czy to Perrie?- zapytałam zauroczona tym pięknym obrazem. Zayn miał niesamowity talent.
-Nie Nat. To ty – mówiąc to podszedł do mnie i lekko musnął moje usta. Szybko zareagowałam odskakując od chłopaka – Umm.. Przepraszam.. Ja.. ja nie powinienem – spuścił wzrok.
- Zayn, nic się nie stało – uśmiechnęłam się do niego pocieszycielsko – zapomnijmy o tym – to powiedziawszy znów zaczęłam oglądać obrazy mulata.
***
- Boże, żeby tylko nic jej nie było – usłyszałam zmartwiony głos Carol. Poczułam, że ktoś cały czas trzyma mnie za rękę.
- Może lepiej jedźmy z nią do szpitala? A jeśli to coś poważnego? – zauważył Liam. Nie chce jechać do żadnego szpitala. Głowa bolała mnie potwornie, ale to na pewno przez alkohol. Trochę za bardzo zabalowałyśmy.
- Ej, budzi się! – usłyszałam zmartwiony głos Nialla. Gdy powoli otworzyłam oczy ujrzałam wszystkich moich przyjaciół pochylonych nade mną.
- Nat, wszystko dobrze? Jak się czujesz? – obok mnie przysiadł Liam i wręczył mi szklankę z wodą. Zrobiłam łyka i od razu mi się polepszyło.
- Czuje się dobrze, dziękuje – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się wesoło. Usiadłam, a obok mnie od razu znalazł się Niall do którego mocno się przytuliłam. Jak ja kocham się do niego przytulać. Czuć, że jest obok. Że nigdy mnie nie zostawi. To jak bardzo zakochałam się w tym blondynie jest nie do pojęcia. Jest dla mnie całym światem. Nie ma go, nie ma mnie.
- Ja chyba pójdę spać – powiedziałam wszystkim – jestem już zmęczona tym całym dniem. Dobranoc – wstałam i trochę się zachwiałam. Obok mnie od razu pojawił się Niall i wziął mnie na ręce, zaniósł do pokoju i położył do łóżka. Dalej dziwiła mnie siła, która była w tym chłopaku. Podnosił mnie jakbym była piórkiem. Nie miał z tym żadnych problemów. Przyniósł mi do łóżka swoją koszulkę i kazał się przebrać, a sam odwrócił się i czekał.
- Niall, czy mógłbyś mi pomóc z tymi spodniami? – rzuciłam marudnie, bo od jakiejś minuty się już z nimi męczę. Chłopak złapał za nogawki i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Po chwili spodnie leżały już na ziemi. Ściągnęłam bluzkę i byłam już w samej bieliźnie. Lekko się zarumieniłam kiedy Niall odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Szybko przeciągnęłam bluzkę przez głowę. Ściągnęłam stanik i rzuciłam go na podłogę.
- Niall, chodź już – zawołałam blondyna. Ten jak torpeda znalazł się obok mnie i lekko pogładził mnie po włosach.
- Tak bardzo Cię kocham – szepnął i dał mi buziaka. Pociągnęłam go za rękę tak żeby się położył. Mocno się do niego przytuliłam i pocałowałam.
- Ja też Cię kocham – powiedziałam i uśmiechnęłam się przez pocałunek.
- Chodź już spać – blondyn uśmiechnął i cmoknął mnie w usta.
- Nie chce mi się spać – znów zaczęłam marudzić jak małe dziecko.
- A co chcesz robić?
- Być z Tobą – zarumieniona i uśmiechnięta ukryłam twarz w jego torsie.
- Cały czas jesteś ze mną skarbie – pocałował mnie w czoło i mocniej mnie przytulił. Po chwili już nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje, ponieważ zasnęłam.
*Z perspektywy Niall’a*
Patrzyłem na dziewczynę, która słodko spała w moich ramionach. Zakochałem się w niej po uszy i nigdy nie chciałbym jej stracić. Kocham ją jak wariat. Gdy patrzę w jej niebieskie jak niebo oczy zatracam się. Kocham jej głos, jej charakter ten miły i ten nie miły, kocham jak marszczy nosek jak się złości, kocham jak kicha jak kot, kocham kiedy się o mnie martwi, kocham jak mówi że mnie kocha, kocham ją całą. Każdy milimetr jej ciała. Nie wyobrażam sobie życia bez tej małej osóbki.
***
Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Godzina 10:23. Nat spała jak zabita. Nie będę jej budzić. Niech sobie dzisiaj odpocznie. Po cichu wyszedłem z łóżka i na palcach udałem się do wyjścia z pokoju. Poszedłem do kuchni, aby przygotować sobie jakieś jedzenie. Zaparzyłem wodę na kawę i zrobiłem pare kanapek. Usiadłem przy stole i puściłem radio. Postanowiłem zrobić Nat niespodziankę. Na pewno się ucieszy. Będzie ktoś ją musiał zająć żeby się nie zorientowała że coś dla niej szykuje. Szybko zjadłem i wsadziłem talerz do zmywarki po czym udałem się do pokoju Liama. Zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Lekko uchyliłem drzwi i wsadziłem głowę. Liam spał jak zabity. Nie będę go budził. Postanowiłem przejść się po pokojach i sprawdzić kto już nie śpi. Po kolei pukałem do pokoju Hazzy i Carol, Zayna i Olgi. Wszyscy spali. Został mi Lou. Zapukałem do pokoju i usłyszałem ciche proszę. Wszedłem do środka i zastałem Louisa grzebiącego w szafie.
- Stary, mam do Ciebie prośbę – klepnąłem go po plecach.
- Dajesz – odwrócił się do mnie zakładając czystą koszulkę.
- Chcę zrobić Nat niespodziankę, ale nie chcę żeby się zorientowała że coś się kroi – uśmiechnąłem się – czy mógłbyś się nią jakoś zająć?
- No jasne – Lou uśmiechnął się zawiadacko i poruszał dziwnie brwiami.
- Nie w ten sposób ośle – klepnąłem go w tył głowy żeby wybić mu głupoty z tego pustego łba.
- Dobra stary. Bez nerwów. Zajmę ją czymś – uśmiechnął się przyjacielsko i wyszedł z pokoju. Ja poszedłem do pokoju się przebrać. Wziąłem portfel, okulary przeciwsłoneczne i kluczyki od auta i wyszedłem na dwór.
*Z perspektywy Louisa*
Siedziałem w kuchni. Czytałem gazetę co chwile chlipiąc gorącą kawę, kiedy w kuchni znalazła się Nat.
- Dzień Dobry – uśmiechnąłem się do dziewczyny – kawy?
- Poproszę – uśmiechnęła się siadając na krześle obok mojego. Nasypałem do kubka dwie łyżeczki kawy i zalałem wrzątkiem. Dolałem mleka i razem z cukierniczką podałem kawę Tali pod nos.
- Dziękuje – powiedziała sypiąc sobie łyżeczkę cukry do parującego napoju – Wiesz może gdzie jest Niall?
- Wychodził gdzieś rano. Powiedział że mamy się nie martwić – uśmiechnąłem się przyjacielsko – może masz ochotę zrobić babeczki? Chłopaki się ucieszą.
- Okej, czemu nie? – uśmiechnęła się do mnie i wzięła łyka kawy – pójdę się przebrać.
Gdy dziewczyna zniknęła na szczycie schodów postanowiłem przygotować wszystkie składniki na babeczki. Po chwili wróciła Tala w szarych dresach i jak się nie myle koszulce Nialla. Słodko tak wyglądała. Na czubku głowy miała koka. Bez makijażu wyglądała bardzo ładnie.
- Gotowa?
- Gotowa – uśmiechnęła się i wzięła z szafki przepis – okej, więc najpierw trzeba utrzeć masło.
Wzięła miskę i wrzuciła do niej kostkę masła i zaczęła miksować.
- Tomlinson, możesz pozbijać 3 jajka do szklanki?
- Jasne – wziąłem jedno jajko do ręki i walnąłem lekko o szafkę. Niestety nie poszło tak jak sobie to zaplanowałem i jajko wylądowało na podłodze.
- Boże, jaka z Ciebie ofiara – Nat strzeliła facepalma po czym zaczęła się śmiać. Reszta roboty poszła nam szybko i prawie bezproblemowo. Prawie dlatego, że była woja na mąkę, ale możemy to pominąć ponieważ to ja musiałem to sprzątać. Gdy babeczki się już piekły ja sprzątałem, a Tala robiła nam kawę mrożoną. Po 25 minutach kawa była już wypita, a babeczki w końcu się upiekły.
*Z perspektywy Nathalie*
Okej, coś mi się wydaje że chłopaki coś kombinują. Nialla nie ma, a Louis na siłe chce mnie czymś zaciekawić. Co chwile wymyśla co możemy robić. Mam już tego dość. Nienawidzę sekretów, a tym bardziej niespodzianek. Postanowiłam napisać do Niall’a.



Po paru minutach dostałam odpowiedź.



Nie miałam raczej po co już odpisywać, więc po prostu rzuciłam się biegiem do pokoju i zaczęłam przeszukiwać szafę. Nie wiedziałam jak się ubrać. Postanowiłam puścić sobie muzykę na uspokojenie. Podłączyłam telefon do głośników i już po chwili leciałby pierwsze słowa piosenki Always Be Together Little Mix. Później Pretend It’s OK, a jeszcze później Turn Your Face. Trzy moje ulubione piosenki, które gdy tylko słyszałam, nic innego nie istniało. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że Perrie to moja przyjaciółka. Muszę wybrać się kiedyś na koncert. Pewnie się ucieszy. Ani nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po 3 godzinach. Serio tak długo spałam?
O kurde, sukienka. Zapomniałam. Postawiłam na czarnej w kolorowe kwiatki do tego czarny żakiet.


Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam się aż tak nie śpieszyć. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ściągnęłam ubrania i weszłam do kabiny. Puściłam gorącą wodę i spryskałam nią swoje ciało. Nałożyłam na gąbkę brzoskwiniowego żelu pod prysznic, który uwielbiałam. Na włosy zaś nałożyłam truskawkowy szampon. Spłukałam pianę z mojego ciała i włosów i wyszłam z pod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po kosmetyczkę. Gdy wróciłam do łazienki umalowałam rzęsy tuszem i nałożyłam eyeliner. Wysuszyłam włosy i lekko pofalowałam lokówką. Była godzina 18:23. Ubrałam się w sukienkę i zeszłam do salonu gdzie zastałam całą gromadkę oglądającą mecz. Gdy weszłam wszystkie oczy skierowane były na mnie.
- Nat.. wyg.. wyglądasz bajecznie – wyjąkał Lou.
- Zgodzę się z Tomlinsonem – wytrzeszczył oczy Liam – jesteś piękna.

Zarumieniłam się i usiadłam obok Zayna na kanapie. O 18:53 ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazał się najprzystojniejszy człowiek na ziemi. Niall.
_______________________________________________________________________
Okej, więc teraz czas na mój malutki monolog. Wiem, że rozdział jest strasznie chaotyczny i trochę dziwny. Kompletnie nie mam weny. Codziennie obiecuję moim koleżanką, że rozdział zostanie dodany dzisiaj, a jednak go nie ma. Nie mogę dłużej już zwlekać i dodałam coś takiego. Mam nadzieję, że choć trochę się Wam spodoba. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny. Mam nadzieję, że jak najszybciej, ale zobaczymy jak tam z moją weną. Jutro i pojutrze mnie nie ma w domu, więc nie będę pisać. W piątek idę na This Is Us, więc w czwartek też nic nie naskrobię. Rozdział może będzie w weekend, ale nic nie obiecuję. Wszystko zależy od mojej nieszczęsnej weny. Kocham Was <3 x

2 komentarze:

  1. Kocham Cię i Twoje opowiadanie! ♥ ♥ ♥
    Błagam miej tą wenę jak najdłużej! <3
    You know who I am :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział ! Czekam na następny i życzę weny ;3

    OdpowiedzUsuń