***
Następnego ranka obudziłam się
dość wcześnie. Już za dwa dni jedziemy do mamy Niall’a, coraz bardziej martwi
mnie to spotkanie. A tak w ogóle gdzie jest Niall? Postanowiłam iść go
poszukać. Szybciutko przebrałam się w pierwsze dresy, które znalazłam w szafie
i zbiegłam do kuchni. Tam też go nie ma? To jest już dość dziwne. Nialla nie ma
w kuchni? Zaczęłam biegać po całym domu w poszukiwaniu mojego chłopaka, jednak
nigdzie go nie znalazłam. Coraz bardziej zmartwiona wpadłam bez pukania do
pokoju Zayna. Jasne. Ten oczywiście jeszcze śpi. Żeby jak najszybciej go
obudzić, wskoczyłam na niego i zaczęłam nim energicznie potrząsać.
- ZAYN! NIALLA NIE MA! MARTWIĘ
SIĘ! POMÓŻ MI GO SZUKAĆ! BŁAGAM! – zaczęłam wręcz błagalnie krzyczeć. Chłopak
wyczuwszy mój niepokój podniósł się z wygodnego leżyska i podszedł do szafy. Na
moje szczęście nie spał dziś nago jak to miał w zwyczaju. Nie żebym go
podglądała czy coś. Z resztą nie ważne. Teraz najważniejsze było znalezienie
mojego kochanego głodomorka.
- ZAYN! BŁAGAM, POŚPIESZ SIĘ! –
zaczęłam skakać obok chłopaka żeby ten jakoś przyśpieszył, jednak ten nic sobie
z tego nie robiąc poszedł pościelić łóżko. Jasne. Ciekawe od kiedy on był takim
czyściochem? Już wiem, od nigdy. Coś mi to śmierdzi. I to wcale nie brudne
skarpety bruneta. Korzystając z okazji w której chłopak sięgał po kołdrę,
poprzednio rozpędzając się wskoczyłam na jego plecy. Ten nie spodziewając się
ataku runął na łóżko, a ja razem z nim.
- Um… Nat. Nie żeby coś, ale CZY
MOGŁABYŚ ZE MNIE ZEJŚĆ?
- A czemuż to? Mamy przecież dużo
czasu, możemy tak sobie poleżeć. Mi jest bardzo wygodnie – pozwoliłam sobie na
triumfujący uśmieszek kiedy poczułam jak chłopak się podnosi. Gdy był już w
pozycji siedzącej postanowiłam zejść z jego pleców. Jednak coś mnie blokowało.
Dobra. Nie coś, ręce Zayna umieszczone na moich udach. Coś mi się wydaje, że on
nie chce w ogóle pomóc mi w poszukiwaniu Nialla.
- Zayn, cholera! Nie denerwuj
mnie, albo idziesz ze mną szukać Nialla, albo pójdę do Louisa!
Ten nie czekając ani chwilę
puścił moje nogi. Nie byłam przygotowana na to, że mnie puści więc w wyniku
tego runęłam tyłkiem na ziemie. Zayn jak torpeda znalazł się przy mnie i pomógł
mi wstać. Nie powiem, ale naprawdę jest dzisiaj tak pomocny jak nie wiem.
Czujecie ten sarkazm? Gdy czułam już grunt pod nogami puściłam rękę chłopaka i
otrzepałam sobie zadek.
- Może w tym też Ci pomóc? –
położył dłoń na moim tyłku i puścił mi oczko. Ja stanęłam na palcach, tak aby
dosięgnąć do jego twarzy. Pochyliłam się w stronę jego ucha.
- Chyba w twoich snach kochanie –
zamruczałam mu wprost do ucha i lekko przygryzłam jego płatek, na co ten cicho
jęknął ściskając mój pośladek. Hahahahaha, Nat, niezła jesteś. Stanęłam już
normalnie i obróciłam się na pięcie. Zayn chwycił mnie za biodra.
- Dokąd się pani wybiera? Może
pośnimy chwileczkę, hmmmm? – uśmiechnął się zawadiacko na co prychnęłam.
Złapałam go za rękę i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Zdziwił mnie fakt, iż
chłopak już nie stawiał żadnych oporów i szedł za mną. Jednakże po chwili
zaczął pod nosem podszeptywać dość sprośne komentarze na mój temat.
- Zayn słońce, jaki masz problem?
– rzuciłam trochę przesadnie groźnie bo chłopak aż się ode mnie odsunął. Czyżby
zaczął się mną interesować, po tym jakże miłym wieczorze spędzonym razem? Nie
wiem. Wiem tylko, że chłopak jest dobry w te klocki. I to jak dobry. Niall może
się przy nim schować. I to bardzo głęboko.
- Um… Raczej nie – uśmiechnął się
przyjaźnie i wyprzedzając mnie złapał mnie za rękę i ruszył w stronę schodów
ciągnąc mnie za sobą. Boże, jak ten chłopak mnie zaskakuje. Wczoraj mnie mega
zaskoczył, że jest taki dobry. Dzisiaj mnie zaskakuje. Postanówmy, że dziś już
nie dam się zaskoczyć. A jednak. Z zamyśleń wyrwał mnie gwałtowny ból w okolicy
prawej ręki. Co się okazało to dłoń chłopaka zacisnęła się mocnej wokół mojego
nadgarstka gdy się zachwiał i zaczął spadać ze schodów. Oczywiście zamiast mnie
puścić jeszcze mocniej mnie chwycił jakbym miała go utrzymać. Jego tok myślenia
niekiedy mnie przeraża. Ale cóż ja miałam zrobić innego niż zlecieć z tych
głupich schodów zaraz za nim? Ten człowiek zaczyna mnie coraz bardziej
irytować. Jeżeli jeszcze raz będzie chciał mnie zaciągnąć do swojej sypialni to
CHYBA już nigdy w życiu się nie zgodzę. Po 1. Nie chce zrobić już 2 raz tego
Niallowi, a po 2. Nie wiem co może być po 2. Może bym się skusiła na ten 2 raz,
ale tylko gdybym dostała małe co nie co od Zayna. Byłoby ciekawie. Zanim się
zorientowałam leżałam już… ummm… na czym ja leżałam? Zadarłam lekko głowę do
góry i ujrzałam pode mną zmasakrowanego Zayna. Biedaczek, coś dużo razy na nim
już dziś lądowałam. No dobra. Może nie dużo, 2 raz. Ale to dopiero 2 raz w
życiu. Albo 3? A może 4? No dobra. Darujmy sobie to odliczanie. Podniosłam się
szybko z chłopaka i usiadłam obok jego obolałego ciała. Hahahaha, powiedzmy że
ja do najlżejszych nie należę. Chłopak odwrócił się na plecy i spojrzał na
mnie.
- Nat.. Jakbyś nie zauważyła, to
uratowałem Ci życie słońce. Może jakaś mała nagroda? – chłopak uśmiechnął się i
dziwnie poruszał brwiami. Pochyliłam się nad nim i dałam mu buziaka w policzek,
po czym podałam mu rękę żeby pomóc mu wstać. Gdy oboje już staliśmy byłam coraz
bardziej zirytowana i zdenerwowana. Dlaczego brunet tak opóźnia nasze
poszukiwanie mojego chłopaka? Nie czekając na chłopaka, szybkim krokiem
ruszyłam w stronę kuchni. Stanęłam w progu i zauważyłam blond czuprynę
wystającą z nad stołu. Jak poparzona zaczęłam biec w stronę chłopaka. Gdy tylko
zauważyłam że chłopak sprząta kawałki szkła odsunęłam się troszeczkę, ponieważ
byłam boso a nie chciałam, żeby coś mi się wbiło.
- Niall, kochanie. Co się stało?
– zapytałam chłopaka, gdy tylko wstał z podłogi. Chyba go wystraszyłam, bo ten
aż podskoczył gdy się odezwałam.
- Och.. Nat. Nie śpisz już.
Obudziłem Cię? – zapytał zmartwiony i spuścił głowę.
- Nie Niall. Sama się obudziłam i
poszłam Cię szukać, ale nigdzie Cię nie było – uśmiechnęłam się, a moje
policzki zaczęły mnie piec. Podeszłam do chłopaka, stanęłam na palcach i
złączyłam nasze usta. O Boże. Jakie one są perfekcyjne. Jak zresztą cały
Nialler. Jest takim uroczym dzieckiem, które zaczyna się wszystkiego uczyć.
Chłopak posadził mnie na blacie nie przestawiając mnie całować, jednakże jak
już wygodnie się rozsiadłam rozłączył nasze usta.
- Co sobie pani życzy na śniadanie?
– uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Um.. A co pan poleca? – moje
policzki znów zaczęły mnie piec. Ugh… Jak ja nie lubię być tak nieśmiała. Choć
nie zawsze taka jestem.
- Mnie – zadziornie się
uśmiechnął, na co ja spuściłam głowę. Chłopak podszedł do mnie i podniósł mój
podbródek, tak abym na niego spojrzała. Patrzyłam się prosto w jego niebieskie
oczy, a on dał mi buziaka. Awwwwwww, jakie to było słodkie.
- No to może naleśniki? –
uśmiechnął się do mnie i zaczął wyciągać potrzebne składniki. Po chwili gdy
ciasto było już gotowe mój ukochany znów się odezwał.
- Idziemy dzisiaj na spacer z
Harry’m i Caroline? – podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- Możemy iść, już dawno nigdzie
razem nie byliśmy – uśmiechnęłam się, na co chłopak dał mi buziaka.
Po zjedzonym posiłku poszliśmy
się przebrać, a później do Harry’ego i Carol powiedzieć im, że chętnie się z
nimi gdzieś przejdziemy. Postanowiliśmy, że za 30 minut wychodzimy i najpierw
pójdziemy do Starbucks napić się czegoś ciepłego, ponieważ pogoda dzisiaj nie
była zachwycająca. Do wyjścia zostało jeszcze dużo czasu, więc z Niallem
zasiedliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać telewizję. Po chwili dołączyli do
nas jeszcze Zayn, Louis i Liam. Puściliśmy Eske i akurat leciała jedna z
piosenek One Direction. A dokładniej Best Song Ever. Wszyscy zaczęliśmy się
drzeć na cały dom i biegaliśmy po całym salonie jakby nam ktoś coś do picia
dosypał. Oczywiście wynikiem tych wygłupów stłukliśmy wazon i przewróciliśmy
głośnik. Ale to i tak małe straty jak na nich. Siedzieliśmy, cały czas
śpiewając hity tych wakacji, które leciały w telewizji, aż przyszli Carol i
Harry. Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy z domu. Ruszyliśmy do Starbucksa, po
drodze chłopaki rozdali pare autografów i porobili sobie zdjęcia z fankami. Nie
powiem, ale niektóre z nich były dużo ładniejsze ode mnie. Gdy zobaczyłam jak
jedna z dziewczyn całuje Nialla w policzek, zrobiło mi się trochę przykro. Nie
chciałam, żeby Niall pogorszył swoje kontakty z fanami, ale to naprawdę był
okropny widok. Gdy dziewczyny już poszły ruszyliśmy w dalszą drogę. W kawiarni
było dość przytulnie. Jasnożółte ściany z dużymi obrazami przedstawiającymi
Londyn tylko dodawały uroku temu miejscu. Zamówiliśmy wszyscy po kawie.
Czekając na zamówienie Niall postanowił zrobić kilka zdjęć telefonem, bo
stwierdził, że nie mamy jeszcze żadnego wspólnego zdjęcie. Harry i Carol też
oczywiście poprosili, aby Niall zrobił im pare zdjęć. Było naprawdę miło.
Po jakiejś godzinie spędzonej w
kawiarni poszliśmy się przejść po parku. Spędziliśmy razem na prawdę miło czas.
Gdy wróciliśmy do domu, postanowiłam wziąć gorącą kąpiel. Poszłam do pokoju i
zaczęłam szukać jakichś dresów. Jak już je znalazłam wzięłam bluzkę od Nialla i
ruszyłam w stronę łazienki. Przed drzwiami Niall zastąpił mi drogę.
- Nat, może mógłbym pójść z Tobą?
– zrobił minkę zbitego pieska. Wiedział, że tej minie się nie oprę.
- Nie Niall, nie dzisiaj –
próbowałam na niego nie patrzeć, jednak gdy ten chwycił moją twarz dłońmi nie
miałam jak uniknąć jego wzroku. Jak zrezygnowana prychnęłam ten wiedząc już, że
wygrał wziął swoje dresy i wszedł za mną do łazienki. Zatkał korkiem spływ,
puścił wodę i nalał płynu o zapachu różanym. Chłopak zaczął się rozbierać, a ja
stałam i patrzałam na niego.
- Nat, czemu się nie rozbierasz? –
zapytał zmartwiony. Po chwili odzyskałam rozumne myślenie i zaczęłam się
rozbierać. Po chwili stałam przed blondynem w samej bieliźnie.
- Niall, nie patrz –
zaczerwieniona spuściłam wzrok. Chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu
kładąc brodę na moim ramieniu. Po chwili zaczął lekko całować mnie po karku,
aby dodać mi otuchy. Ja stałam otępiała i się nie odzywałam. Pierwszy raz byłam
aż tak skrępowana. Niall chyba to wyczuł i nie chciał, żebym się do tego
zmuszała. Zostawił mnie i wyszedł z łazienki bez słowa. Zrobiło mi się głupio,
bo przecież go kocham, a tak go potraktowałam. Szybko się umyłam i poszłam go
poszukać.
Znalazłam go na tarasie, siedział
i grał na gitarze. Lekko chrząknęłam. Chłopak przestał grać i odstawił gitarę
obok fotela.
- Niall, przepraszam Cię. Ja… ja
nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Ja Cię kocham i powinnam Ci ufać – spuściłam wzrok
jakby moje stopy były aktualnie najciekawszą rzeczą na świecie. Blondyn złapał
mnie za rękę i pociągnął do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach.
Mocno mnie przytulił, a ja odwzajemniłam uścisk kładąc głowę w głębieniu jego
szyi.
- Nic się nie stało kochanie –
szepnął i pocałował mnie w głowę, to było słodkie z jego strony. Wieczór
spędziliśmy właśnie na tarasie wtuleni w siebie. Gwiazdy dodawały uroku tej
chwili. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam Niallowi na kolanach.
_________________________________________________________________________
Awwwww <3 Jesteście wspaniałe, 9 komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Kocham Was, jesteście niezastąpione <3 Zapraszam na bloga http://hej-swaggie.blogspot.com/ ;) Wiem, że jesteście wspaniałe i skomentujecie ;3 Jeszcze raz chcę Wam powiedzieć, że Was kocham <3
MASSIVE THANK YOU <3



Moja reakcja: Hahahahahahahaha itd. xD
OdpowiedzUsuńA potem: Awwwwww ;3
Ten rozdział jest super i BOHATEROWIE ;D
Kocham Cię ! Pisz szybko następny rozdział ! ;**
<33333
Boże ♥ trzy razy , trzy razy myślałam , że będzie scenka +18 i dupa . Dzieki siostra dzięki . A co do imagina . ahdjhsjhsfdjkghfdkjghfjkghjdkgjkghjdkfhgkshfdkfh ♥ No chooooooooooleraaaaaa :*:*:* BISTY JEST BISTYYYY ! ♥
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział! Pisz szybko następny <3 :*
OdpowiedzUsuńBoże boże bożenko zrobię Ci spam.
OdpowiedzUsuńKocham Cię hahahahaa
OdpowiedzUsuń<3 <3 <3
OdpowiedzUsuńPrzywalę Ci jak nie będziesz regularnie dodawać rozdziałów HahAhAhAhhAH :*
OdpowiedzUsuń