środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział #17

***
Następnego ranka obudziłam się dość wcześnie. Już za dwa dni jedziemy do mamy Niall’a, coraz bardziej martwi mnie to spotkanie. A tak w ogóle gdzie jest Niall? Postanowiłam iść go poszukać. Szybciutko przebrałam się w pierwsze dresy, które znalazłam w szafie i zbiegłam do kuchni. Tam też go nie ma? To jest już dość dziwne. Nialla nie ma w kuchni? Zaczęłam biegać po całym domu w poszukiwaniu mojego chłopaka, jednak nigdzie go nie znalazłam. Coraz bardziej zmartwiona wpadłam bez pukania do pokoju Zayna. Jasne. Ten oczywiście jeszcze śpi. Żeby jak najszybciej go obudzić, wskoczyłam na niego i zaczęłam nim energicznie potrząsać.
- ZAYN! NIALLA NIE MA! MARTWIĘ SIĘ! POMÓŻ MI GO SZUKAĆ! BŁAGAM! – zaczęłam wręcz błagalnie krzyczeć. Chłopak wyczuwszy mój niepokój podniósł się z wygodnego leżyska i podszedł do szafy. Na moje szczęście nie spał dziś nago jak to miał w zwyczaju. Nie żebym go podglądała czy coś. Z resztą nie ważne. Teraz najważniejsze było znalezienie mojego kochanego głodomorka.
- ZAYN! BŁAGAM, POŚPIESZ SIĘ! – zaczęłam skakać obok chłopaka żeby ten jakoś przyśpieszył, jednak ten nic sobie z tego nie robiąc poszedł pościelić łóżko. Jasne. Ciekawe od kiedy on był takim czyściochem? Już wiem, od nigdy. Coś mi to śmierdzi. I to wcale nie brudne skarpety bruneta. Korzystając z okazji w której chłopak sięgał po kołdrę, poprzednio rozpędzając się wskoczyłam na jego plecy. Ten nie spodziewając się ataku runął na łóżko, a ja razem z nim.
- Um… Nat. Nie żeby coś, ale CZY MOGŁABYŚ ZE MNIE ZEJŚĆ?
- A czemuż to? Mamy przecież dużo czasu, możemy tak sobie poleżeć. Mi jest bardzo wygodnie – pozwoliłam sobie na triumfujący uśmieszek kiedy poczułam jak chłopak się podnosi. Gdy był już w pozycji siedzącej postanowiłam zejść z jego pleców. Jednak coś mnie blokowało. Dobra. Nie coś, ręce Zayna umieszczone na moich udach. Coś mi się wydaje, że on nie chce w ogóle pomóc mi w poszukiwaniu Nialla.
- Zayn, cholera! Nie denerwuj mnie, albo idziesz ze mną szukać Nialla, albo pójdę do Louisa!
Ten nie czekając ani chwilę puścił moje nogi. Nie byłam przygotowana na to, że mnie puści więc w wyniku tego runęłam tyłkiem na ziemie. Zayn jak torpeda znalazł się przy mnie i pomógł mi wstać. Nie powiem, ale naprawdę jest dzisiaj tak pomocny jak nie wiem. Czujecie ten sarkazm? Gdy czułam już grunt pod nogami puściłam rękę chłopaka i otrzepałam sobie zadek.
- Może w tym też Ci pomóc? – położył dłoń na moim tyłku i puścił mi oczko. Ja stanęłam na palcach, tak aby dosięgnąć do jego twarzy. Pochyliłam się w stronę jego ucha.
- Chyba w twoich snach kochanie – zamruczałam mu wprost do ucha i lekko przygryzłam jego płatek, na co ten cicho jęknął ściskając mój pośladek. Hahahahaha, Nat, niezła jesteś. Stanęłam już normalnie i obróciłam się na pięcie. Zayn chwycił mnie za biodra.
- Dokąd się pani wybiera? Może pośnimy chwileczkę, hmmmm? – uśmiechnął się zawadiacko na co prychnęłam. Złapałam go za rękę i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi. Zdziwił mnie fakt, iż chłopak już nie stawiał żadnych oporów i szedł za mną. Jednakże po chwili zaczął pod nosem podszeptywać dość sprośne komentarze na mój temat.
- Zayn słońce, jaki masz problem? – rzuciłam trochę przesadnie groźnie bo chłopak aż się ode mnie odsunął. Czyżby zaczął się mną interesować, po tym jakże miłym wieczorze spędzonym razem? Nie wiem. Wiem tylko, że chłopak jest dobry w te klocki. I to jak dobry. Niall może się przy nim schować. I to bardzo głęboko.
- Um… Raczej nie – uśmiechnął się przyjaźnie i wyprzedzając mnie złapał mnie za rękę i ruszył w stronę schodów ciągnąc mnie za sobą. Boże, jak ten chłopak mnie zaskakuje. Wczoraj mnie mega zaskoczył, że jest taki dobry. Dzisiaj mnie zaskakuje. Postanówmy, że dziś już nie dam się zaskoczyć. A jednak. Z zamyśleń wyrwał mnie gwałtowny ból w okolicy prawej ręki. Co się okazało to dłoń chłopaka zacisnęła się mocnej wokół mojego nadgarstka gdy się zachwiał i zaczął spadać ze schodów. Oczywiście zamiast mnie puścić jeszcze mocniej mnie chwycił jakbym miała go utrzymać. Jego tok myślenia niekiedy mnie przeraża. Ale cóż ja miałam zrobić innego niż zlecieć z tych głupich schodów zaraz za nim? Ten człowiek zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Jeżeli jeszcze raz będzie chciał mnie zaciągnąć do swojej sypialni to CHYBA już nigdy w życiu się nie zgodzę. Po 1. Nie chce zrobić już 2 raz tego Niallowi, a po 2. Nie wiem co może być po 2. Może bym się skusiła na ten 2 raz, ale tylko gdybym dostała małe co nie co od Zayna. Byłoby ciekawie. Zanim się zorientowałam leżałam już… ummm… na czym ja leżałam? Zadarłam lekko głowę do góry i ujrzałam pode mną zmasakrowanego Zayna. Biedaczek, coś dużo razy na nim już dziś lądowałam. No dobra. Może nie dużo, 2 raz. Ale to dopiero 2 raz w życiu. Albo 3? A może 4? No dobra. Darujmy sobie to odliczanie. Podniosłam się szybko z chłopaka i usiadłam obok jego obolałego ciała. Hahahaha, powiedzmy że ja do najlżejszych nie należę. Chłopak odwrócił się na plecy i spojrzał na mnie.
- Nat.. Jakbyś nie zauważyła, to uratowałem Ci życie słońce. Może jakaś mała nagroda? – chłopak uśmiechnął się i dziwnie poruszał brwiami. Pochyliłam się nad nim i dałam mu buziaka w policzek, po czym podałam mu rękę żeby pomóc mu wstać. Gdy oboje już staliśmy byłam coraz bardziej zirytowana i zdenerwowana. Dlaczego brunet tak opóźnia nasze poszukiwanie mojego chłopaka? Nie czekając na chłopaka, szybkim krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Stanęłam w progu i zauważyłam blond czuprynę wystającą z nad stołu. Jak poparzona zaczęłam biec w stronę chłopaka. Gdy tylko zauważyłam że chłopak sprząta kawałki szkła odsunęłam się troszeczkę, ponieważ byłam boso a nie chciałam, żeby coś mi się wbiło.
- Niall, kochanie. Co się stało? – zapytałam chłopaka, gdy tylko wstał z podłogi. Chyba go wystraszyłam, bo ten aż podskoczył gdy się odezwałam.
- Och.. Nat. Nie śpisz już. Obudziłem Cię? – zapytał zmartwiony i spuścił głowę.
- Nie Niall. Sama się obudziłam i poszłam Cię szukać, ale nigdzie Cię nie było – uśmiechnęłam się, a moje policzki zaczęły mnie piec. Podeszłam do chłopaka, stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta. O Boże. Jakie one są perfekcyjne. Jak zresztą cały Nialler. Jest takim uroczym dzieckiem, które zaczyna się wszystkiego uczyć. Chłopak posadził mnie na blacie nie przestawiając mnie całować, jednakże jak już wygodnie się rozsiadłam rozłączył nasze usta.
- Co sobie pani życzy na śniadanie? – uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Um.. A co pan poleca? – moje policzki znów zaczęły mnie piec. Ugh… Jak ja nie lubię być tak nieśmiała. Choć nie zawsze taka jestem.
- Mnie – zadziornie się uśmiechnął, na co ja spuściłam głowę. Chłopak podszedł do mnie i podniósł mój podbródek, tak abym na niego spojrzała. Patrzyłam się prosto w jego niebieskie oczy, a on dał mi buziaka. Awwwwwww, jakie to było słodkie.
- No to może naleśniki? – uśmiechnął się do mnie i zaczął wyciągać potrzebne składniki. Po chwili gdy ciasto było już gotowe mój ukochany znów się odezwał.
- Idziemy dzisiaj na spacer z Harry’m i Caroline? – podszedł do mnie i złapał mnie za ręce.
- Możemy iść, już dawno nigdzie razem nie byliśmy – uśmiechnęłam się, na co chłopak dał mi buziaka.
Po zjedzonym posiłku poszliśmy się przebrać, a później do Harry’ego i Carol powiedzieć im, że chętnie się z nimi gdzieś przejdziemy. Postanowiliśmy, że za 30 minut wychodzimy i najpierw pójdziemy do Starbucks napić się czegoś ciepłego, ponieważ pogoda dzisiaj nie była zachwycająca. Do wyjścia zostało jeszcze dużo czasu, więc z Niallem zasiedliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać telewizję. Po chwili dołączyli do nas jeszcze Zayn, Louis i Liam. Puściliśmy Eske i akurat leciała jedna z piosenek One Direction. A dokładniej Best Song Ever. Wszyscy zaczęliśmy się drzeć na cały dom i biegaliśmy po całym salonie jakby nam ktoś coś do picia dosypał. Oczywiście wynikiem tych wygłupów stłukliśmy wazon i przewróciliśmy głośnik. Ale to i tak małe straty jak na nich. Siedzieliśmy, cały czas śpiewając hity tych wakacji, które leciały w telewizji, aż przyszli Carol i Harry. Ubraliśmy buty i kurtki i wyszliśmy z domu. Ruszyliśmy do Starbucksa, po drodze chłopaki rozdali pare autografów i porobili sobie zdjęcia z fankami. Nie powiem, ale niektóre z nich były dużo ładniejsze ode mnie. Gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn całuje Nialla w policzek, zrobiło mi się trochę przykro. Nie chciałam, żeby Niall pogorszył swoje kontakty z fanami, ale to naprawdę był okropny widok. Gdy dziewczyny już poszły ruszyliśmy w dalszą drogę. W kawiarni było dość przytulnie. Jasnożółte ściany z dużymi obrazami przedstawiającymi Londyn tylko dodawały uroku temu miejscu. Zamówiliśmy wszyscy po kawie. Czekając na zamówienie Niall postanowił zrobić kilka zdjęć telefonem, bo stwierdził, że nie mamy jeszcze żadnego wspólnego zdjęcie. Harry i Carol też oczywiście poprosili, aby Niall zrobił im pare zdjęć. Było naprawdę miło.




Po jakiejś godzinie spędzonej w kawiarni poszliśmy się przejść po parku. Spędziliśmy razem na prawdę miło czas. Gdy wróciliśmy do domu, postanowiłam wziąć gorącą kąpiel. Poszłam do pokoju i zaczęłam szukać jakichś dresów. Jak już je znalazłam wzięłam bluzkę od Nialla i ruszyłam w stronę łazienki. Przed drzwiami Niall zastąpił mi drogę.
- Nat, może mógłbym pójść z Tobą? – zrobił minkę zbitego pieska. Wiedział, że tej minie się nie oprę.
- Nie Niall, nie dzisiaj – próbowałam na niego nie patrzeć, jednak gdy ten chwycił moją twarz dłońmi nie miałam jak uniknąć jego wzroku. Jak zrezygnowana prychnęłam ten wiedząc już, że wygrał wziął swoje dresy i wszedł za mną do łazienki. Zatkał korkiem spływ, puścił wodę i nalał płynu o zapachu różanym. Chłopak zaczął się rozbierać, a ja stałam i patrzałam na niego.
- Nat, czemu się nie rozbierasz? – zapytał zmartwiony. Po chwili odzyskałam rozumne myślenie i zaczęłam się rozbierać. Po chwili stałam przed blondynem w samej bieliźnie.
- Niall, nie patrz – zaczerwieniona spuściłam wzrok. Chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu kładąc brodę na moim ramieniu. Po chwili zaczął lekko całować mnie po karku, aby dodać mi otuchy. Ja stałam otępiała i się nie odzywałam. Pierwszy raz byłam aż tak skrępowana. Niall chyba to wyczuł i nie chciał, żebym się do tego zmuszała. Zostawił mnie i wyszedł z łazienki bez słowa. Zrobiło mi się głupio, bo przecież go kocham, a tak go potraktowałam. Szybko się umyłam i poszłam go poszukać.
Znalazłam go na tarasie, siedział i grał na gitarze. Lekko chrząknęłam. Chłopak przestał grać i odstawił gitarę obok fotela.
- Niall, przepraszam Cię. Ja… ja nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Ja Cię kocham i powinnam Ci ufać – spuściłam wzrok jakby moje stopy były aktualnie najciekawszą rzeczą na świecie. Blondyn złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie tak że wylądowałam u niego na kolanach. Mocno mnie przytulił, a ja odwzajemniłam uścisk kładąc głowę w głębieniu jego szyi.

- Nic się nie stało kochanie – szepnął i pocałował mnie w głowę, to było słodkie z jego strony. Wieczór spędziliśmy właśnie na tarasie wtuleni w siebie. Gwiazdy dodawały uroku tej chwili. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam Niallowi na kolanach.
_________________________________________________________________________
Awwwww <3 Jesteście wspaniałe, 9 komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Kocham Was, jesteście niezastąpione <3 Zapraszam na bloga http://hej-swaggie.blogspot.com/ ;) Wiem, że jesteście wspaniałe i skomentujecie ;3 Jeszcze raz chcę Wam powiedzieć, że Was kocham <3 
MASSIVE THANK YOU <3

7 komentarzy:

  1. Moja reakcja: Hahahahahahahaha itd. xD
    A potem: Awwwwww ;3
    Ten rozdział jest super i BOHATEROWIE ;D
    Kocham Cię ! Pisz szybko następny rozdział ! ;**
    <33333

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże ♥ trzy razy , trzy razy myślałam , że będzie scenka +18 i dupa . Dzieki siostra dzięki . A co do imagina . ahdjhsjhsfdjkghfdkjghfjkghjdkgjkghjdkfhgkshfdkfh ♥ No chooooooooooleraaaaaa :*:*:* BISTY JEST BISTYYYY ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział! Pisz szybko następny <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże boże bożenko zrobię Ci spam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Cię hahahahaa

    OdpowiedzUsuń
  6. Przywalę Ci jak nie będziesz regularnie dodawać rozdziałów HahAhAhAhhAH :*

    OdpowiedzUsuń