czwartek, 10 października 2013

Rozdział #20

- Mogę porwać przepiękną panią na kolację? – Horan wyciągnął przed siebie rękę i ukłonił się.
- Ależ oczywiście, z paniczem nawet na koniec świata – uśmiechnęłam się i złapałam jego dłoń splatając razem nasze palce. Niall wyprostował się i lekko musnął moje usta po czym pociągnął mnie w stronę samochodu.  Sam zasiadł na miejscy kierowcy i uruchomił auto, po czym ruszył.

„Nawet najmniej znaczące słowa, które wypowiedziałeś. Wszystkie do mnie dotarły”

Po 15 minutach dojechaliśmy do jakiegoś wzgórza. Niall zgasił silnik i wyszedł z auta. Obszedł je dookoła i otworzył drzwi po mojej stronie pomagając mi wysiąść. Złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę przepaści. Po chwili moim oczom ukazał się stolik z dwoma krzesełkami, ozdobiony kwiatami. Dookoła było pełno pozapalanych świeczek, co było niebezpieczne ponieważ byliśmy w lesie.
- Niall, lepiej zgaśmy te świeczki – upomniałam chłopaka, na co ten uniósł brwi do góry.
- Zorganizowałem nam kolację, w takim miejscu a jedynym czym się przejmujesz są świeczki – zirytował się – myślałem, że choć trochę Ci się spodoba.
- Och.. Niall – podeszłam do niego i złapałam go za rękę – jest pięknie, jestem zachwycona, tylko nie uważasz że te świeczki są trochę niebezpieczne?
- Dobrze, zgasimy – po tych słowach dałam mu buziaka i poszłam gasić świeczki.

„W twym głosie słyszę śpiewające anioły, kiedy przyciągasz mnie do siebie”

- Gotowe – ucieszyłam się i ruszyłam w stronę stolika. Niall szybko wyprzedził mnie i jak gentelman odsunął przede mną krzesełko. Gdy już usiadłam sam, obiegł stolik i usiadł na swoim miejscu. Praktycznie cały stolik zakrywała jakaś pokrywka, obok niej stało czerwone wino, a obok naszych talerzy po kieliszku.
- Niall, co tam jest? – wskazałam palcem na pokrywkę i z zaciekawieniem wpatrywałam się w blondyna
- Tam skarbie jest jedzenie – uśmiechnął się chłopak i pokazał mi język
- Naprawdę? Nie wiedziałam – pokręciłam głową na co on parsknął śmiechem – i co się śmiejesz? Poważnie mówię – teraz już musiałam się zaśmiać

„Uczucia, których nigdy nie znałam, znaczą dla mnie wszystko i nie pozostawiają mi żadnego wyboru”

- Mam to odsłonić?
- Poproszę – uśmiechnęłam się słodko, na co blondyn zrobił krótkie „awww”
- Okej, na trzy-czte-ry – uśmiechnął się – trzy-czte-ry! – krzyknął i podniósł przykrywkę, a moim oczom ukazała się pizza. Ten jak już wymyśli romantyczną kolacje.
- Wow Niall, postarałeś się – powiedziałam na co chłopak szeroko się uśmiechnął – zapamiętałeś, że nie lubię salami – uśmiechnęłam się – chociaż nie, nie podoba mi się ta romantyczna kolacja, nie chce pizzy! – zrobiłam focha
- Foszek pierdzioszek – powiedział Niall i odwrócił się ode mnie.
- Serio Niall? Hahahahaha, foszek pierdzioszek? Hahahahaha, serio? – zaczęłam się śmiać na co chłopak odwrócił się i pokazał mi język.

„Światło na moim sercu, światło na moich stopach, światło w twoich oczach”

- Oj Niall, przepraszam. Żartowałam, nie bądź zły. Jest cudownie – złapałam blondyna za rękę i lekko uśmiechnęłam się kiedy ten na mnie spojrzał. Zanim zaczęliśmy wcinać postanowiliśmy zrobić sobie pare zdjęć.

Po zjedzeniu pizzy poszliśmy usiąść nad przepaścią. Niall usiadł i przyciągnął mnie na swoje kolana. Przytulił mnie i schował twarz w zagłębieniu mojej szyi. Trzymał mnie tak mocno jakbym zaraz miała zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu i nigdy już nie wrócić. To było słodkie. Gdy blondyn się już ode mnie oderwał spojrzał w moje oczy.

„Nie mogę nawet mówić, czy ty w ogóle wiesz jak potrafisz sprawić, że czuję się słaba”

- Kocham Cię Nat – uśmiechnął się lekko i musnął moje usta.
- Ja też Ciebie kocham Niall, bardzo mocno – wtuliłam się w chłopaka i przeszły mnie dreszcze. Rozbolał mnie brzuch i zrobiło mi się niedobrze. Tak samo jak pare dni temu.
- Możemy już wracać?
- Co się dzieje słońce? – chłopak odgarnął włosy z mojej twarzy i spojrzał mi w oczy jakby miał wyczytać z nich co mi dolega.
- Trochę rozbolał mnie brzuch. Nic strasznego, ale położyłabym się – zrobiłam grymas kiedy coś zakuło mnie w żołądku. Przynajmniej myślę, że był to żołądek. Niall wstał i biorąc mnie na ręcę ruszył w stronę samochodu. Otworzył go i delikatnie położył mnie na siedzeniu. Szybko zapiął mój pas i już po chwili byliśmy w drodze do domu. Niall puścił muzykę i zaczął cicho śpiewać, a ja zasnęłam.

„Jestem delikatna, więc uważaj na to co chcesz powiedzieć”

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 6:24. Niall słodko spał obok mnie. Powoli wyszłam z łóżka i gdy tylko stanęłam na prostych nogach zgięłam się wpół. Brzuch nie przestał mnie boleć. Poszłam do kuchni i zaczęłam szukać jakichś tabletek przeciwbólowych zanim jednak to zrobiłam nastawiłam wodę na herbatę miętową. Zaczęłam grzebać po szafkach. Nigdzie nic nie było. Na szczęście w kuchni zjawił się Zayn.
- Nat, dlaczego nie śpisz? – zapytał chrypowatym rannym głosem.
- Brzuch mnie boli, a ty dlaczego?
- Obudziłaś mnie Einsteinie – przetarł oczy – potrzebujesz czegoś?
- Jakbyś miał jakieś tabletki przeciwbólowe – uśmiechnęłam się, ale po minie Zayn’a wywnioskowałam, że moja mina do uśmiechu za bardzo podobna nie jest.

„Bo z każdym słowem gasnę, kontrolujesz moje serce”

Zayn zniknął na chwilę u góry, a po chwili wrócił z apteczką w ręce.
- Proszę – podał mi pudełko z tabletkami po czym nalał do szklanki trochę wody niegazowanej do popicia. Po połknięciu zalałam herbatę sobie i Zayn’owi i poszliśmy pooglądać telewizję do salonu. Mulat załączył jakąś stację muzyczną, a ja po wypiciu herbaty ponownie zasnęłam.

„Jestem delikatna, więc łatwo upadam i łamię się”

Gdy się obudziłam byłam przykryta kocem. Przy kanapie siedział Niall i trzymał mnie za rękę. Gdy zobaczył że już nie śpie uśmiechnął się i musnął swoimi ustami moje.
- Dzień Dobry księżniczko
- Dzień Dobry – uśmiechnęłam się lekko. Brzuch już mnie tak mocno nie bolał. Niall na chwilkę zniknął w kuchni, a po chwili wrócił z tacką ze śniadaniem.
- Śniadanie do łóżka dla mojej królewny – uśmiechnął się i położył tackę na stoliku obok kanapy. Po zjedzeniu tosta i popiciu sokiem pomarańczowym wstałam i poszłam do łazienki. Załatwiłam swoje potrzeby, rozczesałam włosy i poszłam się ubrać. Ubrałam się w jasne dresy i czarną bluzkę od Niall’a i zeszłam na dół. Wyszłam na taras i usiadłam na krześle pod parasolem. Wyłożyłam się i zamknąwszy oczy zaczęłam myśleć co mi dolega. Może jakaś grypa jelitowa? Nie mam pojęcia. Moje rozmyślania przerwał Louis, który podniósł mnie z krzesła i zaczął ze mną biec do basenu. Zatrzymał się przy brzegu, pocałował mnie w policzek i wrzucił mnie do wody. Niestety zrobił to tak niefortunnie, że uderzyłam głową o dno basenu. Ostatnie co pamiętam to szum.

„Z każdym ruchem mój cały świat się trzęsie. Trzymaj mnie, żebym się nie rozpadła”
_____________________________________________________________________
Witam Was moje kochane ziemniaczki ;*
W końcu doczekaliście się nowego rozdziału. Mam nadzieje, że się cieszycie ;)
Bardzo Was proszę o komentarze, anonimki też mogą komentować ;)
Do następnego kochani <3