Ranek. Siedziałam razem z moją gosposią Olgithą w
kuchni.
- Pójdę dziś na zakupy, potrzebujesz czegoś może ? -
jedynie do Olgi byłam zawsze miło nastawiona.
- Nic mi nie potrzeba, dziękuje za troskę -
odpowiedziała Olga i dała mi kuksańca w ramię. Poszłam tylko do mojego pokoju,
wzięłam telefon i pieniądze i wyszłam niesłyszalnie z budynku, który i od
środkowej i od zewnętrznej strony wyglądał jak więzienie. Ruszyłam w stronę
galerii. Na początek poszłam do mojej ulubionej restauracji Nando's. Przesiadywałam
tam godzinami, tylko to sprawiało mi przyjemność. No i może jeszcze moja
ulubiona kawa ze Starbucks. Nagle moim oczom ukazał się blondasek z wielka górą
jedzenia, biedak nie miał gdzie usiąść. Nigdy nie byłam miła do ludzi, a
szczególnie do nieznajomych, ale on wyglądał tak uroczo.
- Hej - kiwnęłam na chłopaka - jeżeli chcesz, możesz
sie dosiąść. Ten podskoczył z radości i ruszył w moją stronę.
- Dzieki, ze moge z tobą usiąść - oznajmił chłopak -
jak sie nazywasz ? - zapytał z zapchaną już jedzeniem buzią.
- Jestem Nathalie - uśmiechnęłam sie sztucznie - a jak
ty sie nazywasz ? - zapytałam obojętnie. Chłopak oderwał się od kanapki i
zaczął przyglądać mi sie jak kosmicie.
- Naprawdę nie wiesz ? - jego niebiesko-szare oczy
wydawały sie być zdziwione.
- A skąd mam to wiedzieć ? Przecież widzę cie pierwszy
raz w życiu. Tak mi sie przynajmniej wydaje - rzekłam oschle. Chłopak zrobił
zmieszaną minę.
- Nazywam się Niall - powiedział i podał mi uświnioną
ketchupem dłoń. Chwyciłam ją dwoma palcami i potrząsnęłam. Wstając od stolika
usłyszałam szept chłopaka.
- Może dasz zaprosić sie jutro na kawę ?
- Niestety, nie mam czasu. Wybacz - rzuciłam
oschle i wyszłam. Nie chciałam być dla niego zbyt ostra, wydaje się być miłym
chłopakiem, dlatego wyszłam. Usłyszałam piszczenie czyichś trampek, pisk przybliżał
się, jakby ktoś mnie gonił. Obróciłam się i zobaczyłam zdyszanego blondyna.
- Nathalie, poczekaj - wołał, łapiąc oddech. Kondycji
to on dobrej nie miał. Nagle jakaś dziewczyna spojrzała na chłopaka i zaczęła
piszczeć.
- Aaaaaaaaaaa... Niall Horan, to naprawdę on -
krzyczała. Niall szybko chwycił mnie za rękę i zaczął biec w stronę wyjścia.
- Co ty robisz ?! Puść mnie - krzyczałam na chłopaka,
niestety przewyższał mnie siłą jak i wzrostem. Gdy wybiegliśmy z budynku
chłopak wepchnął mnie do jednego z samochodów.
- Zapinaj się - powiedział i odpalił auto.
- Gdzie chcesz mnie zabrać? Nigdzie nie chce z tobą
jechać, nie znam cię - krzyczałam wyrywając się.
- Przestań, nic ci nie zrobię. Pojedziemy do mnie i poznamy
się lepiej.
- W ogóle co to była za dziewczyna? Skąd cię znała ? -
wypytywałam chłopaka podczas drogi. Uległam, bo wiedziałam że i tak nic sama
nie zdziałam.
- Więc tak, jestem Niall Horan. Razem z przyjaciółmi
jesteśmy dość sławnym zespołem One Direction. - Jasne, a ja jestem wróżką
zębuszką i rozdaje dzieciom pieniądze za ich zgniłe, mleczne ząbki -
powiedziałam zirytowana wypowiedzią chłopaka. On nie dał za wygraną. Puścił w
radiu jakąś piosenkę, była niezła.
- To jedna z naszych piosenek - powiedział chłopak i
zaczął ją śpiewać. Naprawdę miał dobry głos, ale dalej mu nie wierzyłam. Zanim się
zorientowałam, byliśmy prawdopodobnie pod domem chłopaka. Ten wysiadł, okrążył
samochód i otworzył mi drzwi po czym złapał za rękę i pociągnął w stronę
budynku. Otworzył drzwi i wszedł do środka ciągnąc mnie za sobą. Wchodząc do
salonu ujrzałam przekomiczny widok, czterech półnagich facetów ruszających
biodrami w rytm muzyki LMFAO - I'm sexy and I know it. Blondyn widząc ich
zachowanie zaczął krzyczeć :
- Czy wy choć raz nie możecie zachowywać się normalnie ? - wykrzyczał. - Jakbyście nie
zauważyli, mamy gościa. Chłopcy jak na komendę odwrócili się i zaczęli
lustrować mnie od stóp do głów. Pierwszy ze stołu zszedł chłopak o idealnie
ułożonych włosach i czekoladowych oczach. Zaraz po nim cała reszta. Zaczęli
dziwnie patrzeć na nas.
- Rozumiem że
jesteście razem - rzucił brunet ze smutną minką. Dopiero wtedy zorientowałam
się, że dalej trzymam rękę blondaska.
- Niall nie chwaliłeś się ze masz taką dupcię -
odezwał się chłopak z loczkami, popatrzył na mnie i oblizał się. Momentalnie puściłam
rękę chłopaka i zawstydzona spuściłam głowę. Poczułam ich wzrok na sobie i
zarumieniłam się. Chłopak o dobrze ułożonych włosach podniósł mi głowę tak że
patrzałam wprost w jego czekoladowe oczy.
- Jestem Zayn - powiedział i uśmiechnął się.
- Ja jestem Louis - popchnął czekoladowookiego w bok i
podał mi rękę. Reszta w międzyczasie zaczęła się bić, który oprowadzi mnie po
mieszkaniu.
- Jestem Harry, Harry Styles - krzyknął loczek, szarmancko
uśmiechnął się i pokiwał brwiami jakby coś wpadło mu do oka.
- A ja jestem Liam - powiedział chłopak potykając się
o dywan. Przewrócił się na mnie i nagle leżeliśmy obydwoje na podłodze, reszta
rzuciła się na nas.
- Chłopaki, schodźcie. Nie mogę oddychać – jąkałam się,
próbując złapać choć trochę tchu. Chłopaki po chwili zeszli ze mnie. Było
dobrze, jeszcze żyłam – pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Super ;*
OdpowiedzUsuńSuperrrrrr!!!!!Kiedy nastepny??
OdpowiedzUsuńsuper ♥
OdpowiedzUsuń