poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział #1


Ranek. Siedziałam razem z moją gosposią Olgithą w kuchni.  
- Pójdę dziś na zakupy, potrzebujesz czegoś może ? - jedynie do Olgi byłam zawsze miło nastawiona.
- Nic mi nie potrzeba, dziękuje za troskę - odpowiedziała Olga i dała mi kuksańca w ramię. Poszłam tylko do mojego pokoju, wzięłam telefon i pieniądze i wyszłam niesłyszalnie z budynku, który i od środkowej i od zewnętrznej strony wyglądał jak więzienie. Ruszyłam w stronę galerii. Na początek poszłam do mojej ulubionej restauracji Nando's. Przesiadywałam tam godzinami, tylko to sprawiało mi przyjemność. No i może jeszcze moja ulubiona kawa ze Starbucks. Nagle moim oczom ukazał się blondasek z wielka górą jedzenia, biedak nie miał gdzie usiąść. Nigdy nie byłam miła do ludzi, a szczególnie do nieznajomych, ale on wyglądał tak uroczo.
- Hej - kiwnęłam na chłopaka - jeżeli chcesz, możesz sie dosiąść.  Ten podskoczył z radości i ruszył w moją stronę.
- Dzieki, ze moge z tobą usiąść - oznajmił chłopak - jak sie nazywasz ? - zapytał z zapchaną już jedzeniem buzią.
- Jestem Nathalie - uśmiechnęłam sie sztucznie - a jak ty sie nazywasz ? - zapytałam obojętnie. Chłopak oderwał się od kanapki i zaczął przyglądać mi sie jak kosmicie.  
- Naprawdę nie wiesz ? - jego niebiesko-szare oczy wydawały sie być zdziwione.
- A skąd mam to wiedzieć ? Przecież widzę cie pierwszy raz w życiu. Tak mi sie przynajmniej wydaje - rzekłam oschle. Chłopak zrobił zmieszaną minę.
- Nazywam się Niall - powiedział i podał mi uświnioną ketchupem dłoń. Chwyciłam ją dwoma palcami i potrząsnęłam. Wstając od stolika usłyszałam szept chłopaka.  
- Może dasz zaprosić sie jutro na kawę ?
 - Niestety, nie mam czasu. Wybacz - rzuciłam oschle i wyszłam. Nie chciałam być dla niego zbyt ostra, wydaje się być miłym chłopakiem, dlatego wyszłam. Usłyszałam piszczenie czyichś trampek, pisk przybliżał się, jakby ktoś mnie gonił. Obróciłam się i zobaczyłam zdyszanego blondyna.
- Nathalie, poczekaj - wołał, łapiąc oddech. Kondycji to on dobrej nie miał. Nagle jakaś dziewczyna spojrzała na chłopaka i zaczęła piszczeć.
- Aaaaaaaaaaa... Niall Horan, to naprawdę on - krzyczała. Niall szybko chwycił mnie za rękę i zaczął biec w stronę wyjścia.  
- Co ty robisz ?! Puść mnie - krzyczałam na chłopaka, niestety przewyższał mnie siłą jak i wzrostem. Gdy wybiegliśmy z budynku chłopak wepchnął mnie do jednego z samochodów.
- Zapinaj się - powiedział i odpalił auto.
- Gdzie chcesz mnie zabrać? Nigdzie nie chce z tobą jechać, nie znam cię - krzyczałam wyrywając się.
- Przestań, nic ci nie zrobię. Pojedziemy do mnie i poznamy się lepiej.
- W ogóle co to była za dziewczyna? Skąd cię znała ? - wypytywałam chłopaka podczas drogi. Uległam, bo wiedziałam że i tak nic sama nie zdziałam.
- Więc tak, jestem Niall Horan. Razem z przyjaciółmi jesteśmy dość sławnym zespołem One Direction. - Jasne, a ja jestem wróżką zębuszką i rozdaje dzieciom pieniądze za ich zgniłe, mleczne ząbki - powiedziałam zirytowana wypowiedzią chłopaka. On nie dał za wygraną. Puścił w radiu jakąś piosenkę, była niezła.
- To jedna z naszych piosenek - powiedział chłopak i zaczął ją śpiewać. Naprawdę miał dobry głos, ale dalej mu nie wierzyłam. Zanim się zorientowałam, byliśmy prawdopodobnie pod domem chłopaka. Ten wysiadł, okrążył samochód i otworzył mi drzwi po czym złapał za rękę i pociągnął w stronę budynku. Otworzył drzwi i wszedł do środka ciągnąc mnie za sobą. Wchodząc do salonu ujrzałam przekomiczny widok, czterech półnagich facetów ruszających biodrami w rytm muzyki LMFAO - I'm sexy and I know it. Blondyn widząc ich zachowanie zaczął krzyczeć :
- Czy wy choć raz nie możecie zachowywać się  normalnie ? - wykrzyczał. - Jakbyście nie zauważyli, mamy gościa.  Chłopcy jak na komendę odwrócili się i zaczęli lustrować mnie od stóp do głów. Pierwszy ze stołu zszedł chłopak o idealnie ułożonych włosach i czekoladowych oczach. Zaraz po nim cała reszta. Zaczęli dziwnie patrzeć na nas.
 - Rozumiem że jesteście razem - rzucił brunet ze smutną minką. Dopiero wtedy zorientowałam się, że dalej trzymam rękę blondaska.
- Niall nie chwaliłeś się ze masz taką dupcię - odezwał się chłopak z loczkami, popatrzył na mnie i oblizał się. Momentalnie puściłam rękę chłopaka i zawstydzona spuściłam głowę. Poczułam ich wzrok na sobie i zarumieniłam się. Chłopak o dobrze ułożonych włosach podniósł mi głowę tak że patrzałam wprost w jego czekoladowe oczy.
- Jestem Zayn - powiedział i uśmiechnął się.
- Ja jestem Louis - popchnął czekoladowookiego w bok i podał mi rękę. Reszta w międzyczasie zaczęła się bić, który oprowadzi mnie po mieszkaniu.  
- Jestem Harry, Harry Styles - krzyknął loczek, szarmancko uśmiechnął się i pokiwał brwiami jakby coś wpadło mu do oka.
- A ja jestem Liam - powiedział chłopak potykając się o dywan. Przewrócił się na mnie i nagle leżeliśmy obydwoje na podłodze, reszta rzuciła się na nas.  
- Chłopaki, schodźcie. Nie mogę oddychać – jąkałam się, próbując złapać choć trochę tchu. Chłopaki po chwili zeszli ze mnie. Było dobrze, jeszcze żyłam – pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.

3 komentarze: