poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Rozdział #10
Leżałam wpatrzona w spokojną twarz Harry'ego i myślałam co mogłoby być przyczyną takiego zachowania ze strony Caro, przecież ona tak bardzo go kochała. Nic już nie rozumiem. Spostrzegłam iż Niall mi się przygląda. Po cichutku wstałam z łóżka i usiadłam Niall'owi na kolanach. Mocno wtuliłam się w chłopaka, a ten zaczął głaskać mnie po głowie.
- Idę powiedzieć Louisowi o tym co się stało wczoraj i że jedziemy do Caro więc ma się zaopiekować Harry'm - spojrzał mi w oczy chłopak.
- Zrób śniadanie - cmoknęłam go w nos - ja pójdę mu powiedzieć.
Wstałam i ruszyłam w stronę schodów. Gdy już znalazłam się przez drzwiami otworzyłam je i zaczęłam potrząsać śpiącym Louisem.
- Louis, wstań. Mam ważną sprawę.
Opowiedziałam chłopakowi całe wczorajsze zajście. Louis przejął się swoim najlepszym przyjacielem. Od razu wstał z łóżka i zaczął się ubierać, gdyż był w samych bokserkach czym troszkę się speszyłam. Chyba nie było tego po mnie widać, ponieważ niczym nie skrępowany brunet stał przede mną i szukał spodni.
- Wszystko zostaje w rodzinie - pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem.
Uradowany znalezieniem spodni chłopak wyszedł z pokoju i ruszył w stronę kuchni, z której wyobywał się piękny zapach.
- Mmmmm... Co tak pięknie pachnie ? - zapytałam, gdy już weszłam do kuchni.
- Zrobiłem gofry z truskawkami - odpowiedział mi blondyn po czym podał mi talerz z niesamowicie pachnącym daniem.
- Ej! A gdzie gofry dla mnie ? - zapytał oburzony pasiak.
- A czym sobie na nie zasłużyłeś ? - zapytał go Niall z chytrym uśmiechem.
- Będę się opiekował Harry'm jak Ciebie i Tali nie będzie - prychnął zwycięsko.
- No dobra, ale to tylko jeden raz. Nie myśl sobie, że będę się z Tobą dzielił jedzeniem - mruknął blondyn po czym podał brunetowi talerz z goframi.
Po zjedzeniu poszłam do pokoju Niall'a i chciałam się przebrać tylko w co ? Nie mam tu żadnych swoich rzeczy. Wtargnęłam do nich i się teraz u nich rządzę Musze już wracać do domu. Oldze pewnie jest nudo beze mnie. Ja też już się za nią stęskniłam. Ubrana w dżinsy i jakąś bluzkę zeszłam na dół. Harry dalej spał, Lou jadł gofry, a Niall ubierał buty.
- Ubieraj szybko buty, ja idę po auto ! - pogonił mnie blondyn po czym sam wyszedł z domu. Szybko ubrałam trampki i wyszłam z domu krzycząc coś w stylu : pilnuj Hazzy ! choć bardziej powiedziałam to do siebie niż do Louis'a. Weszłam do samochodu Niall'a. Byłam strasznie zdenerwowana spotkaniem z moją przyjaciółką. Pierwszy raz w życiu jestem zdenerwowana spotkaniem z nią. Boję się co może powiedzieć, nie mam pojęcia dlaczego tak postąpiła. Mam nadzieje że Harry niczym nie zawinił.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam kochani *.* Jak u Was leci ? U mnie cudownie ;3 Opowiadanie takie sobie do tego długo nie dodawałam, lecz następne pojawi się już jutro ;* Liczę na komentarze, ponieważ pod poprzednim jakoś mało ich było. Smutno mi z tego powodu :( Pamiętajcie, że każdy komentarz trafia do mojego serduszka i na zawsze tam pozostanie, KOCHAM WAS xoxo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nie smutaj się ilością kochana komentarzy :) Ja mam 3 blogi i wiem co to za uczucie.Jestem tak samo smutna :( , ale wracając piszesz świetnie. Nawet jeżeli byłyby błędy stylistyczne to i tak nikogo to nie interesuje..... Interesuje tylko fabuła i przebieg akcja :) . Epickie rozdział *.* . Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńOjej *.* Dziękuje, te słowa wiele do mnie znaczą ;3
UsuńZABIJE CIĘ KIEDYŚ ZA TE KRÓTKIE ROZDZIAŁY ;3 Zobaczysz też cię zacznę poganiać z pisaniem tak jak ty mnie ;P
OdpowiedzUsuńSuper <3 Czekam na następny ! ;*
OdpowiedzUsuńsuuuuuuuuuuuper!!!!!! kiedy następny?!
OdpowiedzUsuń