- Czyli wy jesteście razem ? - zapytał mnie Lou, który był tą sytuacją z niewiadomego mi powodu rozbawiony.
- Yyy... Jesteśmy razem ? - zwróciłam się do Niall'a, śmiejąc się jakbym była jakaś psychiczna.
- Chyba jesteśmy - chłopak poszedł w moje ślady i po chwili leżeliśmy na ziemii i tarzaliśmy się ze śmiechu, a reszta patrzała się na nas jakbyśmy zarażali jakąś chorobą zwaną "Hahahahaha".
Podnosząc się zauważyłam gitarę stojącą w rogu pokoju. Szybko podbiegłam do niej i zaczęłam ją analizować.
- Podoba Ci się ? - zapytał Niall.
- Oczywiście, ktokolwiek jest właścicielem tego cuda musi pozwolić mi na niej zagrać ! - krzyczałam podjarana.
- Proszę bardzo - mruknął Niall zachęcająco, pewnie to jego. Wzięłam gitarę do ręki i zobaczyłam także chwyty do piosenki "Little Things" więc postanowiłam ją zagrać. Usiadłam na fotelu i przyjrzałam się piosence, po chwili zaczęłam coś brzdękolić.
- Chyba coś Ci nie idzie - szepnął Niall i wepchnął się obok mnie, aby mi pomóc - Grasz ?
- Grałam kiedyś, dawno temu. Potem wprowadziliśmy się do Londynu a gitara została w poprzednim mieszkaniu.
- Nie wiem czy wiecie, ale jest już 15.00 a my nie mamy żadnych planów - niecierpliwił się Harry.
- To jedź po Carol i coś wymyślimy - uśmiechnęłam się i ponagliłam chłopaka zgrabnym ruchem ręki, która wskazywała przedpokój. Chłopak ruszył swój zacny tyłek z kanapy i ruszył ubierać buty po czym wyszedł z domu. Do przyjazdu Hazzy i mojej przyjaciółki Niall uczył mnie grać. Stwierdził iż szybko się uczę i bardzo dobrze mi to wychodzi.
- Witam wszystkich ! - krzyczała Caro troszkę zachrypniętym głosem.
- Heeeeeej ! - rzuciłam się na dziewczynę i mocno przytulając pocałowałam w policzek. Później jak to było w moim przypadku Lou przedstawił dziewczyny i wszyscy byli gotowi do wyjścia na ognisko. Ach tak... ! Przecież nic nie wspomniałam, postanowiliśmy że pójdziemy na dwór i zrobimy kiełbasiane ognisko, wszystkim ten pomysł przypadł do gustu.
Po rozpaleniu wszyscy wzięli po kiełbasce i zaczęli ogrzewać nad ogniskiem. Niall oczywiście miał poczworoną porcję, chociaż dwie pierwsze kiełbasy mu się spaliły chłopak zjadł je ze smakiem. Siedzieliśmy do późna po czym poszliśmy do domu. Znów zostałam u chłopaków, zadzwoniłam tylko do Olgi, która mówiła mi że strasznie za mną tęskni, ale nie ma nic przeciwko abym u nich została. Mamy oczywiście nie było w domu. Może to nawet lepiej ?
Następnego ranka, gdy się obudziłam Niall'a już nie było. Poszłam się ubrać i troszkę ogarnąć i zbiegłam na dół. W kuchni byli wszyscy oprócz Eleanor, Perrie i Danielle, które musiały już dzisiaj iść. A szkoda, były bardzo miłe i chciałabym się z nimi zaprzyjaźnić. Usidłam przy stole obok blondyna i delikatnie musnęłam jego suche, rządne miłości usta.
Chłopak oznajmił mi iż ma dla mnie niespodziankę. Strasznie byłam ciekawa jak to wszystko się potoczy i co takiego wymyślił dla mnie Nialler.
Wiem, że rozdział nudny i byle jaki, bez ładu i składu, ale musiałam go dodać ponieważ jest on wprowadzeniem w kolejne, dużo ciekawsze rozdziały. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania i głosowania w ankiecie, bo coś przypuszczam, że tylko jedna lub dwie osoby mnie czytają, w takim wypadku będę zmuszona zawiesić bloga. Kocham Was i mam nadzieję że nie będę musiała Was opuszczać xoxoxo

uwielbiam twojego bloga *.*.
OdpowiedzUsuńSuper ! :)
OdpowiedzUsuń